Stanisław Kostka Potocki, Jacques Louis David, 1781, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Główna Konkurs Sport i rekreacja Moda i obyczaje XVII w. Moda i obyczaje XVIII w. Moda i obyczaje XIX w. Sztuka krawiectwa
Moda i obyczaje XIX w.
Moda damska XIX w.
Moda męska XIX w.
Ludwik Bierkowski
Początki nauczania gimnastyki
Słowo o Ludwiku Bierkowskim
Książeczka
Mała, ale ważna książeczka
Wypada teraz napisać kilka słów o tej pracy. Jest to dziełko niewielkie liczące w sumie czternaście stron wydane w popularnej w pierwszej połowie XIX wieku „…ósemce…” i posiada wymiary 11.5 × 21 cm. Na terenie Polski znajduje się w zbiorach kilku placówek bibliotecznych, a mianowicie we Wrocławiu - Zakład Narodowy im. Ossolińskich - biblioteki uniwersyteckiej w Toruniu, biblioteki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w Lublinie, biblioteki uniwersyteckiej w Łodzi, Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, oraz w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie, z którego został przygotowany egzemplarz w wersji cyfrowej, co zdecydowanie ułatwia zapoznanie się z jego treścią.
Zasadniczy tekst został podzielony na dwie części, a poprzedza go dedykacja „…rodzicom troszczącym się o należyte wychowanie i zdrowie swoich dzieci…”.
I. Kilka słów o ważności i potrzebie i użytku gymnastyki – s. 1 – 9.
Treść poprzedza dwuwiersz:, „…kto stratą zdrowia naukę zakupił. Zbójca – sam w sobie skarb natury złupił…”. Trudno jest ustalić autora, gdyż sygnowany jest jedynie inicjałami „W.Ł.”, lecz stojąca przed nimi litera „X” (tym mianem od słowa „…ksiądz…” w zapisie staropolskim oznaczano kapłana) pozwala wysnuć przypuszczenie, iż mógł wyjść spod pióra Stefana Łuskiny ex-jezuity fizyka i astronoma króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Całość podzielona jest na dziesięć akapitów, po których następuje krótka uwaga o miejscu zorganizowania przyszłej szkoły gimnastycznej. W każdym z tych mikro-rozdzialików Ludwik Bierkowski zajmuje się innym aspektem istotności ruchu i gimnastyki dla rozwoju organizmu dzieci i młodzieży. Zwraca uwagę na długość edukacji szkolnej, szczególnie w środowiskach zamożnych, jak również na sam system kształcenia, kiedy to przez „…w szkołach pod przewodnictwem nauczycieli przez 6 godzin, w domu na przygotowanie się znów przez 4 do 6…” dziecko, a później młody człowiek pozostaje praktycznie bez ruchu, pochylony nad książkami, co wymusza nienaturalny układ sylwetki. Do tego jeszcze przebywa cały czas w pomieszczeniu, co sprawia, iż „…większa, bowiem część chłopców przedstawia ustrój słabowity częstokroć nawet…co do wzrostu mniej lub więcej upośledzony, skrofułami lub inną jaką dyskrazyą przesiąknięty…”. Ruch, jako czynnik przysparzający sił i zdrowia był już znany starożytnym, stąd powinien być traktowany na równi z innymi kierunkami kształcenia.
Końcowe akapity stanowią uzasadnienie i poparcie tezy o wielkich korzyściach płynących z regularnego uprawiania ćwiczeń fizycznych. Kształtują one właściwe nawyki higieniczne, uczą dyscypliny i wytrwałości, budują sprawny system reagowania na bodźce zewnętrzne w sytuacjach zagrożenia, czym przyczyniają się do ochrony nie tylko własnego zdrowia.
Sprawność ruchowa odbija się w sposób pozytywny na kształcie sylwetki gdyż, jak pisze Ludwik Bierkowski: „…każdy niemal gimnastyk nauczy się przystojnie i ostrożnie chodzić, potrafi bez znacznego znużenia szybko biegać…”. Nie mniej istotne jest pływanie, kiedy „…częstokroć w wodzie i sobie i drugim potrafi uratować życie…”.
Bardzo ciekawa jest uwaga Ludwika Bierkowskiego o „…przechadzkach…” podówczas praktycznie jedynej formie ruchu dzieci i młodzieży szczególnie w miastach, ale też i w niejednym dworze położonym w pięknej krajobrazowo okolicy. Generalnie, panicznie bano się przeziębień stąd praktycznie przez chłodniejsze miesiące ograniczano kontakt dzieci ze świeżym powietrzem. Nie negując ważności codziennych spacerów, zwraca jednak uwagę, iż tylko intensywny i regularny ruch może wpłynąć na poprawę ogólnego stanu zdrowia oraz kondycji.
Nie zabrakło w tekście i słów, które brzmią, jako zachęta i przykład z własnego życia, szczególnie, gdy Ludwik Bierkowski wspomina o swojej przemianie z „…trwożliwego…” młodzieńca w odważnego i sprawnego manualnie, – co w czasach przed wprowadzeniem znieczulenia grało bardzo ważną rolę – chirurga.
Po zasadniczym tekście zamieszczony został krótki anons, w którym senat miasta Krakowa i Rzeczpospolitej Krakowskiej przychyla się do projektu Ludwika Bierkowskiego oraz Ludwika Królikowskiego, który podówczas prowadził szkołę dla chłopców odnośnie urządzenia szkoły gimnastyki, przeznaczając na ten cel obiekt po opuszczonym kościele Św. Scholastyki wraz z przyległymi zabudowaniami oraz dość obszernym dziedzińcem, położony przy zbiegu ulic Św. Krzyża i Św. Marka.
II. Urządzenie szkoły gimnastycznej krakowskiej – s. 11 – 14
Drugą część pracy Ludwika Bierkowskiego śmiało można uznać za ścisły metodologiczny plan działalności nowej instytucji skierowanej na kształtowanie nawyków wśród dzieci gimnastyki i ruchu wśród młodzieży. Został on podzielony na dziewięć akapitów, z których każdy dotyczył oddzielnego zagadnienia:
  1. organizacja personalna – na czele zakładu stał dyrektor, zaś w skład kadry pedagogicznej wchodzić mieli nauczyciele gimnastyki, podstaw ćwiczeń określanych mianem „…atletyki…”, pływania, woltyżerki i jazdy konnej, tańca i śpiewu, ćwiczenia koordynował, bądź zalecał dla konkretnego dziecka zatrudniony w zakładzie lekarz, – co uznać należy za wyjątkową nowość i zarazem za wprowadzenie przez Ludwika Bierkowskiego prócz gimnastyki rekreacyjnej również początków gimnastyki korekcyjnej. Sam o tym tak pisał: „…dzieci płci obojga upośledzone, co do kształtu ciała lub stos pacierzowy będą także do tej szkoły przyjmowane…” Jak słusznie zauważył Ludwik Zembrzuski, szkołę powołaną w Krakowie wypada więć uznać za pierwszy ośrodek ukierunkowanej i prowadzonej pod kontrolą lekarzy rehabilitacji dziecięcej.
  2. zalecenia programowe „…na wzór tego rodzaju szkoły istniejącej od wielu lat w Paryżu…” oraz literatura, na której zostały oparte. Były to głownie prace obcojęzyczne w tym:
    1. F. Amoros - Manuel d’éducation physique, gymnastique et morale
    2. J. A. Werner - Das Ganze der Gymnastik oder ausführliches Lehrbuch der Leibesübungen
    3. J. A. Werner - Gymnastik fur die weibliche Jugend, oder weibliche Korperbildung für Gesundheit, Kraft und Aumuth - Ludwik Bierkowski sygnalizując tą pozycję nadmienił m. in., iż treść jej dotyczyła również gimnastyki dla kobiet określanej mianem „…kalistenia…”
    4. P. Clias - An elementary Course of Gymnastic Exercises etc. and Art of Swimming
    5. K. Koch - Die Gymnastik aus dem Gesichtspunkte der Diätetik und Psychologie nebst einer Nachricht von der gymnastischen
W tym miejscu warto zaznaczyć, iż Ryszard Gryglewski w swoim tekście zwraca uwagę na brak wśród pozycji cytowanych przez Ludwika Bierkowskiego dzieła Jędrzeja Śniadeckiego „O fizycznem wychowaniu dzieci” powstałej ok. 1805 roku. W rzeczywistości Ludwik Bierkowski nie mógł zetknąć się z tą pracą, gdyż jak podaje Karol Estreicher została ona po raz pierwszy zamieszczona w pierwszym tomie „Dzieł” Jędrzeja Śniadeckiego opracowanym przez Michała Balińskiego, który ukazał się drukiem dopiero w 1840 roku, a następnie została opublikowana tym samym roku w Warszawie, jako oddzielna książka. Nie bez znaczenia będzie jednak nadmienić, iż po raz pierwszy o wprowadzeniu do szkół i to już na poziomie podstawowym zajęć gimnastycznych pisał dwukrotnie w drugiej połowie XVIII wieku Grzegorz Piramowicz, a także postulat ten znalazł swój wyraz w oficjalnych dokumentach Komisji Edukacji Narodowej.
  1. zasady przyjęcia – do szkoły przyjmowani byli chłopcy w wieku od 8 do 18 lat, prócz tego prowadzona była wspomniana już gimnastyka korekcyjna dla dziewcząt i chłopców zgodnie z zaleceniami lekarzy
  2. roczny koszt uczęszczania na zajęcia wynosił sto złotych, zaś program rehabilitacyjny miał ustalony – niestety nie podany - oddzielny cennik za zabiegi.
Koszt nauki był dość znaczny, gdyż w tym samym okresie pensja nauczyciela gimnazjalnego wynosiła 1800 złotych rocznie, krowa kosztowała ok. sześćdziesięciu złotych, zaś korzec (tzw. krakowski ok. 500 litrów) pszenicy – szesnaście złotych
  1. uczniowie szkoły Św. Anny i szkoły technicznej, jak również wytypowani najubożsi zdolni uczniowie z innych szkół mieli uczestniczyć w zajęciach bezpłatnie.
  2. każdy z uczniów powinien mieć odpowiedni strój składający się ze spodni, kurtki i czapeczki, na zimę uszytej z zielonego sukna, zaś na lato z płótna lub „…cwyliszku…” w biało-niebieskie paseczki. Do ćwiczeń służyły specjalne miękkie „…ciżemki…” zaś, jako ochronę przy pewnych ćwiczeniach i woltyżerce używano pasów bezpieczeństwa ze skóry lub mocnego płótna.
Trudno jest dokładnie opisać wygląd tego zabezpieczenia w czasie dynamicznych ćwiczeń, ale bez wątpienia przypominał on pas szczegółowo opisany przez Napoleona Laisne w jego monografii poświęconej ćwiczeniom fizycznym. Aby spełniał swoje zadanie musiał być dopasowany indywidualnie dla każdego ćwiczącego, dość szeroki, nie krępujący ruchów w talii, sporządzony ze skóry podszytej filcem i zapinany na dwie sprzączki. Po przeciwległej stronie od zapięcia znajdowało się okrągłe ogniwko, do którego karabińczykiem mocowana była lonża podczas ćwiczeń na grzbiecie konia.
  1. ćwiczenia dostosowane były do grup wiekowych i miały rozpoczynać się najprostszymi, by przejść do form zaawansowanych, a ponadto w programie była jazda konna i woltyżerka, śpiew, taniec oraz nauka pływania
  2. zajęcia miały odbywać się przez dziewięć miesięcy od października do końca czerwca, a w czasie wakacji wstęp na salę ćwiczeń był dozwolony tylko dla starszych i doświadczonych uczniów za opłatą dziesięciu złotych na miesiąc.
  3. codzienny harmonogram przewidywał ćwiczenia codziennie, na wolnym powietrzu w godzinach południowych, oraz po południu, zaś prezentacja umiejętności uczniów miała odbywać się dwa razy do roku po egzaminach w innych typach szkół.
Dokument został zaaprobowany przez władze i szkoła, na której czele stanął Ludwik Bierkowski zainaugurowała swoją działalność pod koniec listopada 1837 roku. Od samego początku zdobywała bardzo pozytywne opinie, które m. in. prezentowała „Gazeta Krakowska”. W sezonie zimowym 1837/38 dzieci i młodzież uczęszczające do szkoły korzystały m. in. z lodowiska – czy też jak je określano ówcześnie „…ze ślizgawki…” - na Stawie Zwierzynieckim zorganizowanej dzięki osobistemu zaangażowaniu Ludwika Bierkowskiego. Korzystały z niej również osoby dorosłe, zaś „…staraniem dyrektora szkoły gimnastycznej urządzone zostały fotele na łyżwach dla dam pragnących użyć ślizgawki…”. Wiosną 1838, zgodnie z planem, roku stworzono specjalne zajęcia z gimnastyki korekcyjnej dla chłopców i dziewcząt między 6 a 15 rokiem życia oraz oddzielne zajęcia tylko dla dziewcząt. Odbywały się również pokazy na zakończenie cyklu ćwiczeń. O jednym z nich również donosiła w lipcu 1838 roku „Gazeta Krakowska” już na pierwszej stronie pisząc m. in „…ewolucye dźwigania ciężarów, pasowania się sztuki ekwilibryczne, ekwitacya, bieganie po drabinkach ze sznurów…i tym podobne ćwiczenia z dziwną zręcznością i szybkością wykonywane przynoszą zaszczyt dyrektorowi szkoły…”. W drugim roku działalności szkoły, czyli na przełomie 1838/39 roku program został jeszcze rozszerzony i wzbogacony o lekcje śpiewu i tańca, zaś w kolejnym powołano do istnienia „Zakład bezpiecznego kąpania się w Wiśle” gdzie prowadzono naukę pływania.
Ta mała objętościowo książeczka Ludwika Bierkowskiego doczekała się szybko przychylnej recenzji zamieszczonej na łamach „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego”. Prócz zasłużonych pochwał dla inicjatywy nieznany autor ( przypuszczalnie był nim Ignacy Lebel) nadmienił, iż „…w Warszawie ile nam wiadomo, istnieje jeden od lat kilku w Warszawie pod przewodnictwem P. Matthes przy ulicy Królewskiej w domu Łubieńskiech,do którego odsyłaliśmy nieraz osoby młode, mające skrzywienia kręgosłupa z osłabienia miąs pochodzące , a po kilkumiesięcznych ćwiczeniach gymnastycznych, nie bez ukontentowania widzieliśmy skrzywienia te znikające. Drugi podobny zakład dla dziewcząt, otworzył przed kilką miesiącami P. Mann, w instytucie swoim ortopedycznym w domu Zienteckich…” Jest to bez wątpienia bardzo interesująca, a przy tym mało znana wzmianka o działalności tego typu placówek na terenie ówczesnego Królestwa Polskiego.
Niestety sukcesy dydaktyczne nie przekładały się na wzrost środków finansowych całego przedsięwzięcia. Rok szkolny 1841/42 był ostatnim, i jak podaje Adam Wrzosek pomimo apeli i dużych kosztów wyłożonych przez samego Ludwika Bierkowskiego tak istotną i przydatną dla rozwoju kultury fizycznej instytucję trzeba było zamknąć.
Podejmowane próby reaktywacji niestety nie przyniosły oczekiwanych efektów i dopiero w końcu XIX wieku Henryk Jordan tworząc w Krakowie w latach (1888-9) Park Miejski wskrzesił ją organizując przestrzeń gdzie ćwiczenia na wolnym powietrzu oraz gry i zabawy ruchowe znalazły dla siebie właściwe miejsce.
…ale ktoś dał im twórczy początek – i był nim właśnie Ludwik Bierkowski.
© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
stat