Synowie króla Jana Sobieskiego: Aleksander, Konstanty i Jan, artysta nieokreślony, 1685, Muzeum Narodowe w Krakowie
Główna Konkurs Dziecko Ubiory dziecięce Moda XVII w. Moda XVIII w. Moda XIX w. Tkaniny Rekonstrukcje Inne
Ubiory dziecięce
Moda dziecięca od XVII do XIX w.
Powijaki
Ukryta płeć
Atrybuty dzieciństwa
Skradzione dzieciństwo
Odzież z myślą o dzieciach
Stroje dziewcząt
Etoński garniturek
Ambasadorki mody - lalki „pandory”
Etoński garniturek, czyli angielska moda dla dzieci i jej przejawy w Polsce w II połowie XVIII i początkach XIX wieku
Magdalena Bialic
Wiek XVIII wprowadził nowe podejście do dzieci, sposobu ich wychowania, uczenia, upbierania, a także portretowania. To wtedy zrozumiano, jak ważnym okresem w życiu dziecka jest dzieciństwo i że nie należy go lekceważyć. We wcześniejszych stuleciach nastawienie zarówno ówczesnych uczonych, jak i rodziców do dzieci i dzieciństwa było zupełnie inne. Życie człowieka zwyczajowo dzielono wtedy na kilka okresów – ten pierwszy, który zwykle trwał do siódmego roku życia, nazywano dzieciństwem. Jednak dzieciństwa w dawnych wiekach nie traktowano jako czasu beztroskiej, wesołej zabawy, lecz jako okres, w którym dziecko musiało przygotować się do dorosłego życia. W dawnych czasach nikt nie zadawał sobie trudu, by poznać psychikę dziecka, jego myśli, uczucia czy pragnienia.
Najwcześniej zaczęło się to zmieniać w Anglii. Jak pisze Wanda Wróblewska: Jeszcze w XVII wieku John Lock (1632–1704) oparł swój system wychowawczy na znajomości psychologii dziecka. Wprawdzie jego znajomość psychologii nie była pełna, dostrzegł już jednak powiązania zachodzące między warunkami zewnętrznymi a wewnętrznym rozwojem dziecka. Lock zwrócił na nie uwagę i dostosował swoje metody postępowania do rozwoju psychiki dziecka. Dziecko traktował jako rozwijającą się indywidualność. Jego Myśli o wychowaniu (1693) opierają się na uważnym studium dziecięcej psychiki. Dziecko to w przekonaniu Locka osoba, która ma już swoje prawa, należy się więc jej nie tylko opieka, ale również pewne względy. System Locka zmierzał do wychowania fizycznie zahartowanego, przedsiębiorczego i dostatecznie wykształconego gentlemana, człowieka światowego o dworskich manierach.
Postępowe metody wychowawcze głoszone przez Locka zostały powitane na Wyspach Brytyjskich entuzjastycznie i bardzo szybko zastosowane w praktyce. Co ważniejsze, idee głoszone przez Locka wywarły ogromny wpływ na kształtowanie się kultury brytyjskiej w XVIII wieku, dla której charakterystyczny był ideał człowieka zdrowego, zahartowanego, żyjącego w zgodzie z naturą, a jednocześnie wykształconego i otwartego na nowe idee i pomysły.
Na kontynencie europejskim bardzo podobne poglądy głosił Francuz – Jan Jakub Rousseau (1712–1778). Swoje przemyślenia dotyczące dzieciństwa, wychowania i kształtowania osobowości dziecka oraz budowania wzajemnych relacji między nim a rodzicami i nie tylko zawarł w dziele Emil, czyli o wychowaniu (1762). Rousseau uważał, że społeczeństwo można odpowiednio budować jedynie przez właściwe wychowanie jego najmłodszych obywateli – dzieci. Był przeciwny poglądowi, że dzieciństwo jest tylko przygotowaniem do dorosłego życia, uważał, że dziecku takie starania mogą wcale nie być potrzebne, ponieważ może ono umrzeć, nim osiągnie ten wiek. Biorąc pod uwagę wielką śmiertelność niemowląt i dzieci w tamtym czasie, argument ten wydaje się racjonalny i niepozbawiony sensu. Rousseau uważał, że dzieciństwo powinno być wartością samą w sobie. Wanda Wróblewska dodaje, że Rousseau twierdził iż Człowiek z natury jest dobry – [dlatego] wychowanie powinno być naturalne, zgodne z naturą ludzką. Autorka podkreśla, że filozof wysuwał postulat gruntownego poznania dziecka przez wychowawcę i zwrócenia uwagi na odrębność psychiki dziecięcej, domagał się umiłowania dziecka, akceptacji faktu, że rozwój fizyczny człowieka zaczyna się od najwcześniejszych lat.
Obaj filozofowie zgodnie krytykowali także ówczesny sposób ubierania dzieci. Lock zalecał wygodne, funkcjonalne ubranka i wytykał powszechne w tej dziedzinie błędy: przegrzewanie dzieci, zakładanie im zbyt wielu warstw strojów, które krępują ruchy i drażnią delikatną skórę. Rousseau z kolei pisał, że Członki rosnącego dziecka powinny móc ruszać się bez trudu w jego ubrankach, nic nie powinno krępować ich wzrostu i ruchu. Francuski styl ubierania jest niewygodny i niezdrowy dla człowieka, a szczególnie zły dla dziecka. Najlepsza rada to ubierać dziecko jak najdłużej się da w luźną sukieneczkę, a potem zaopatrzyć je w wygodne ubranka, które nie będą modnie formować, a ściślej mówiąc, deformować mu sylwetki. Wszelkie defekty na ciele i umyśle, które pojawiają się u dziecka, mają jedno źródło – przedwczesne pragnienie uczynienia z niego dorosłego.
Te nowe, a na owe czasy rewolucyjne poglądy, jakie głosili europejscy filozofowie, znalazły odbicie w wielu dziedzinach dotykających życia dziecka. Pod ich wpływem w Anglii w II połowie XVIII wieku po raz pierwszy w historii zaprojektowano ubrania specjalnie dla dzieci. Co najważniejsze, ubrania te już nie były kopią strojów noszonych przez dorosłych. Uwzględniały specyfikę życia dziecka, jego rozwój i rozmiary, dawały możliwość swobodnego poruszania się i były bardzo higieniczne, ponieważ można je było często prać. Również pod wpływem haseł Locka i Rousseau, głoszących, że psychika dziecka różni się od psychiki ludzi dorosłych, zaczęto tworzyć literaturę przeznaczoną dla dzieci, dostosowaną do ich poziomu. We Francji do popularnych autorów piszących w tym czasie dla dzieci należeli: Maria de Beaumont i Arnaud Berquin, w Anglii dużą sławą cieszyła się Maria Edgeworth, w Niemczech – Joachim H. Campe i Karoline Rudolphi.
Nowe podejście do dziecka znalazło odbicie w malarstwie portretowym. Patrząc na niektóre dziecięce portrety malowane w XVI czy XVII wieku, można się łatwo pomylić i wziąć namalowane dziecko za miniaturowe przedstawienie dorosłego człowieka (kilka przykładów takich pomyłek opisuje Desmond Shawe-Taylor w książce The Georgians. Eighteenth Century Portraiture and Society). Pomyłki były spowodowane tym, że dzieci w tym okresie malowano tak jak dorosłych – w sztywnych, nienaturalnych, wypracowanych pozach i dorosłych strojach.
Zmienili to portreciści angielscy II połowy XVIII wieku: Joshua Reynolds i Thomas Gainsborough . Zaczęli malować dzieci w naturalnych, swobodnych pozach, w otoczeniu ulubionych zwierząt, podczas dziecięcych zabaw i zajęć oraz w specjalnie dla nich zaprojektowanych ubrankach.
Jak wspomniano, do tego czasu nie było oddzielnej mody dla małych dzieci. Gdy dziecko wyrastało z okresu pieluch, w zamożnych rodzinach było ubierane w takie same ubrania, jakie nosili jego rodzice, tyle że mniejsze. Szyjąc dla nich stroje, nie brano pod uwagę wygody, praktyczności czy higieny, nie liczyło się to, czy ubranko było odpowiednie do wieku dziecka i dostosowane do jego rozwoju. Odzież, którą dzieci musiały nosić, była niewygodna , krępowała ruchy, nie pozwalała na swobodną zabawę i korzystanie z uroków krótko trwającego wtedy dzieciństwa.
Tę sytuację diametralnie zmienili Anglicy, wprowadzając w II połowie XVIII wieku oddzielną modę dla dzieci, dostosowaną do ich potrzeb i zachowań. Około 1750 roku w Anglii pojawiła się biała lniana, bawełniana lub muślinowa sukieneczka, która była noszona przez brzdące obydwu płci. Pojawienie się tego stroju – w Anglii zwanego frock – było czymś niezwykle rewolucyjnym, nie tylko jeśli chodzi o jego formę czy materiał, ale też higienę. Owe białe, luźne frock można było bez problemu prać, ponadto używając po raz pierwszy takich strojów, złamano zasadę ubierania małych chłopców, gdy wychodzili z pieluch, na wzór ich dorosłych ojców. Sukienki te noszono z kolorowymi szarfami zwanymi sash. We Francji chłopcy dla odróżnienia od dziewczynek nosili je z szarfami w kolorze niebieskim. To, że malcy we Francji nosili szarfy niebieskie, a dziewczynki różowe było w tym okresie całkiem nietypowe dla reszty Europy, gdzie przyjęła się odwrotna zasada: różu dla chłopców i błękitu dla dziewczynek. W Anglii nie zawsze przestrzegano tej zasady. Frock w wydaniu chłopięcym były też skromniejsze i pozbawione zdobień, bufek, zakładek itp., w przeciwieństwie do wersji dla dziewczynek. Jednym z najpiękniejszych przykładów portretów chłopięcych ukazujących, jak wyglądał ten strój, jest obraz Panicz Henry Hoare jako młody ogrodnik, pędzla Joshuy Reynoldsa z 1788 roku (Toledo Museum of Art, USA): skeleton suit, Victoria & Albert Museum, Londyn, . Strój ten składał się z dopasowanej kurteczki i luźnych spodenek do kostek, które były do niej przypinane za pomocą prostych metalowych guzików, stanowiących jeden ze znaków rozpoznawczych angielskiej mody w XVIII wieku – większość z nich była produkowana w słynnej fabryce Mattew Boultona w Birmingham. W kroku strój ten był zaopatrzony w wyraźnie wyeksponowaną pojedynczą lub podwójną klapę również zapinaną na guziki. Skeleton suit noszono najczęściej na białą koszulę z szerokim wykładanym kołnierzem obszytym falbanką, w pasie przewiązywano je czasem ozdobną szarfą. Spod nogawek owego stroju widać było białe skarpetki noszone z płytkimi wsuwanymi pantoflami, najczęściej czarnymi z malutką metalową klamerką. Strój pojawił się w Anglii w latach osiemdziesiątych XVIII wieku i był noszony aż do lat trzydziestych XIX wieku.
Skeleton suit, jak ukazują zachowane materiały ikonograficzne, bardzo szybko zdobył uznanie i popularność, nosił go jeden z najmłodszych synków króla Anglii Jerzego III – książę Oktawiusz, który zmarł na ospę w wieku zaledwie czterech lat (w 1783 r.). Jednym z najwcześniejszych przykładów skeleton suit jest portret Johna Charlesa Spencera księcia Althrop z 1786 roku, pędzla Joshuy Reynoldsa (Althorp House, Anglia). Malutki John ma na tym portrecie cztery lata i ubrany jest w jasny skeleton suit z błękitną szarfą. Opisując skeleton suit, trzeba dodać, że najczęściej był noszony przez chłopców z czarnym filcowym kapeluszem o dość wysokiej główce i niezbyt szerokim rondzie, spod którego widać było dłuższe kręcone pukle albo krótko przycięte włoski, nie było żadnych peruk czy pudrowanych fryzur, jak to się zdarzało wcześniej w modzie chłopięcej. Na postawie zachowanych strojów, jak i portretów wiadomo, że skeleton suit szyto z różnych tkanin, droższych i tańszych: jedwabi, aksamitów, atłasów, z materiałów wełnianych i płóciennych.
Popularność tego stroju w Anglii można tłumaczyć jeszcze w inny sposób: stanowił on ważny element ceremonii zwanej breeching, czyli przejścia od białej dziecięcej sukieneczki, symbolu malutkiego chłopca i okresu wczesnego dzieciństwa, do stanu starszego chłopca, który może już nosić spodnie, nawet jeśli na razie są one przypięte do kurteczki, czyli skeleton suit. Jak pisała Sarah Jane Downing: Ceremonia ta była kluczowym elementem w życiu chłopca, często brała w niej udział cała rodzina, był to pierwszy krok w kierunku stania się dorosłym mężczyzną i jednocześnie znakiem, że chłopiec szczęśliwie przebył najmłodsze lata, kiedy to dziecko najbardziej było zagrożone śmiercią.
W ostatnim dziesięcioleciu XVIII wieku w garderobie angielskiego chłopca pojawił się strój, który uwolnił go od konieczności noszenia dorosłego ubrania w sytuacji, gdy na skeleton suit był już za duży – był to tzw. Eton suit, czyli garniturek etoński. Jak piszą Ch.M. Calasibetta i P. Tortora: Eton suit – to mundurek noszony przez nastolatków (junior schoolboys) w Eton College w Buckinghamshire, Anglia, od 1798 do 1967, który składał się z marynarki z prostokątnym dekoltem z szerokimi klapami i małym wywiniętym kołnierzem. Był noszony z białą koszulą o szerokim wykrochmalonym kołnierzu, z wąskim cienkim krawatem i jednorzędową kamizelką. Pierwotnie owa marynarka była w kolorze niebieskim lub czerwonym, od 1820 roku stała się czarna, gdy Anglia ogłosiła żałobę po śmierci króla Jerzego III. Spodnie były zwykle szare.
Słynny Eton College, założony w 1440 roku przez króla Anglii Henryka VI, był jedną z najstarszych boarding school (szkoła z internatem) w Wielkiej Brytanii, która kształciła chłopców w wieku 13–18 lat, początkowo tylko z wybranych rodzin arystokratycznych (collegers) oraz kilku opłacających czesne z niższych warstw (oppidians). Szkoła cieszyła się ogromną estymą wśród angielskiej arystokracji, a dzień, w którym chłopiec stawał się jej uczniem i mógł założyć mundurek, był bardzo ważną chwilą w jego życiu. Jak ukazują zachowane materiały ikonograficzne, starsi chłopcy, co najmniej dziesięcio- czy jedenastoletni, byli już zdecydowanie za duzi, by nosić skeleton suit. To z myślą o nich, na fali popularności szkoły Eton i jej wychowanków, stworzono specjalny strój dla starszych chłopców, który nazwano jej imieniem – Eton suit. Zachowane materiały ikonograficzne ukazują, że strój taki, składający się z marynarki z wydłużonym i zaokrąglonym tyłem, zapinanej na mosiężne guziki, noszonej z krótka kamizelką i białą koszulą o bardzo szerokim, zaokrąglonym i obszytym falbanką kołnierzem wykładanym na ramiona, pojawił się w Anglii wcześniej, bo około 1790 roku, niż uniform etoński, noszony od 1798 roku w słynnej szkole dla chłopców. Chłopcy nosili Eton suit z dorosłymi bryczesami do kolan, z klapką z przodu, najczęściej w ciemnożółtym, piaskowym kolorze. Do tego zakładali białe pończochy i czarne płytkie buty z metalową klamrą lub długie czarne buty z cholewą i jasnym, piaskowym wywinięciem. Do takiego stroju najczęściej nosili czarne filcowe kapelusze. Eton suit, podobnie jak skeleton suit, był noszony przez starszych chłopców jeszcze w drugiej ćwierci XIX wieku.
Najpiękniejsze przykłady Eton suit można zobaczyć na wspaniałych portretach szkockiego malarza Henryʼego Raeburna (1756–1823). Jeden z nich to portret dzieci państwa Paterson – The Paterson Children (pocz. lat 90. XVIII w., obecnie własność The National Trust, Polesden Lacey, Surrey, Anglia) oraz portret braci Johna Lee i Jamesa Allenów – The Allen Brothers ( pocz. lat 90. XVIII w., dziś w The Kimbell Art Museum, Fort Worth, Teksas, USA). Zob. link.
Wszyscy chłopcy namalowani na tych portretach noszą wspaniałe Eton suits w kolorach czerwonym i granatowym z efektownymi białymi koszulami o szerokich, falbaniastych kołnierzach. Marynarki ozdobione są metalowymi guzikami, do tego dochodzą krótkie kamizelki, szczególnie modne były te w drobne poziome prążki, i jasne bryczesy do kolan.
Teorie pedagogiczne Locka i Rousseau jak i ruch powrotu do natury doprowadziły także do rewolucyjnych zmian w garderobie dziewczynek. Zostały one wyzwolone z tortury noszenia gorsetu i sukien na panierze, o sztywnym, niewygodnym staniku, które musiały nosić już od najmłodszych lat.
Zamiast tego mogły ubierać się w proste białe sukieneczki, składające się z miękkiego stanika o małym okrągłym dekolcie i krótkich rękawach oraz lekko rozkloszowanej spódniczki sięgającej kostek. Sukieneczka szyta z muślinowych i bawełnianych materiałów była przewiązywana w pasie kolorową szarfą, pod nią dziewczynki nie musiały mieć żadnych gorsetów i stelaży, jak to się zdarzało wcześniej, lecz lniane koszulki na ramiączka. Sukieneczka tego typu stała się bardzo modna najpierw wśród wyższych warstw społecznych w latach pięćdziesiątych XVIII wieku i stopniowo stawała się popularna wśród innych warstw. Początkowo był to strój typu unisex, z tą różnicą, że chłopcy nosili go tylko do około trzeciego bądź czwartego roku życia, a dziewczynki o wiele dłużej. Właściwie do momentu, kiedy mogły już założyć dorosłą suknię i można je było wydać za mąż, a więc mniej więcej do piętnastego, szesnastego roku życia. Im bliżej końca XVIII wieku, tym forma tej sukienki się zmieniła: proste rękawki stały się bufiaste, talia uległa podwyższeniu i tak biała dziewczęca sukienka upodobniła się do sukni dorosłych kobiet z przełomu XVIII i XIX stulecia.
Jednym z piękniejszych przykładów tego, jak wyglądała ta prosta biała sukieneczka dla dziewczynki, jest portret Miss Theophili Gwatkin Simplicity (Prostota), także pędzla Joshuy Reynoldsa, namalowany w 1789 roku (National Tust, Waddesdon Manor, Aylesbury, Anglia). Z kolei portret Sarah Barrett Moulin noszący tytuł Pinkie, pędzla sir Thomasa Lawrenceʼa z 1784 roku, ukazuje, jak wyglądała tego typu sukienka noszona przez starszą panienkę. Obie dziewczynki ukazane na portretach mają sukienki przepasane szerokimi, kolorowymi szarfami sash. Takie szarfy stanowiły w tamtym czasie bardzo ważny dodatek do sukienki i wiele panienek chciało mieć ich jak najwięcej, aby w ten sposób odmieniać swój strój. Fanny Price, jedna z bohaterek powieści Mansfield Park Jane Austen, martwiła się, że ma tylko dwie szarfy do sukni, a ponadto nie zna francuskiego. Do takiego stroju, gdy było zimno, dziewczynki zakładały czarne pelerynki, często pikowane, mufki, rękawiczki, a na głowę filcowe kapelusze lub rodzaj obszernego składanego czepka; gdy było cieplej, zmieniano je na słomiane kapelusze ozdobione wstążkami lub na białe muślinowe czepeczki z kokardami; na nogach dziewczynki nosiły zgrabne pantofle z niskim szerokim obcasikiem; na głowach fryzury z własnych włosów ozdobione wstążkami.
Najlepszymi przykładami tego, jak wyglądały takie okrycia wierzchnie i wszelkie dodatki, są dwa portrety, oba pędzla Joshuy Reynoldsa: Miss Frances Crewe, z 1775 roku (kolekcja prywatna) i portret Lady Caroline Scott jako Zima, z 1777 roku (Bowhill House, Selkirk, Szkocja).
Początkowo owe białe sukieneczki były noszone przez dziewczynki beż żadnej „dolnej” bielizny, podobnie jak było to u dorosłych kobiet. W tym czasie panowało powszechne przekonanie, że dolne partie ciała kobiet i dziewczynek nie powinny być osłaniane, aby powietrze mogło tam swobodnie cyrkulować, co, jak twierdzono, jest bardzo ważne dla ich zdrowia. Uważa się, że około 1803 roku spodenki noszone przez chłopców zostały zaadaptowane dla dziewczynek w formie białych płóciennych pantalonków – miało to związek z tym, że sukienki noszone przez dziewczynki, podobnie jak zakładane przez dorosłe kobiety, stawały się co raz bardziej przeźroczyste i stąd potrzebne były spodenki. Początkowo nie było ich widać spod długiej sukieneczki, ale w tym okresie sukienki dziewczynek, aby odróżnić je od sukienek ich mam, zaczęto skracać i pantalonki sięgające kostki stały się widoczne. Jak dokładnie wyglądały owe pantalonki dla dziewczynek, można zobaczyć na portrecie pędzla Henryʼego Raeburna Dzieci państwa Drummondów (The Drummond Children) z 1808/1809 roku (Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork).
Są one doskonale widoczne spod sukienki młodziutkiej Margaret. Moda na noszenie przez dziewczynki pantalonków w ciągu kilku lat bardzo się w Anglii upowszechniła. Miało na to wpływ m.in. to, że w angielskich szkołach dla dziewcząt zaczęto w tym czasie wprowadzać lekcje gimnastyki, na których trzeba było skakać, biegać itp., co narażało dziewczynki na odsłonięcie dolnych partii ciała; aby tego uniknąć, zaczęto je powszechnie ubierać w pantalony. W Anglii owa moda nie wszystkim się podobała, ale ostatecznie została zaakceptowana i ugruntowała się dzięki uwielbianej przez wszystkich księżniczce Charlotcie (1796–1817), córce Księcia Regenta (późniejszego króla Jerzego IV). W 1811 roku piętnastoletnia księżniczka, która uchodziła za bardzo nowoczesną, usiadła tak, że jej pantalony były doskonale widoczne. Kiedy zwrócono jej uwagę, że pokazuje je publicznie, wcale się tym nie przejęła, odpowiadając, że księżna Bedford ma jeszcze dłuższe i do tego ozdobione koronką brukselską. W ten sposób pantalony weszły do garderoby dziewczynek, a później zostały zaadaptowane także przez ich matki.
Nowe teorie dotyczące wychowania dzieci bardzo szybko dotarły do Polski, gdzie także znalazły zwolenników. Wanda Wróblewska pisze, że w osiemnastowiecznej Polsce bardzo popularne były poglądy Rousseau, choć jednocześnie zaznacza, że wychowanie dzieci i młodzieży w Polsce stanisławowskiej było mimo wszystko zacofane i pozostawiało wiele do życzenia. Dużo dobrego w tej dziedzinie uczyniła Komisja Edukacji Narodowej, ale jej wysiłki pozostawały często niewspółmierne do potrzeb. Również twórcy Konstytucji 3 Maja oddzielnie potraktowali sprawy dzieci i w tym celu powołali specjalną komisję pod przewodnictwem Stanisława Małachowskiego i Hugona Kołłątaja, która miała opracować specjalne prawa dotyczące i chroniące dzieci. Jak pisze Dorota Żołądź-Strzelczyk: Wśród zachowanych projektów cztery dotyczą dzieci i opieki nad nimi. Proponowano ograniczenie władzy opiekuna i kontrolowanie jego poczynań przez sądy. Trzeba dodać, że nowe, postępowe poglądy na temat wychowania dzieci, które przyjęły się w naszym kraju w II połowie XVIII wieku, przyniosły również nową modę odzieżową dla dzieci (angielską), specjalnie dla nich przeznaczoną literaturę oraz nowy sposób przedstawiania ich na płótnie (portret dziecięcy w stylu angielskim). Warto też wspomnieć, że angielska moda odzieżowa dla dzieci oraz dziecięce portrety w angielskim stylu były nie tylko skutkiem nowych poglądów, ale też jednym z objawów anglomanii w Polsce ostatniej ćwierci XVIII wieku.
Na podstawie zachowanych materiałów ikonograficznych można stwierdzić, że w Polsce ostatniej ćwierci XVIII i początkach XIX wieku były popularne wszystkie angielskie stroje dla dzieci. Początkowo polskie maluchy, zarówno dziewczynki, jak i chłopców, gdy tylko wyrośli z niemowlęctwa, ubierano – podobnie jak to było w Anglii – w białe lekkie sukieneczki frock, niekiedy przewiązane ozdobną szarfą. Widać to doskonale m.in. na portrecie Ludwiki Turno z synem Karolem z 1787 roku, pędzla Gustawa Tauberta (zamek w Pszczynie), jak i na portrecie nieznanej damy z dzieckiem, autorstwa Józefa Walla z 1789 roku (Muzeum Narodowe w Warszawie). Chłopców po ukończeniu czwartego roku życia od razu uwalniano od białej frock i ubierano w angielski skeleton suit lub jego francuski odpowiednik strój à la Matelo. Najpiękniejszym przykładem skeleton suit w malarstwie polskim jest Portret Waltera Ottona Fergussona Teppera z 1785 roku, autorstwa Friedricha Lohrmanna (Zamek Królewski w Warszawie). Był on synem Piotra Fergussona Teppera, bankiera króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Sześcioletni chłopiec (ur. 1779) ukazany został z ulubionym pieskiem króla Kiopkiem. Ubrany jest w jasny skeleton suit z widoczną klapką, ozdobiony złotymi guzikami. Strój przepasuje błękitna szarfa pasująca do bucików. W dekolcie ubranka widać szeroki kołnierz białej koszuli obszyty koronką.
Rycina autorstwa Christiana Gottlieba Geisslera, ukazująca Henryka Lubomirskiego z 1791 roku (Muzeum Narodowe w Warszawie), jest dowodem na to, że młodzi chłopcy w Polsce, podobnie jak ich angielscy rówieśnicy, gdy tylko stawali się za duzi na skeleton suit lub matelot, a za mali na dorosły strój, ubierani byli w Eton suit.
Henryk był synem Ludwiki z Sosnowskich i Józefa Lubomirskiego, ale opiekę nad chłopcem sprawowała marszałkowa Izabela z Czartoryskich Lubomirska. Izabela miała tylko córki, ale jej największym pragnieniem było posiadanie syna, którego nigdy się nie doczekała. Zastąpił jej go mały Henryk Lubomirski, który stał się jej ulubieńcem. Marszałkowa była kobietą majętną, dużo podróżowała po Europie i w każdą z takich podróży zawsze zabierała ukochanego wychowanka. Mały Henryk słynął z niepospolitej urody, którą zapatrzona w niego ciotka kazała utrwalać najlepszym malarzom, nie bacząc na cenę takich usług.
Na rycinie Geisslera piętnastoletni Henryk jest ukazany w rozkwicie swej nastoletniej urody w eleganckim Eton suit, składającym się z ciemnej marynarki ozdobionej metalowymi guzikami, krótkiej jasnej jednorzędowej kamizelki, ciemnych spodni do kolan i koszuli z szerokim kołnierzem obszytym falbanką i wyłożonym na ramiona.
Jak ukazują licznie zachowane portrety z końca XVIII i początków XIX wieku, w Polsce, podobnie jak i w Anglii, dziewczynki nawet w starszym wieku nadal były ubierane w białą sukieneczkę noszoną bez gorsetu, paniera i wszelkich innych usztywnień. Jak wyglądały, najlepiej widać to na portrecie Krystyny Potockiej z 1783/1784 roku, pędzla Angeliki Kauffmann (Muzeum Pałacu w Wilanowie).
Sukienka jest dość luźna, z kwadratowym dekoltem i krótkimi rękawkami. Jej jedyną ozdobą są falbaneczki przy dekolcie i rękawkach, czarna szarfa w pasie i taka sama lamówka u dołu sukni. Jeszcze skromniejszą wersję takiego stroju można zobaczyć na bardzo angielskim portrecie Marii z Rastawieckich Daszkiewiczowej z córką z 1806/1807 roku, autorstwa Józefa Pitschmanna (Muzeum Narodowe w Poznaniu).
Do tego typu skromnych białych sukienek polskie dziewczynki, podobnie jak małe Angielki, nosiły proste fryzurki z własnych niepudrowanych włosów i różne dziewczęce czepeczki, na przykład białe płócienne ozdobione wstążką, jak to widać na portrecie Julii Duhamel z 1781 roku, pędzla Marcello Bacciarellego (Muzeum Narodowe w Poznaniu).
Inaczej przedstawiała się sprawa z płóciennymi pantalonkami. Na podstawie zachowanych materiałów ikonograficznych wydaje się, że początkowo nie cieszyły się one w Polsce zbyt wielką popularnością – w początkach XIX wieku polskie dziewczynki nosiły sukienki bez tego dodatku. Najwcześniejsze przykłady ukazujące dziewczynki w sukienkach, spod których widać płócienne pantalonki, to późne lata dwudzieste i początek lat trzydziestych XIX wieku.
Na przykład na obrazie Aleksandra Kokulara Wnętrze salonu w domu artysty, z ok.1830 roku (Muzeum Narodowe w Warszawie), widać jego dwie córeczki ubrane w sukienki, pod którymi mają białe płócienne pantalony do kostek.
Na podstawie analizy polskich portretów dziecięcych namalowanych w ostatniej ćwierci XVIII i początkach XIX wieku można stwierdzić, że stroje angielskie dla dzieci cieszyły się w naszym kraju dużą popularnością, zwłaszcza wśród arystokracji i szlachty.
To od rodziców i opiekunów zależało, czy ich dziecko będzie nosiło niewygodny, utrudniający ruchy strój w stylu francuskim, będący pomniejszoną kopią ich ubrań, czy też będzie mu dane założyć wygodny i prosty strój angielski, w którym będzie mogło się swobodnie bawić się i korzystać z dzieciństwa.
Wspomniane portrety świadczą o tym, że w Polsce było wielu światłych dorosłych, którzy wybierali tę drugą możliwość. Na podstawie analizy portretów trudno stwierdzić, czy rodzice ubierając dzieci w stroje angielskie, kierowali się tylko ich dobrem i nowymi, postępowymi teoriami wychowawczymi, czy też był to jedynie przejaw anglomanii. W obu wypadkach odpowiedź może być twierdząca. Ważniejsze Jednak jest to, że nowe poglądy dotyczące dzieci i ich wychowania doprowadziły do powstania oddzielnej mody, stworzonej specjalnie dla nich. Jak widać, szybko dotarła ona do Polski i nawet została uwieczniona na portretach przez polskich i zagranicznych malarzy, którzy malując polskie dzieci, wzorowali się na portretach angielskich, malowanych przez Reynoldsa czy Gainsborough.
© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie 2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.
stat