Portret rodzinny Jana III,  Henri Gascar, 2 poł. XVII w. ,  Kraków, Państwowe Zbiory Sztuki na Wawelu
Główna Konkurs Moda i obyczaje Ubiory polskie Ubiory obce Tkaniny Słownik Bibliografia Inne
Moda i obyczaje
O gościach i obyczajach
Francuskie ekstrawagancje
Orient na dworze Jana III
Król o wielkim umyśle
Sarmackie twarze Polaków
Higiena
Pompa pogrzebowa w kulturze staropolskiej
Zabytki sztuki namiotnictwa
Orient na dworze Jana III Sobieskiego
dr Beata Biedrońska-Słota
Pałac w Wilanowie, wzniesiony w latach 1681–1696 w stylu francuskiego baroku dla króla Jana III Sobieskiego i Marii Kazimiery, według projektu Augustyna Locciego, zyskał wspaniały wygląd zewnętrzny dzięki zabiegom architekta. Reprezentuje charakterystyczny typ podmiejskiej rezydencji entre cour et jardin . Nad dekoracją wnętrz pracowali artyści, którzy nadali im równie elegancki wygląd, zgodny z modą zachodnioeuropejską. W takim też stylu urządzano zarówno wnętrza reprezentacyjne, jak i pomieszczenia kameralne.
Uważny obserwator jednakże mógłby odnaleźć w nich wiele oryginalnych cech, świadczących o indywidualnym guście pary królewskiej. Gust ten pozwalał na użycie do dekoracji dzieł sztuki Orientu i w efekcie nadawał wnętrzom odrębny, bardziej lokalny, rodzimy, zgodny z sarmacką tradycją koloryt.
Genezy tych upodobań należy się doszukiwać w częstych kontaktach z krajami Bliskiego Orientu, w tym czasie głównie militarnych, czyli w ciągnących się od XV wieku wojnach z Turcją. W XVII wieku, kiedy Turcja została pokonana, jej wpływ na gust artystyczny Polaków był już dobrze znany. Na kształtowanie gustów miały jednak zasadniczy wpływ przede wszystkim kontakty handlowe i dyplomatyczne, utrzymywane tradycyjnie już w czasach króla Jana III z krajami Wschodu. Trwały one nadal mimo nasilenia się konfliktów rozgrywanych na polach bitew, uwieńczonych wielkim sukcesem króla w 1683 roku. Zwycięstwo zaowocowało także wielką liczbą łupów, na które składały się chorągwie, broń i uzbrojenie, oporządzenie jeździeckie, namioty, kobierce i inne drogocenne tkaniny.
Zainteresowanie sztuką Orientu i używanie wyrobów z tego rejonu do ozdoby siedzib nie tylko królewskich, magnackich, ale także szlacheckich, a nawet mieszczańskich stało się w Rzeczypospolitej tradycyjnym obyczajem. Co ciekawe, nie obrzydziły go nawet wojny i częste praktyki branek , czyli porywania ludzi z najeżdżanych, grabionych i pustoszonych terenów na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Król Jan III specjalnie w celu wykupywania Polaków z jasyru sprowadził do naszego kraju Zakon Trynitarzy, których zadaniem było wykupywanie chrześcijan z niewoli. Mimo jednak tak strasznych doświadczeń ulegano wielkiemu czarowi Orientu, nadal chętnie sprowadzano stamtąd wyroby do Rzeczypospolitej i dekorowano nimi siedziby, z królewską na czele. Śladami tej popularności, oprócz zabytków, są też słowa zapożyczone z języka tureckiego, najczęściej dotyczące wojskowości i życia codziennego. Nazwy buńczuk, koncerz czy buzdygan są pochodzenia tureckiego. Podobnie jak kontusz, kaftan i wiele innych.
Zainteresowanie Orientem w Europie Zachodniej, wyrosłe na skutek rozwoju Kompanii Wschodnioindyjskich w Wielkiej Brytanii i Holandii, różniło się znacznie od tego, co nazywamy orientalizmem w Rzeczypospolitej. Zainteresowanie Orientem w Europie Zachodniej wynikało z chęci podkreślenia własnej dominacji politycznej. W wyniku tak traktowanej mody na Orient sprowadzano z krajów Wschodu dzieła sztuki, które stanowiły egzotyczne akcenty w tradycyjnych formach dekoracyjnej sztuki europejskiej.
Sztuka polska XVII wieku pozostawała pod różnorodnymi wpływami, począwszy od adaptacji do sztuki rodzimej elementów sztuki hiszpańskiej, poprzez wpływy włoskie i francuskie w czasach króla Jana III Sobieskiego. Te ostatnie najmocniej zaznaczyły się w antykizującej interpretacji sztuki tego okresu, który w związku z tym zyskał miano sarmatyzmu oświeconego. Równolegle rozwijał się rodzimy kierunek sztuki, inicjowany przez szlachtę. Do tego właśnie kierunku wpisuje się znakomicie malarstwo portretowe oraz rzemiosło artystyczne, wspomagane jeszcze importami z krajów Wschodu. Olbrzymim zainteresowaniem cieszyły się w kręgach szlachty i magnaterii bogate tkaniny, szczególnie te sprowadzane ze Wschodu, głównie z Persji i Turcji, jak kobierce i makaty oraz srebrno i złotolite pasy jedwabne, od XVIII wieku używane w Rzeczypospolitej do ubiorów narodowych. Wnętrza pałacu wilanowskiego zawdzięczały więc część wielkiego splendoru przepychowi wyrobów orientalnych, trafnie włączonych w cykle dekoracyjne poszczególnych apartamentów.
Sam król Jan III Sobieski miał kontakty z przedstawicielami dworów państw wschodnich, między innymi z dworem szacha perskiego, jak wynika z informacji z 1690 roku, zawartej w notatkach Jana Faggiuoli, sekretarza nuncjusza apostolskiego Andrzeja Santa Croce, przekazanej przez Aleksandra Czołowskiego. Systematycznie też przyjmował posłów z krajów muzułmańskich i zazwyczaj otrzymywał przy tej okazji cenne dary. Wspomina o tym Kazimierz Sarnecki: „W przyszły czwartek, tj. 9 praesentis, w Wilanowie miał u króla jm. powitanie Tatarzyn od Derwisz murzy [był posłem chana Saffy Gireja 1691‒1692] w 1692, owego ostatniego posła do nas posłanego, którego oboje majestaty pańskie wielkimi udarowali natenczas upominkami. Ten ni z tym, ni z owym przyjechał, właśnie poszedł na Wydrwisz murzę, bo oddawszy królowi jm. konia, królewicowi jm. Aleksandrowi kontuszynę materialną, królewicowi zaś Konstantemu burcynę, pewnie za to triplum weźmie dla dotrzymania zwyczajnego pobraterstwa”.
Dary zostały poddane krytyce, bo w porównaniu z innymi były rzeczywiście bardzo skromne. Król w garderobie miał już bogate ubiory przywiezione z Turcji i Persji w charakterze darów, na przykład „kaftan turecki złotogłowowy” czy też „kaftan atłasowy powlekany jedwabiem”, który dostał „od p. Słoniawskiego sekretarza królewskiego, Ormianina nobilitowanego w 1659”. Miał też król „pętlic z perłami tureckich, par 12”, czyli naszycia do ozdoby delii lub żupana, wykonane z taśm jedwabnych tkanych zwykle z dodatkiem nici metalowych złotych i srebrnych, w tym wypadku także z dodatkiem pereł. Inwentarze wymieniają także: „koszul tureckich dwadzieścia i trzy; ręcznik perski, na nim kwiaty gęste”; „ręcznik turecki, kwiaty na kończach”; […] „chustek tureckich 6; […] chustka turecka z kwiatami; […] pasów tureckich 2, 1 bogaty”. Wyglądem przypominały one na przykład ozdobny haft turecki z XVII wieku, wykonany na płótnie barwnymi jedwabiami.
Inwentarz wymienia także do ozdoby kołpaka: „kitę turecką, diamentami rubinami sadzoną”; „pas z taśmą turecki”.
Ciekawostkę może stanowić to, że nawet przy wykonywaniu pospolitych codziennych czynności, król używał: „fota turecka, biała, do golenia, na płótnie tureckim, kwiatki po nim duże ze złotem y jedwabiami różowymi, błękitnymi y ciemno zielonym, haftowana”. Fota to rodzaj długiej ozdobnej pelerynki z płótna, zdobionej gęstym haftem, używanej do zabezpieczenia w czasie golenia lub strzyżenia.
Król, o czym świadczą źródła, ubierał się według mody polskiej, na której kształt miały zasadniczy wpływ ubiory wschodnie.
Jan Tricjus sportretował króla w długim żupanie przepasanym miękkim jedwabnym pasem, w delii podbitej futrem z dużym kołnierzem, zapiętej pod szyją wielką efektowną broszą, w wysokich skórzanych butach.
Na innych portretach król występuje w zbroi, najczęściej karacenowej, nałożonej na żupan, z narzuconym na nią płaszczem w kolorze czerwonym, czym podkreśla sarmacką tradycję.
W zbiorach Domu Jana Matejki i Muzeum Narodowego w Krakowie zachowały się żupany, wyglądem przypominające ten, w którym król występuje na portretach.
Wraz z modą dominującą w męskich ubiorach, krojem i wyglądem nawiązujących do ubiorów wschodnich, w pałacu króla w Wilanowie zaczęły się pojawiać różne elementy wyposażenia, które miały znaczący wpływ na charakter wnętrz.
Przewodnikiem po pałacu wilanowskim może być inwentarz sporządzony przez Aleksandra Czołowskiego. I tak według przytoczonej w nim relacji z odwiedzin w Wilanowie dnia 30 lipca 1690 roku wspomnianego już nuncjusza apostolskiego: „Między innemi ciekawościami znajduje się tam łóżko, którego baldachim przypomina gobelin utkany ze złota, z pereł i drogich kamieni. Ofiarował go królowi J. Mci szach perski a wartość jego, powiadają, dochodzi do sześciu tysięcy czerwonych złotych. Pokój, gdzie widać to łóżko, jest ozdobiony w trofea, w tarcze i szable bogato wysadzane. Po stołach stoją czary i wazy szczerozłote, mnóstwo sreber i filigranowych wyrobów”. Tarcze, wymienione jako trofea, to najprawdopodobniej kałkany.
Najwięcej jednak uwagi poświęcono baldachimowi ofiarowanemu przez szacha perskiego. Jak wspomniano, był on utkany ze złota, pereł i drogich kamieni. Trudno zidentyfikować taką tkaninę z całą pewnością. Wolno jednak przypuszczać, że mógł to być kobierzec perski, tzw. polski. Kobierce takie były największą chlubą warsztatów perskich, wiązano je z jedwabiu, nici złotych i srebrnych. Nie używano co prawda w ich kompozycji pereł i drogich kamieni, ale wspaniałe wzory, wykonane barwnymi jedwabiami oraz złotymi i srebrnymi nićmi, tworzyły ze światłem efektowną grę, w wyniku której mogło powstawać wrażenie, że drogie kamienie włączono w kompozycję naprawdę.
Taki kobierzec zachował się na przykład w zbiorach Książąt Czartoryskich w Krakowie.
Po śmierci króla, w czasie spisywania inwentarza w 1696 roku: „Nad łóżkiem wspomnianym nie wznosił się już wspaniały namiot baldachimowy, bo został do skarbców oddany. Pozostał tylko u łóżka płotek, czyli zasłona dolna, z perskiej złocistej materji [...]. Następnie stoliczek francuskiej roboty, rżnięty i złocisty, pokryty wzorzystą, złocistą, perską materją; [...] były dwa materacowe siedzenia z wezgłówkami z bogatej perskiej materji [...]”. Najprawdopodobniej namiot baldachimowy, to ten sam wspomniany wcześniej, przypominający gobelin utkany ze złota. Płotek mógł być ze złotogłowiu perskiego podobnego do fragmentów zachowanych w zbiorach muzealnych.
Tkanina na stoliczku wzorzysta, złocista, z pewnością przypominała wyglądem jedną z wymienionych tu tkanin perskich. Podobna do nich była też zapewne tkanina na siedzeniach materacowych.
Posadzkę w antykamerze króla pokrywał „różnokolorowy, złotem i srebrem przerabiany kobierzec z jedwabnymi frędzlami kręconymi ze złotem”. Z pewnością był to kobierzec perski, tzw. polski, którego dobry przykład zachował się w zbiorach Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Ściany gabinetu królowej „pokrywała bogata, perska, aksamitna materja w różnokolorowe kwiaty [...]”. Opisywana była także jako: „Obicia materji bogatej perskiey, wzór różnego kwiecia, różnych kolorów axamitny, na złotym dnie w dwoistych bretach. Listwa biała, z perskiey białey, srebrney, wzorzystej materji, żółtym arganisem podszytego bretów nr.11”. Podobna tkanina perska, odpowiadająca opisowi, znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie.
Były tam też „trzy wezgłówki z perskiej i tureckiej materji na dnie złotym”, czyli o wyglądzie zbliżonym do tkanin w sypialni króla. W sypialni królowej była „zasłona perska czerwona, kwiaty złote y kolumny zielone […]”. W zbiorach polskich zachowało się kilka makat odpowiadających opisowi. Są one co prawda tureckie, a nie perskie, ale zgodne z opisem i mogą stanowić przykład tkanin użytych do dekoracji wnętrz w pałacu wilanowskim. Jedna z nich znajduje się w klasztorze karmelitanek w Krakowie. Według tradycji klasztornej jest ona darem królowej Marysieńki. Makatę tę wykonano na Chios w czasach Imperium Ottomańskiego. Podobna makata znajduje się także w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.
W spisie baldachimów inwentarz Czołowskiego wymienia: „Nad łóżkiem [...] wznosił się baldachim namiotowy biały, chińskiej roboty, z jedwabną złotą kampanką [...]. Zwisała nadto perska, czerwona zasłona, w kwiaty żółte i kolumny; [...] Zasłon tureckich, atłasowych, w prążki różnych kolorów podszytych zielona kitayką, lisztwy karmazynowe, dwie. Zasłona turecka, lisztwa wkoło karmazynowa, kwiaty po niej złote, we środku słupy różnych kolorów”. Podobne opisom makaty znajdują się w klasztorze SS. Wizytek w Krakowie.
Dalej w opisie: „Zasłona wielka, karmazynowa, turecka, tercynelowa w ośm bretów, między którymi pasy przyprawione zielone, tercynelowe, srebrem przerabiane, na wierzchu tych bretów, na kształt kadzielniczki są złotem wyrabiane, wiszące, niczym nie podszyta. Zasłona wielka, turecka, karmazynowa, tercynelowa w siedem bretów, między którymi słupy zielone, tercynelowe, złotem przerabiane wszywane, środkiem kadzielniczki z łańcuszkami złotem i srebrem wyrabiane”. Opis ten jest najbliższy makacie arkadowej ze zbiorów wawelskich. Składa się ona wprawdzie z 10 brytów, ale pozostałe wymienione cechy są jakby opisem tejże makaty.
W skrzyni królewskiej, zapieczętowanej jeszcze przez ks. Załuskiego, sufragana przemyskiego, znaleziono „szereg obić chińskich, perskich i atłasowych, kołdry, wezgłówki, pięć kobierców, cztery kobierce, poduszki, pokrowce”, a wśród nich „namiot z bogatej perskiej materji różnych kolorów, aksamity z osobami i różne kwiecia na złotym dnie. Narożnik, płotek i kraniec u góry robiony z drutowej materji a środek przedstawiający różne damy perskie. Na wierzchu gałki takowąż materią pokryte, w których pióra strusie”. Był to niewątpliwie ów słynny baldachimowy namiot zdjęty znad łóżka króla Jana III. W zbiorach polskich zachował się jedyny fragment brytu podobnej tkaniny wykonanej techniką aksamitu, przechowywanej w zbiorach Fundacji XX. Czartoryskich. Wzór tkaniny tworzą rytmicznie powtarzane postacie kobiet. Według tradycji kupiony został do Domu Gotyckiego w Puławach przez Izabelę Czartoryską od służącej marszałkowej Ogińskiej, jako fragment spódnicy cesarzowej Anny, żony Iwana, brata Piotra Wielkiego.
Skrzynia zawierała też: „Obicia perskiego bogatego, wzoru różnych kolorów, kwiecia, ptactwa, osoby pod literami Joannes Rex bretów nr 13. Tb. Tegoż obicia jeden bret zbytni, niepodszyty”. W zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie zachował się podobny fragment tkaniny perskiej z motywami motyli i ptaków.
Najczęściej wymieniane w inwentarzach są kobierce. W XVII wieku było na nie znaczne zapotrzebowanie, a prym wiódł dwór królewski. Sarmacki gust wymagał zewnętrznej okazałości, co znakomicie realizowały tureckie kobierce zawieszane na ścianach, kładzione na stołach, ławach w mieszkaniach mieszczan, w miastach, w dworach i pałacach, rozkładane na stopniach ołtarzy w kościołach.
W gabinecie holenderskim J.K.Mci był „kobierzec karmazynowy złotem bogato haftowany”. W komnacie zamku warszawskiego, gdzie ustawiono katafalk po śmierci króla, posadzkę pokrył „kobierzec jedwabny, na dnie srebrnym i złotym, w kwiaty jedwabne różnych kolorów”. Najprawdopodobniej dla dodania splendoru tej uroczystości rozłożono okazały kobierzec perski, tzw. polski, podobny do poprzednio opisanych. W skarbcu pałacu wilanowskiego były „Dywany dwa wielkie perskie”, a „w sypialni Królowej Jey Mości było kobierczyków para starych, wzór różnych kolorów axamitny, na białym dnie srebrem przerabiane, frędzlą jedwabną, półatłasem żółtym tureckim, podszyte”. Był też tam „kobierczyk perski, złocisty […] w kwiaty wielkie, białe y żółte, płótnem żółtym podszyty”. „W sypialni Króla Jego Mości był kobierzec axamitny, karmazynowy, złotem bogato haftowany […]”. W garderobie króla: „kobierców para, perskich, wzór aksamitny, różnych kolorów, dno złote y srebrne […]”. Można przypuszczać, że wszystkie te kobierce, to były kobierce perskie jedwabne broszowane nicią złotą i srebrną, zwane polskimi. Między wymienionymi wieloma kobiercami, były jeszcze i inne, a najciekawszy to „kobierczyk pojedynkowy, środkiem karmazynowy, we środku kadzielniczka ze złota wyrabiana, z literami tureckimi, z frędzlą jedwabną”. Tego typu kobierczyki były bardzo popularne. Przykładem może być kobierzec turecki ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem.
Ciekawostkę stanowią wymienione w spisach yastyki tureckie, czyli małe tkane dekoracyjne tkaniny, zwane często kobierczykami Skutari. Zapisane zostały w spisach zgodnie z turecką nazwą tych tkanin, zanotowaną po polsku „jastik”. Na przykład w skrzyni był „jastyk do teyże kołdry należący”; „jastyków tureckich na wezgłówka trzy, wzór axamitny różnych kolorów, dno złote; [...] „jastyków na wezgłówka sztuk czternaście”; „jastyk karmazynowy, axamitny, na dnie złotym”. W Muzeum Narodowym w Krakowie znajduje się kolekcja takich tkanin.
W pałacu w Wilanowie były też: „kilimek perski pułjedwabny”; „kilimek karmazynowy, prążki po nim złote y srebrne, kitayką niebieską podszyty”; „pokrowiec turecki, karmazynowy, sukienny, w kwiaty okrągłe, złotem haftowany, musułbasem czerwonym podszyty”. Były tam także inne przedmioty pochodzenia tureckiego, na przykład „stół skórzany turecki, okrągły, ciągnionym złotem i srebrem haftowany”; „kompas turecki, kamieniami sadzony, munsztuczek arabski”; „rząd turecki, złotem powlekany, we Lwowie robiony”(!); „rządzik turecki, od króla, złocisty, ze smelcem i rubinkami sadzony”; „szabla turecka”, dużo było „kulbak tatarskich” i „szyszaczek turecki, złotem nabijany”.
Ten przegląd wyrobów orientalnych w pałacu w Wilanowie nie wyczerpuje tematu. W inwentarzach poza opisanymi przedmiotami wymieniono jeszcze sporo tkanin i innych przedmiotów pochodzenia bliskowschodniego. Niniejsze opracowanie ograniczono do tych informacji, które są najbardziej bliskie podobnym zachowanym zabytkom. Przywołano je tutaj, aby dać wyobrażenie o tym, jak wielki udział w pałacu w Wilanowie miały zabytki sztuki Wschodu, przede wszystkim tkaniny perskie i tureckie.
© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.
stat