Synowie króla Jana Sobieskiego: Aleksander, Konstanty i Jan, artysta nieokreślony, 1685, Muzeum Narodowe w Krakowie
Główna Konkurs Dziecko Ubiory dziecięce Moda XVII w. Moda XVIII w. Moda XIX w. Tkaniny Rekonstrukcje Inne
Konkurs
Wprowadzenie
Ubiory dziecięce XVII wieku
Ubiory dziecięce XVIII wieku
Ubiory dziecięce XIX wieku
Regulamin
REKONSTRUKCJE – karta zgłoszeniowa
Opisy ubiorów i wykroje
XVII wiek
XVIII wiek
XIX wiek
Ubiory dziecięce w XIX wieku
Anna Straszewska
Choć już w wieku XVIII została zapoczątkowana tendencja do wyodrębnienia specyficznego ubioru dziecięcego, proces ten jeszcze silniej uwidocznił się w następnym stuleciu. Dynamiczny rozwój przemysłu włókienniczego, postępująca mechanizacja produkcji tkanin i wynalezienie maszyny do szycia przyczyniły się do potanienia odzieży i spowodowały, że w tym czasie powstało wiele nowych typów ubiorów przeznaczonych na różne okazje, uzależnionych od rodzaju aktywności, pory dnia, a także wieku, statusu i pozycji właściciela. Nigdy wcześniej ani nigdy później ubiory klasy wyższej i średniej nie były podporządkowane tak ścisłym regułom i nie były tak bardzo uzależnione od okoliczności. W przypadku stroju dziecięcego nastąpiło przede wszystkim jeszcze większe zróżnicowanie wynikające z wieku dziecka, które wraz z dalszymi zmianami ubioru przechodziło kolejne etapy wkraczania w dorosłość.
Stosunkowo najmniejsze zmiany nastąpiły w ubieraniu niemowląt. W porównaniu z ubrankami osiemnastowiecznymi różnice widoczne były przede wszystkim w sposobie dekorowania i wykończenia, a nie w zasadniczej konstrukcji. Przede wszystkim w kulturze zachodniej w zapomnienie odeszły powijaki, które w tym czasie uważano już za szkodliwe. W Polsce zwyczaj powijania noworodków krytykowany był jeszcze w 1819 roku przez lekarza i zasłużonego propagatora szczepień przeciw ospie Jacka Augusta (Hiacynta) Dziarkowskiego w „Poradniku domowym”, co wskazuje na ciągłe jego praktykowanie. Na wsi powijaki przetrwały jednak aż do końca XIX wieku, natomiast w warstwach wyższych, podobnie jak na Zachodzie, coraz powszechniejszą normą było zastępowanie ich becikiem, a po kilku tygodniach od narodzin – wydłużoną, rozciętą i sznurowaną z tyłu sukienką, którą zakładano na prosty biały batystowy kaftanik i długą białą halkę (w zależności od pory roku batystową lub flanelową). Na co dzień taka całkowicie otwarta z tyłu sukieneczka często nie miała rękawków, tylko dwa otwory na rączki. Sukienki odświętne, zwłaszcza te zakładane do chrztu, szyto z cienkiego batystu lub muślinu i zdobiono białymi haftami, drobnymi falbankami oraz wstawkami z delikatnej koronki.
Około piątego–szóstego miesiąca życia dziecka zalecano skrócenie sukienki. Uzupełnienie niemowlęcego stroju stanowiły białe batystowe lekkie czepeczki (bądź czepeczki pikowane), mitenki, skarpeteczki oraz śliniaczek. Stopniowemu udoskonaleniu uległ natomiast otulacz na pieluszkę. Z braku ceratek i materiałów wodoodpornych najczęściej był on wykonywany z chłonnej wełnianej flaneli. W XVIII wieku była to jeszcze składana wzdłuż przekątnej na pół druga kwadratowa pieluszka najczęściej spinana szpilkami. Już na początku XIX wieku doszywano do niej tasiemki i guziki, a pod koniec stulecia przybrała formę zapinanych na guziki majteczek powstałych na bazie trójkąta. W polskich poradnikach o higienie niemowląt jeszcze w połowie XX wieku zalecano jedynie dwie pieluszki. Ponieważ nie zawsze była to dostateczna izolacja przed przesiąknięciem, matki lub piastunki, biorąc dziecko na ręce i kolana, aby zabezpieczyć odzież, podkładały pod nie przepikowany watowany pled.
Nadal przez cały XIX wiek i początek XX wieku w pierwszych latach życia nie różnicowano odzieży chłopców i dziewczynek, a także kładziono nacisk na skromność i ostrzegano przed przegrzewaniem dzieci, zalecając hartowanie (m.in. przez bieganie na bosaka). Zasady te przytoczył w 1819 roku Dziarkowski:
  1. […] dziecinna odziesz obojga płci powinna się różnić od dorosłych.
  2. […] żadnéy różnicy w noszeniu odmiennéy co do płci do dwóch lat czynić nie widzę potrzeby.
  3. Nadewszystko te powinny ile bydź mogą bez wymusu i wykwintności a do tego w czystości ciągle utrzymywane.
  4. […] nie potrzeba za ciepłych odzień u dzieci używać […], wszelako uważać należy na zdrowość lub słabowitość dzieci, na pore roku, na klima […], jakoż nic szkodliwszego być nie może iak zaciepły dzieci odchów który ie na całe życie czyni słabowitemi […].
Dziarkowski był też wielkim przeciwnikiem przedwczesnego ubierania małych chłopców w spodnie, czyli modne jeszcze wówczas ubranka marynarskie (skeleton suit), co argumentował m.in. ich nadmiernym uciskiem na żołądek, ale też potrzebą swobody i utrzymania higieny:
Przeszkadzają one wolnemu chodowi, które ich [chłopców] boiaźliwemi przez upady częste robią, nadto dla urynki puszczania zamakrzaią, [co] skurę i tak ieszcze miękką iak draźliwą zapala, dla uniknienia czego i w czystości utrzymania mieć [potrzeba] nie mały dla częstéy odmiany porteczków zapas, a bez czego by się wcale obeszło daiąc dzieciom do połowy większéy nóżek długie sukienki.
W tym czasie dokonała się kolejna istotna zmiana w kroju sukienek dla dziewcząt i małych dzieci, która spowodowała, że jeszcze bardziej niż w poprzednim stuleciu zaczęły się one odróżniać od strojów kobiet dorosłych. W pierwszym i drugim dziesięcioleciu XIX wieku skróceniu uległa długość dziecięcej spódnicy. Początkowo dochodziła ona mniej więcej do połowy łydki (choć cały czas zdarzały się też długie sukienki), natomiast w latach 1830–1850, gdy zwiększył się jej obwód, sięgała tylko niewiele za kolano, zwłaszcza w ubiorze młodszych dziewczynek. Nie znaczy to jednak, że nogi pozostały nieodsłonięte, gdyż równocześnie w modzie pojawiły się pantalety – oddzielne nogawki do kostek, sznurowane nad kolanami lub pantalony, czyli nogawki przymocowane do paska. Wykańczały je poziome pliski, koronki, a niekiedy szyto je z tej samej tkaniny, co sukienka.
Niepraktyczne, opadające pantalety szybko wyszły z użycia, natomiast pantalony zadomowiły się również w garderobie kobiet dorosłych, choć nie były widoczne spod długich spódnic. W latach pięćdziesiątych uległy one jednak skróceniu do połowy łydki, by w kolejnej dekadzie całkowicie zniknąć także pod dziewczęcą spódniczką, która od tej pory ukazywała łydki w pończochach (najczęściej czarnych prążkowanych) lub w stroju młodszych dzieci króciutkie skarpetki.
Z dorastaniem dziewcząt wiązały się stopniowe zmiany w stroju i wprowadzanie kolejnych elementów ubioru dorosłego. Przede wszystkim wraz wiekiem wydłużeniu ulegała spódnica, która długość do ziemi osiągała dopiero w momencie wkraczania dziewczynki w dorosłość, co następowało, kiedy stawała się ona panną na wydaniu i zaczynała być wprowadzana w świat, czyli około 15–16 roku życia. Nawet wtedy jednak niedostępna była dla niej suknia z trenem, którą mogła założyć po raz pierwszy dopiero do ślubu, podobnie jak suknię jedwabną. Wielu rodziców, choć nie wszyscy, uważało tkaniny jedwabne, a także jedwabne pończochy za niestosowne dla dzieci. Codzienne sukienki szyto często z drukowanych tkanin bawełnianych, odświętne – z delikatnych wełenek, balowe – z cienkiego białego muślinu lub batystu.
Do krótkich dziewczęcych sukienek w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku produkowano natomiast niewielkie dziewczęce krynoliny, a w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych zdarzały się też miniaturowe tiurniury, choć z reguły nadmierne ekstrawagancje i przesadnie modne akcesoria uważano za niestosowne w tym wieku, zwłaszcza w Polsce, gdzie tradycyjnie zalecano skromność w dziecięcym ubiorze.
Od lat czterdziestych XIX wieku z powrotem bardziej na sile zaczęło też przybierać ściskanie talii gorsetem, które swoje apogeum osiągnęło w modzie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku. W ubiorze małych dzieci gorset wzmacniany sznureczkiem zamiast fiszbin był jeszcze niezbyt opresyjny – pełnił rolę stanika służącego do podpinania pończoch i pomagał utrzymać prostą postawę. Jednak po 10 roku życia zaczynano go coraz bardziej usztywniać i mocniej sznurować, aby uformować dziewczynkom smukłą kibić. Szybko dostrzeżono jednak negatywne skutki zbyt mocnego ściskania talii, takie jak deformacja ciała i organów wewnętrznych czy kłopoty z oddychaniem. Toteż pod koniec stulecia lekarze i higieniści wydali gorsetom zdecydowaną wojnę – zwalczano zwłaszcza ich noszenie przez dzieci. Dzięki ostrej kampanii na przełomie stuleci upowszechniły się luźne sukienki z karczkiem dla małych dziewczynek, a w stroju starszych wyszły z mody dopasowane ciasno staniki, które zastąpiono luźniejszymi bluzkami.
W drugiej połowie XIX wieku znacznemu zróżnicowaniu uległy również fryzury dziewczynek i dorosłych kobiet. Na upięcie włosów do gry mogły sobie pozwolić dopiero panny na wydaniu. Z kolei dorosłe kobiety nie mogły pokazywać się z włosami rozpuszczonymi i opadającymi w lokach na ramiona, co było fryzurą zarezerwowaną dla małych dziewczynek (i chłopców). Za najodpowiedniejszą dziewczęcą fryzurę uważano starannie zaplecione warkocze.
Podobnej ewolucji ulegały również ubiory chłopięce, choć były bardziej zróżnicowane niż stroje dziewczynek. W latach trzydziestych XIX wieku popularność straciły krótkie kubraczki z dopinanymi spodniami (skeleton suit). Chłopców, którzy etap noszenia sukienki mieli już za sobą, częściej ubierano w długie bluzy spinane pasem w talii i dość obszerne spodnie na szelki. Ponieważ bluza taka miała bufiaste rękawy i obszerną baskinę, przypominała ona dziewczęcą sukienkę z wystającymi spod spodu pantalonami. Różniła się od niej brakiem dekoltu i wykładanym na wierzch miękkim płóciennym kołnierzem koszuli oraz rozcięciem z przodu na całej długości (dziewczęce sukienki najczęściej były sznurowane z tyłu i rozcięte jedynie do wysokości bioder). Szeroka baskina przypominała jednak również poły męskiego surduta, który w latach trzydziestych XIX wieku upowszechnił się w stroju codziennym i analogicznie do mody kobiecej w tym czasie akcentował wąską talię, szerokie biodra i ramiona. W stroju starszych, ponad dziesięcioletnich chłopców bluzy zastępowano przez męskie kamizelki i półfraki ze ściętymi połami. W latach trzydziestych i czterdziestych nosili oni też niekiedy długie surduty – czasami stanowiły one wersję pośrednią między dziecięcą bluzą a ubiorem dorosłych, gdyż zamiast kamizelki wystającej między rozchylonymi połami wszywano imitującą ją, ale wygodniejszą zapinaną na guziki wstawkę. W drugiej połowie stulecia surdut były już ubiorem zarezerwowanym tylko dla dorosłych mężczyzn. Zwykle ostateczne pożegnanie z ubiorem dziecięcym stanowiło zastąpienie miękkiego wykładanego kołnierza koszuli przez sztywny krochmalony kołnierzyk obwiązany fularem.
W latach pięćdziesiątych zaczęły następować kolejne zmiany w chłopięcym ubiorze. Wtedy ponownie pojawiły się krótkie spodnie – tym razem nie wiązało się to z kopiowaniem odzieży dorosłych mężczyzn, jak to było w poprzednim stuleciu. Sytuacja uległa odwróceniu. Pod koniec XVIII wieku to długie spodnie były ubiorem chłopców, a krótkie culottes przynależały do mody dorosłych – w drugiej połowie XIX wieku w modzie męskiej funkcjonowały już tylko długie spodnie, natomiast krótkie od lat pięćdziesiątych zaczęły się pojawiać, a następnie dominować w stroju chłopców, stając się atrybutem wieku dziecięcego, podobnie jak krótka sukienka w wypadku dziewczynek. Przywilej noszenia długich spodni w końcu XIX i na początku XX wieku zaczął symbolizować dorosłość i chłopcy oczekiwali na ten moment z podobną tęsknotą jak dziewczynki na pierwszą spódnicę do ziemi.
Krótkie spodenki początkowo pojawiły się w latach pięćdziesiątych. Najpierw w ubiorach młodszych chłopców, którzy nosili je do bluzy z baskinką lub żakiecika z zaokrąglonymi połami. Ubiory takie szyto z aksamitu i wykańczano koronkami. Aparycji „małego Lorda” dopełniały długie loki opadające na ramiona i koronkowy kołnierzyk lub kreza. W końcu XIX wieku wełniane garniturki starszych chłopców także szyto z krótkimi spodniami sięgającymi za kolano, na przykład pumpami. W przeciwieństwie do dorosłych mężczyzn nie nosili oni też fraków i surdutów. Popularne były krótkie żakiety z zaokrąglonymi połami, zapinane na jeden guzik przy szyi i zakładane bezpośrednio na koszulę albo kamizelkę. Dużą popularność zyskały też stanowiące nowość marynarki (w tym czasie jeszcze o nieco zaokrąglonych rogach i z wyższym zapięciem), które w stroju dorosłych pełniły w tym czasie funkcję ubioru nieformalnego i rekreacyjnego, a także przejęte z ubioru myśliwskiego tweedowe marynarki norfoldzkie z paskiem i nakładanymi kieszeniami. Do koszuli z prostym, zbliżonym do współczesnego kołnierzykiem dodawano muszkę aksamitkę lub fular zawiązany przy szyi na kokardę lub prosty, zbliżony do współczesnego krawat. Na co dzień, w domu i do zabawy na dworze wystarczyły spodnie na szelki i koszula lub luźna bluza spinana w tali paskiem.
Chłopcy w wieku szkolnym najczęściej jednak podporządkowani byli powszechnej w XIX wieku uniformizacji, dotyczącej w zaborze rosyjskim i austriackim nie tylko wojskowych, policjantów i inne służby mundurowe, ale także urzędników wszystkich szczebli, nauczycieli oraz uczniów szkół rządowych. Ci ostatni w drugiej połowie XIX wieku zobowiązani byli nosić zapinane pod szyję marynarki ze sztywnym kołnierzykiem stójką.
W szkołach niemieckich natomiast nie wprowadzono ujednoliconych ubiorów, uczniowie nosili za to często wyróżniające ich szkolne czapki. W prywatnych szkołach i na pensjach żeńskich zarówno obowiązek noszenia mundurka, jak i jego forma uzależnione były tylko od decyzji przełożonych.
W czwartej ćwierci XIX wieku ogromną karierę zrobiło też marynarskie ubranko, początkowo w wersji dla chłopców, później także dla dziewczynek. Wylansował je już w 1846 roku pięcioletni książę Walii, przyszły król Edward VII, który podczas oficjalnego rejsu z matką królową Wiktorią wystąpił w miniaturowym biało-niebieskim uniformie Marynarki Królewskiej. Wizerunek księcia, rozpowszechniany na licznych grafikach, spowodował, że w latach siedemdziesiątych XIX wieku było to już najpopularniejsze dziecięce ubranko. Zwykle szyto je w wersji granatowo-białej lub biało-granatowej z krótkimi spodniami lub spódniczką. O jego charakterze decydowała jednak nie tylko kolorystyka, ale przede wszystkim luźna bluza z charakterystycznym wykładanym kołnierzem zachodzącym na plecy.
W pozbawionej niepodległości Polsce, gdzie odwoływanie się do tradycji było istotnym elementem walki o zachowanie tożsamości narodowej, starano się również powracać do stroju rodzimego. W okresie żałoby narodowej upowszechniły się w stroju męskim, a także chłopięcym proste szamerowane czamary, ale niemożliwością było już przywrócenie stroju polskiego w modzie codziennej na stałe. Jednak w cieszącym się znaczną autonomią zaborze austriackim zyskał on status stroju okolicznościowego, w który chętnie ubierano również dzieci, zwłaszcza podczas uroczystości rodzinnych czy patriotycznych. Chłopcy paradowali w czamarkach, żupanach, a także w sukmanach, dziewczynki ubierano w miniaturowe kontusiki.
Mimo dużego zróżnicowania ubiorów dziecięcych i ich znacznej odmienności od odzieży dorosłych, w XIX wieku cały czas ścierały się dążenia do uczynienia go bardziej funkcjonalnym i wygodnym, z tendencjami do ograniczenia swobody. Dzieciństwo wprawdzie było postrzegane jako odrębny etap rozwoju, jednak przede wszystkim widziano je jako okres służący uformowaniu dziecka i nagięciu do oczekiwań dorosłych. Jego podporządkowanie rodzicom pozostawało bezdyskusyjne, a ubiory doskonale odzwierciedlały ścisłą hierarchizację panującą w rodzinie.
© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie 2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.
stat