Synowie króla Jana Sobieskiego: Aleksander, Konstanty i Jan, artysta nieokreślony, 1685, Muzeum Narodowe w Krakowie
Główna Konkurs Dziecko Ubiory dziecięce Moda XVII w. Moda XVIII w. Moda XIX w. Tkaniny Rekonstrukcje Inne
Konkurs
Wprowadzenie
Ubiory dziecięce XVII wieku
Ubiory dziecięce XVIII wieku
Ubiory dziecięce XIX wieku
Regulamin
REKONSTRUKCJE – karta zgłoszeniowa
Opisy ubiorów i wykroje
XVII wiek
XVIII wiek
XIX wiek
Ubiory dziecięce w XVII wieku
Anna Straszewska
Chociaż przywykliśmy do stwierdzenia, że w XVII i przez znaczną cześć XVIII wieku ubiory dziecięce były pomniejszoną kopią odzieży dorosłych, jest ono tylko po części prawdziwe. Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę zróżnicowanie ubiorów w zależności od etapu rozwoju – zwłaszcza w przypadku niemowląt i mniejszych dzieci charakterystyczne jest wypracowanie i trwanie przez wieki pewnych charakterystycznych form i rozwiązań tylko w niewielkim stopniu podlegających modzie i wynikających ze specyficznych potrzeb maluchów. Stąd też ubiory dla tej grupy wiekowej różniły się w tym okresie od odzieży osób dorosłych często znacznie bardziej niż jest to obecnie. Należy też pamiętać, że przenikanie się wzorców wschodnich i zachodnich w kulturze staropolskiej, co przejawiało się też w ubiorze, dotyczyło również mody dziecięcej.
Najdłuższą tradycję i najbardziej ponadczasowy charakter miały – całkowicie dziś zapomniane – powijaki, w które już od starożytności owijano niemowlęta, co miało chronić je przed urazami, zimnem i przeziębieniami, a jak wskazują współczesne badania, dawało noworodkom poczucie bezpieczeństwa przez ściśnięcie stwarzające warunki zbliżone do panujących w łonie matki. Wówczas uważano też, że zapewniają one stabilizację dla kruchych dziecięcych członków nadwyrężonych w trakcie porodu i zapobiegają deformacji kośćca, wpływając na jego harmonijny rozwój. Same powijaki nie miały jednak jednolitej formy – mogła to być bardzo długa taśma z delikatnej tkaniny (lnu, ale też jedwabiu), którą owijano najpierw każdą nóżkę z osobna, potem tors i ręce, a następnie całe ciałko dziecka, które w takim przebraniu przypominało małą mumijkę.
W wypadku zaniedbań zbyt rzadko przewijane niemowlę mogło nabawić się jednak odparzeń, a nawet poważnych ran. W prostszej formie owijano niemowlę w pieluszkę, którą następnie zabezpieczano krótszym pasem tkaniny, w wersji odświętnej obszytym koronką, pasmanterią albo dekorowanym haftem. Pieluszki, w które owijano niemowlęta, często służyły również do osłonięcia jego główki, choć w XVI i XVII wieku coraz częściej zakładano im oddzielne płócienne czepeczki zdobione koronkami. Dziecku dodawano też śliniaczek, a w XVII wieku zaczęto często zakładać na powijaki becik, przypominający szczelny futerał zawiązywany niekiedy z przodu na wstążki.
Na podstawie dość skąpych źródeł istnieją przypuszczenia, że dzieci w Polsce były mniej krępowane powijakami niż na Zachodzie i zostawiano im większą swobodę ruchów. Być może ze spowijania niemowląt rezygnowano na wcześniejszym etapie rozwoju lub też powszechniejszy był drugi, mniej opresyjny, typ powijaków, które częściej pojawiają się na przedstawieniach malarskich z terenów Polski. W zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu przechowywane są tego typu powijaki, przeznaczone do nakładania na pieluszkę, które według tradycji wraz ze stanowiącym komplet czepeczkiem w 1624 roku zostały wykorzystane jako strój chrzcielny przyszłego króla Jana III Sobieskiego. Mają one formę pasa (o długości 239 cm na 3–8 cm) z aksamitu, zdobionego siatkową koronką i haftem.
Po upływie dwóch miesięcy (a niekiedy czterech) uwalniano ręce dziecka i ubierano je w koszulkę lub płócienny kaftanik (tułów i nogi nadal pozostawały skrępowane). Niekiedy na wierzch nakładano cieplejszy kolorowy kubraczek o rękawach zbliżonych do kobiecej sukni lub męskiego kabata.
Gdy po jakimś czasie oswobodzono również dziecięce nóżki (zapewne ok. 6 miesiąca, w okresie nauki siadania), powijaki – niezależnie od płci dziecka – zastępowano przez długie koszulki i sukienki (niekiedy dla wzmocnienia kręgosłupa owijano dziecku taśmą sam tułów). Już w końcu XVI wieku zaczęły się pojawiać sukienki niemowlęce znacznie wydłużone w stosunku do nóżek dziecka.
Dawały one maluchowi znaczną swobodę ruchu, a równocześnie zapobiegały skopaniu sukienki na głowę i tym samym doskonale chroniły przed zimnem, a w przeciwieństwie do spodenek i nogawic umożliwiały wygodną zmianę pieluszek. Było to rozwiązanie na tyle praktyczne i funkcjonalne, że przetrwało w modzie dziecięcej ponad trzy stulecia – aż do początku XX wieku, kiedy upowszechniły się śpioszki i gumki, umożliwiające łatwiejsze przebranie niemowlęcia.
Sukienki skracano, kiedy dziecko zaczynało stawać na nóżki i rozpoczynało naukę chodzenia, a więc około dziewiątego–dziesiątego miesiąca. Przy czym dbano, by nie dopuścić do raczkowania, które, jako właściwe zwierzętom poruszającym się na czterech łapach, miało być nieodpowiednie dla istoty ludzkiej. Stąd też popularność różnego rodzaju drewnianych lub wiklinowych chodzików.
W XVI wieku zaczęto też do odzieży dziecięcej dodawać swego rodzaju lejce w postaci dwóch pasów tej samej tkaniny, doszytych na ramionach, dzięki którym można było pomóc utrzymać maluchowi pionową postawę, ale równocześnie też ograniczyć jego swobodę. W Polsce określano je jako „ryzy” (stąd powiedzenie „trzymać kogoś w ryzach”). Prawdopodobnie są one pozostałością po długich zwisających rękawach, modnych w drugiej połowie XVI i na początku XVII wieku.
Już w XVI wieku utrwalił się zwyczaj, że małe dzieci przynajmniej do trzeciego roku życia niezależnie od płci ubierano w sukienki, co wiązało się częściowo z postrzeganiem ich w kategorii istot bezpłciowych, przynależnych do świata kobiecego. Przede wszystkim jednak wynikało ze względów praktycznych i długiego trwania w ubiorze dziecięcym wypróbowanych funkcjonalnych rozwiązań. Jeszcze w średniowieczu zbliżone w kroju tuniki męskie i kobiece niewiele różniły się od siebie długością. Dotyczyło to również ubioru dziecięcego. Różnice zaczęły się potęgować wraz z pojawieniem w modzie męskiej u schyłku XIV wieku dosznurowywanych do kaftana obcisłych spodni, które trudno było wprowadzić do ubioru małego chłopca, nie w pełni panującego nad czynnościami fizjologicznymi i wymagającego noszenia pieluszek. Stąd też wygodniej było nadal chronić nogi dziecka przy pomocy krótkich nogawic lub skarpetek i długiej sukni, która jednak w tym czasie była już ubiorem typowo kobiecym i jako taka wywarła wpływ na ubiór małych dzieci niezależnie od płci. W międzyczasie zmieniła się też jej forma, która stała się coraz bardziej skomplikowana i odległa od prostej tuniki.
Sukienki małych dzieci miały jednak nieco uproszczony krój w stosunku do ubiorów kobiecych. Przede wszystkim stanik, choć nieco usztywniony, nie ściskał talii i był krojony zwykle tylko z trzech części. Rękawy, spódnica i sposób wykończenia dekoltu odwzorowywały natomiast aktualne trendy w modzie. Ich forma – choć nie zawsze – różnicowała też ubiory chłopców i dziewczynek. W niektórych przypadkach ubiory chłopięce miały formę męskiego kaftana ze spódnicą lub wydłużoną baskiną. Najczęściej jednak na płeć dziecka wskazywały dodatki, a zwłaszcza nakrycie głowy. Mogły to być czepki lub kapelusze z kitą z piór.
Rzadziej na płeć dziecka wskazywała kolorystyka – barwa niebieska, tradycyjnie wiązana z osobą Najświętszej Marii Panny zarezerwowana była dla dziewczynek, czerwona i jej pochodne (np. różowa) przez nawiązanie do krwi Chrystusa wyróżniała chłopców. W kulturze staropolskiej to rozróżnienie wydaje się nie obowiązywać, gdyż jak wskazują portrety z XVI i XVII wieku, w czerwonych sukniach bardzo chętnie przedstawiano dziewczynki i młode panienki w przeciwieństwie do występujących najczęściej w czerni mężatek.
Wydaje się natomiast, że w polskiej tradycji jeszcze w XVII wieku ujednolicenie ubiorów małych chłopców i dziewczynek nie było wcale tak oczywiste i poza dworem Wazów, gdzie małych królewiczów i królewny od początku ubierano zgodnie z modą zachodnią, strój polski rezerwując na szczególne okazje, wcześniej ubierano dzieci w stroje odpowiadające ich płci. W tym okresie przede wszystkim strój męski, ale też kobiecy różniły się od mody zachodniej, co wpływało również na ubiory dziecięce. Stanowiący podstawę polskiego ubioru męskiego długi żupan, który wywodzi się z czternastowiecznej jopuli był reliktem mody średniowiecznej i w dalszym ciągu doskonale spełniał wymogi stroju odpowiedniego dla małego dziecka przez swoją formę zbliżoną do sukni. Bardzo wcześnie ubierano w niego małych, jeszcze nieodpieluchowanych chłopców, być może pomijając lub bardzo skracając etap ubierania ich w sukienki. W żupanie został sportretowany w towarzystwie starszych braci zmarły w wieku dwóch lat królewicz Jan, syn Jana III Sobieskiego, jak też uwieczniony na portrecie trumiennym w 1672 roku dwuletni Krystian Bronikowski (Muzeum w Międzyrzeczu).
Także w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie zachował się maleńki chłopięcy żupanik o nieco uproszczonym kroju, już z XVIII wieku, rozmiarem odpowiedni dla bardzo małego dziecka (nr inw. SzT. 2517). Młodsze dzieci płci obojga dość powszechnie, zwłaszcza w domu, ubierano natomiast w proste długie białe płócienne koszulki lub zbliżone do nich sukieneczki, na które można było ewentualnie nałożyć żupanik, delijkę lub letnik albo kształciczek w przypadku dziewczynek.
W przeciwieństwie do mody zachodniej w XVII wieku w Polsce w przypadku chłopców nie było wyraźnie wyróżnionego stroju dla dzieci w wieku od około roku do trzech lat (niekiedy czterech lub pięciu). Zmiany w sposobie ubierania po wyjściu z okresu niemowlęcego następowały bardziej płynnie i stopniowo. W przypadku dziewczynek zarówno w Polsce, jak i w Europie, niezależnie od różnic regionalnych, polegały one przede wszystkim na lepszym dopasowaniu stanika do zmieniającej się sylwetki i jej uwysmuklenia. W późniejszych latach, w okresie dojrzewania, bardziej akcentowano stopniowo zarysowującą się talię i biust. Jednak dopiero w drugiej połowie stulecia zaczęto ingerować w naturalny rozwój ciała dziecka, zniekształcając je stopniowo coraz mocniej zaciskanym gorsetem. Praktyka ta przybrała na sile w XVIII wieku.
Również ubiory polskich dziewczynek, zwłaszcza w pierwszej połowie XVII wieku, nosiły wyraźne cechy mody lokalnej, która stanowiła uproszczoną i nieco zapóźnioną wersję mody zachodnioeuropejskiej. Dziewczynki wzorem kobiet dorosłych ubierano w suknie dwojakiego rodzaju, nazywane wówczas letnikami. Niektóre, zapewne jeszcze stanowiące relikt mody późnośredniowiecznej, były luźne i nieodcinane w talii. Zwykle krojono je bez rękawów. Większą popularnością na przełomie XVI i XVII wieku cieszyły się letniki z kształtem, czyli dopasowanym stanikiem bez rękawów, noszonym z oddzielną spódnicą lub do niej doszytym. W przeciwieństwie do podwójnych ubiorów zachodnioeuropejskich były to suknie pojedyncze, odpowiadające fasonem szesnastowiecznej spodniej lub domowej sukni włoskiej. W Polsce zarówno kobiety dorosłe, jak i dziewczynki nosiły je także w wersji odświętnej. W drugim i trzecim dziesięcioleciu XVII wieku kształcik upodobnił się bardziej do wierzchniej sukni hiszpańskiej lub męskiego wamsa bez rękawów. Często szyto go z baskinką i zapięciem z przodu na drobne guziczki. Pod spód jednak nie zakładano drugiego kaftana lub sukni z długimi wąskimi rękawami, tylko eksponowano delikatne białe rękawy koszuli.
Strój dziewczynek i młodych panien w Polsce od surowego ciemnego ubioru mężatek odróżniała żywsza kolorystyka (modne były też spódnice w poziome paseczki), a przede wszystkim nakrycie głowy. Od wczesnego dzieciństwa do zamążpójścia włosy pozostawały odkryte – najczęściej uczesane ciasno z przedziałkiem i koroną z warkocza, ustrojoną od święta wianuszkiem z żywych kwiatów i kokardami. W drugiej połowie XVII wieku widzimy na portretach również dziewczynki w modnych fryzurach z utrefionych loków po bokach głowy, choć było to prawdopodobnie jedynie uczesanie odświętne. Ich matki włosy skrywały pod czepkiem.
Chłopcy, którzy zgodnie z modą zachodnią we wczesnym dzieciństwie byli ubierani w sukienki, po ukończeniu trzeciego roku życia i całkowitym odpieluchowaniu, a często później, przywdziewali strój analogiczny do ubioru dorosłych mężczyzn.
Stroje dziewcząt i chłopców według mody zachodniej podlegały zmianom form analogicznym do odzieży dorosłych. W początku XVII wieku dominowała moda hiszpańska, którą charakteryzowały stożkowate spódnice dla kobiet i bufiaste krótkie pludry dla mężczyzn, wydłużone w szpic dopasowane staniki i kabaty, podwójne rękawy oraz kołnierze krezy. W latach trzydziestych XVII wieku, kiedy w Europie modne impulsy zaczęły płynąć z Francji, rozcięte wzdłuż rękawy stały się obszerne i bufiaste, talia uległa podniesieniu w górą, a baskina została wydłużona. Krezy zastąpiły obszyte koronką kołnierze, leżące płasko na ramionach. Staniki kobiece z reguły miały głęboki dekolt, męskie kaftany – kołnierzyk stójkę. Pozbawione usztywnień spódnice miękko układały się wokół nóg, a zwężające się do dołu spodnie wydłużono do połowy łydki. W latach czterdziestych w modzie męskiej dużą popularnością zaczęły cieszyć się bogato dekorowane wstążkami krótkie spódnico-spodnie, określane jako rhingrave, noszone wraz z krótkim kaftanem, ukazującym szeroką koszulę. W latach sześćdziesiątych zaczął natomiast upowszechniać się szustokor, czyli wydłużony, nieodcinany w talii kaftan o poszerzanych połach zapiany na drobne guziczki, który wraz ze spodniami do kolan (cullotes) zdominował modę męską na kilkadziesiąt następnych lat. Często też zbliżoną do niego formę nadawano sukienkom małych chłopców.
Około połowy XVII wieku nastąpiła też zmiana w modzie kobiecej, która na ponad sto lat zdeterminowała sposób ubierania dziewczynek. Od lat pięćdziesiątych XVII wieku dominowały suknie z dopasowanym, sznurowanym na plecach, zachodzącym szpicem na spódnicę stanikiem gorsetem z bufiastymi rękawami i dużym poziomym dekoltem. Kiedy w latach osiemdziesiątych wyparło je tzw. manteau (otwarta z przodu suknia-płaszcz) nakładane na gorset i spódnicę, nadal były podstawowym strojem dziewczęcym, który przetrwał aż do lat siedemdziesiątych XVIII wieku. W Polsce w drugiej połowie XVII stulecia wprawdzie coraz częściej portretowano dziewczynki w tego typu sukniach, raczej rzadko były one usztywniane fiszbinami. Prawdopodobnie tylko powierzchownie upodobniano do modnych wzorów sukienki o prostszym kroju, tak jak stroje dorosłych kobiet.
W XVII wieku na najmodniejsze i nowe stroje dla potomstwa mogli sobie pozwolić jedynie bardzo zamożni rodzice. Ale również w rodzinach arystokratycznych dbano o odzież i była ona starannie naprawiana, cerowana, a gdy dziecko urosło, przekazywana dla młodszego rodzeństwa bądź sztukowana. W rodzinach szlacheckich czy mieszczańskich często na stroje dziecięce przerabiano znoszone lub niemodne stroje dorosłych. Ubogie dzieci nierzadko chodziły bez butów, w zniszczonych, dziurawych, za dużych ubraniach czy nędznych koszulach.
© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie 2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.
stat