Stanisław Kostka Potocki, Jacques Louis David, 1781, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Główna Konkurs Sport i rekreacja Moda i obyczaje XVII w. Moda i obyczaje XVIII w. Moda i obyczaje XIX w. Sztuka krawiectwa
Sport i rekreacja
Ubiory do polowań i jazdy konnej w XVII w.
Ubiory sportowe w XVIII w.
Sprawdź się!
Ubiory sportowe w XIX w.
Automobiliści
W goglach i prochowcu
Płaszcz duster i gogle
Modni automobiliści
Artyści a strój automobilowy
Wyścigi i rajdy
Cykliści
Panowie w pończochach
O amazonkach
Golfiści
Zielona kamizelka
Czerwony frak
Dobry styl
Raj bez Ewy
"Ikona" mody golfowej
Knickerbockers dla kobiet
Kobiecości na polach golfowych
Kąpielownicy
Dawni kąpielownicy i ich stroje
Kabiny i maszyny kąpielowe
Gorsety kąpielowe
Po I wojnie światowej
Krokieciści
Czerwony żakiecik
Krokiet
Kurtka Garibaldiego
Winslow Homer
II turniura
Ostatnie dobre lata
Łyżwiarze
Szkockie kratki i kożuszki
Dawni łyżwiarze
Ponętna nóżka
Gwiazdy łyżwiarstwa
Szermierze
Tenisiści
O amazonkach cyklowych i ich strojach
W naszych współczesnych czasach rower jest „pojazdem” ze wszech miar demokratycznym, można zaryzykować stwierdzenie, że jeździ na nim tyle samo kobiet co mężczyzn, a może nawet więcej. Przez większą cześć XIX wieku, a więc w okresie, kiedy mamy do czynienia z udoskonalaniem roweru, początkowo jeździli na nim wyłącznie mężczyźni. Było to związane z tym, że pierwsze rowery były ciężkie, oprócz tego początkowo uważano, że jazda na rowerze jest dla kobiet niebezpieczna oraz nie przystoi im ze względów przyzwoitości i skromności. Ale najgorszą przeszkodą dla kobiet-cyklistek był brak odpowiedniego stroju do jazdy na rowerze, zwykłe codzienne stroje z różnych przyczyn nie wchodziły w grę. W XIX wieku, szczególnie gdy skończył się tzw. okres napoleoński, stroje kobiece były niewygodne i niepraktyczne a do tego były bardzo ciężkie i składały się z wielu elementów i warstw. Jednak pomimo tych niedogodności wiele kobiet chciało jeździć na bicyklach ale w sukni na krynolinie było to niewygodne i niebezpieczne.
Jako pierwsze przeciwko tej modowej tyranii zaprotestowały praktyczne Amerykanki. Lata 40. i 50. XIX wieku w Ameryce, to czas pierwszych wędrówek na zachodnie wybrzeże w celu szukania lepszych terenów do zasiedlania. Dla kobiety, która wraz z całą rodziną musiała przemierzać ogromne obszary na wozie z budą zaprzężonym w konie lub woły, taka podróż w szerokiej sukni na krynolinie była ogromną męką. Dlatego Amerykanki postanowiły zreformować ten, niepraktyczny ich zdaniem, element garderoby. Jak pisze Alina Dziekońska – Kozłowska: „Amelia Bloomer z Ohio zaproponowała w latach 40. XIX wieku ubiory kobiece, których charakterystycznymi elementami były sięgające do kostek spodnie „pumpy” i narzucona na nie długa do kolan spódnica. W 1860 roku inna Amerykanka- Maria Jones proponowała dla kobiet spodnie oraz bluzę à la Garibaldi. Ubiór ten zbliżony był do form lansowanych przez Amelię Bloomer.” Choć obszerne spodnie sięgające kostek w Stanach Zjednoczonych nazwano bloomers, to ich projektantką nie była osobiście wspominana Amelia Jenks Bloomer (1818-1894). W literaturze, która szczegółowo zajmuje się tą kwestią pojawia się nazwisko Elizabeth Smith Miller (1822-1911). Była ona aktywistką działającą na rzecz szerzenia abstynencji, której bliskie były również kwestie równouprawnienia kobiet oraz inne idee szerzone przez sufrażystki. W 1851 roku w Nowej Anglii, zaprojektowała ona strój, który składał się z luźnych spodni sięgających kostek (przypominających spodnie kobiet noszone na Bliskim Wschodzie) noszonych z sukienką sięgającą kolan lub spódnicą, koszulą i kamizelką. Strój ten został po raz pierwszy publicznie zaprezentowany przez aktorkę Fanny Kemble (1809-93). Również sama projektodawczyni nie unikała tego ubioru i często ukazywała się w nim publicznie. Opisywała go w ten sposób: „Tureckie spodnie do kostek ze spódnicą sięgającą około czterech cali poniżej kolana.” Elizabeth Smith Miller często proszona o wyjaśnienie, skąd wziął się pomysł na tak „oryginalny” strój, opowiadała taką historię: „Wiosną 1851 roku, po spędzeniu kilku godzin na pracy w ogrodzie, stałam się tak strasznie zmęczona i zniesmaczona długą spódnicą, że złość, która narastała we mnie przez lata, nagle została we mnie przekuta w decyzję, że te kajdany (chodzi oczywiście o długą spódnicę) już dłużej nie mogą mnie pętać. Decyzję postanowiłam natychmiast zrealizować w praktyce. Tureckimi spodniami do kostki noszonymi ze spódnicą sięgającą cztery cale za kolano, zastąpiłam ciężką, brudną, stara spódnicę.” Strój ten spodobał się jej kuzynce, słynnej sufrażystce Elizabeth Cady Stanton (1815-1902), która w tym kostiumie odwiedziła swoją przyjaciółkę Amelię Bloomer. Amelia z miejsca zachwyciła się jej ubiorem i postanowiła promować go w swojej gazecie zatytułowanej „The Lily”. Ponieważ Amelia była pierwszą osobą, która na łamach prasy odważyła się upowszechniać, element garderoby, który wcześniej był zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn, od jej nazwiska zaczęto owe spodnie nazywać bloomers.
Dlatego przez wiele lat w literaturze poświęconej modzie to ona funkcjonowała jako pomysłodawczyni owych spodni. Bloomers lub tzw. Bloomer Costume był chętnie noszony przez wiele postępowych Amerykanek do końca lat 50. XIX wieku. Początkowo kobiety pojawiające się w tym stroju na ulicach wzbudzały wielką ciekawość i zainteresowanie oraz nieszkodliwe zaczepki.
Sama Amelia Bloomer, która wraz z innym entuzjastkami bloomers nosiła je począwszy od 1851 roku, przestała je promować około 1859, zarzuciwszy Bloomer Costume na rzecz składanej, metalowej krynoliny, którą uznała za rzecz niezwykle praktyczną i funkcjonalną. Do porzucenia przez nią tego stroju, mogła zapewne przyczynić się również prasa, która w bardzo ostrych słowach wypowiadała się na temat tego elementu garderoby damskiej.
Opisując ów praktyczny Bloomer costume, trzeba zaznaczyć, że strój ten oraz kobiet, które odważyły się go założyć był straszliwie wyśmiewane i krytykowane przez ówczesną prasę. Nazywano je obojnakami, odbierano im prawo do bycia kobietami, pisano, że nosząc ten ubiór nabierają cech męskich. Mimo tej , używając współczesnego języka, kampanii hejtu, Bloomer costume, który pierwotnie miał służyć swobodnej pracy kobiet w domu oraz ogrodzie jak i również umożliwiać im komfortowe podróżowanie, został w latach 60. XIX wieku zaadaptowany jako wygodny i praktyczny strój sportowy, odpowiedni szczególnie podczas jazdy na rowerze i stał się ciekawą alternatywą dla amazonki-czyli damskiego stroju do jazdy konnej, który ze względu na wygodę, pierwsze cyklistki zakładały dosiadając „żelaznych rumaków”.
Niestety, jak ukazują materiały ikonograficzne w latach 70. XIX wieku, panie z różnych względów, na dobre porzuciły praktyczne spodnie bloomerki i jeżdżąc na rowerze zakładały długie spódnice. Ów damski strój rowerowy miał bardzo skromny a nawet surowy charakter, w czym nawiązywał do strojów męskich. Składał się z kurtki oraz długiej spódnicy. Kurtka damska, była obcisła, jednorzędowa i miała długi rękaw oraz wąski stójkowy kołnierzyk. W tali była zaopatrzona w pasek, który podkreślał jej smukłość a do niego doszyta była baskina o zaokrąglonych połach sięgająca lekko za biodra. Spódnica towarzysząca temu strojowi, sięgała kostek i była dość szeroka. Trzeba zauważyć, że panie, które wtedy jeździły na rowerach, zakładając taki strój cały czas pod spód wkładały gorsety, które w odpowiedni sposób kształtowały sylwetkę. Ważną rolę pełniły dodatki takie jak buty za kostkę zapinane z boku na guziki, długie, skórzane rękawiczki oraz specjalne nakrycia głowy- czapki z podwójnym daszkiem z przodu i z tyłu.
Pomimo, iż ich stroje miały już charakter sportowy i były przeznaczone tylko do uprawiania sportów i nie pełniły już funkcji codziennego stroju to jednak daleko im było do praktycznych strojów rowerowych dla panów. Największy problem stanowiła długa spódnica, która ciągle wkręcała się w koła. Prowadziło to do wielu poważnych wypadków opisów, których pełne są ówczesne gazety. Pomimo, iż starano się im przeciwdziałać, na przykład montując na tylne koło specjalną, ochronną siatkę, pozwalającą uniknąć wkręcania się spódnicy, to jednak nie wiele to pomagało. Aby uniknąć tych wszystkich wypadków oraz poprawić komfort jazdy na rowerze, potrzebna była rewolucyjna zmiana samego stroju, która dokonała się prawie dwie dekady później dzięki szaleństwu rowerowemu lat 90. XIX wieku, które swoim zasięgiem objęło nie tylko mężczyzn ale i kobiety. Rower, jak powiedziała słynna sufrażystka amerykańska Susan B. Anthony: „Zrobił więcej dla emancypacji kobiet niż jakakolwiek inna rzecz na świecie.”
Ponieważ w tym okresie co raz więcej kobiet jeździło na rowerach, jedno z najważniejszych pytań na jakie trzeba było odpowiedzieć brzmiało: Jak powinien wyglądać strój kobiety-cyklistki? Kwestia ta stanowiła poważny problem, ponieważ ówczesne rowerzystki jeżdżąc na bicyklach ubierały się w długie spódnice, co prowadziło do poważnych wypadków, o czym szeroko pisały ówczesne gazety.
Jak pisze Deborah Jaffé: „ Panie jeżdżące na rowerze miały też inny problem – jak zachować skromność, a zwłaszcza nie pokazać kostki? Temat ten podjęła Margaret Corrie i zaprojektowała specjalny ochraniacz. Zaproponowała montowanie go do ramy „aby osłonić stopy i kostki cyklistki i uchronić ją od ciekawskich spojrzeń ze strony jadących za nią osobników”.
Jak pisze Peter Zheutlin: „Ponieważ pedałowanie w powiewającej wiktoriańskiej spódnicy i gorsecie było nie praktyczne, kobiety cyklistki spopularyzowały bloomers.” Jak już pisałam – szerokie, bufiaste spodnie sięgające kostek – zwane bloomers, zostały wymyślone kilkadziesiąt lat wcześniej przez Amerykankę- Elizabeth Smith Miller, cieszyły się one stosunkową popularnością w latach 50. XIX wieku a następnie na wiele lat uległy zapomnieniu.
Na powrót przypomniały sobie o nich amerykańskie cyklistki, które dążyły do uproszczenia kobiecego stroju na rower. Bloomers lansowane od około 1894 roku, różniły się od tych noszonych w latach 50. XIX wieku przede wszystkim długością. Bloomerki jak je nazywano w Polsce, modne w latach 90. XIX wieku i później, sięgały już nie kostki a kilka centymetrów za kolano, jednak ich luźny krój nie uległ zmianie. Cyklistki noszące bloomerki często zakładały do nich jedno lub dwurzędowe kamizelkę, z wykładanymi kołnierzami i szerokimi klapami oraz bufiastymi rękawami lub takie same żakiety. Ten ubiór uzupełniały jasną bluzką ze sztywnym, stójkowym kołnierzem oraz krawatem. Na głowy zakładały futrzane toczki, canotiery lub inne skromne kapelusze a na nogach nosiły sznurowane buty oraz sztylpy zapinane na szereg małych guzików po bokach. Pod spodem nadal nosiły gorsety, który w charakterystyczny sposób kształtował ich figurę.
Jak pisze Nancy Bradfield: „Do roku 1895 szyty na specjalne zamówienie strój składający się z żakietu i knickerbockers (tak nazywano bloomerki w Anglii) zdobył sobie znaczną popularność pośród cyklistek w Ameryce, Francji i Niemczech.”
Warto dodać, że noszenie tego typu stroju nie było wcale łatwe i często wymagało od kobiety dużej odwagi. Miało to związek z tym, że bloomerki zostały uznane za strój nieodpowiedni dla pań. Przeciwko temu elementowi damskiej garderoby najbardziej protestowali mężczyźni. W Stanach Zjednoczonych w miejscowości Norwich w stanie Nowy Jork, grupa młodych mężczyzn w roku 1895, podpisała nawet specjalną deklarację, w której zobowiązywali się nie spotykać z paniami ubranymi w bloomers, a ich głównym celem było stworzenie: „national anti-bloomer brigade” (narodowej brygady anty - bloomerowej), której celem było zwalczanie bufiastych spodni u kobiet. Ich cel, szczęśliwie nie został zrealizowany.
W tym okresie tego typu strój (składający się z marynarki i bloomerek) zaczęto nazywać „kostiumem racjonalnym”.
W Europie były kraje, gdzie ów szyty na zamówienie strój rowerowy składający się z żakietu i spodni, nie cieszył się zbyt wielką popularnością: „Włosi byli mniej entuzjastyczni, dowodem na to jest napis, który pojawił się około roku 1897 we florenckich omnibusach: „Damy – cyklistki noszące kostium racjonalny albo będące w jakiś inny sposób ubrane nieskromnie, nie mogą korzystać z tego omnibusu”. Interesujący jest fakt, że oprócz Włochów, również Anglicy nie należeli do grona zwolenników tego praktycznego i wygodnego, damskiego stroju na rower. Aby zmienić tę sytuację, w lutym 1897 roku, w Cheltenham założono The Western Rational Dress Club, którego prezydentem została wicehrabina Harberton. W dokumencie założycielskim klubu zostały szczegółowo podane wszystkie cele do osiągnięcia, których dążono. Najbardziej interesujący jest fragment gdzie członkowie założyciele klubu szczegółowo opisują wady spódnicy: „Spódnica noszona w czasie jazdy na rowerze ma niezliczoną ilość wad. Biorąc pod uwagę zwykłe okoliczności, dodaje ona więcej pracy, przejechanie w niej 30 mil, czyni człowieka tak zmęczonym jak to by było ponad 50 mil. Jazda pod wiatr jest w niej prawie niemożliwa. Spódnica w czasie jazdy stanowi ogromne zagrożenie dla kobiety i przyczyniła się ona do wielu poważnych wypadków. Jej trzepotanie przy każdym ruchu jest bardzo nie odpowiednie. Aby jeździć w spódnicy na rowerze trzeba używać cięższych maszyn. Wady spódnicy zakładanej do każdego ćwiczenia na powietrzu są oczywiste. Nawet podtrzymując jej końce w ręku, osoba nosząca ją nie może przeciwdziałać jej zmoczeniu i uwalaniu błotem. Ona służy do zamiatania schodów w budynkach i nie można jej polecać do noszenia w pojazdach.” Jesienią 1897 roku zebrało się siedem angielskich klubów kolarskich, które uchwalił aby ich żeńskie członkinie ubrane w kostium racjonalny odbyły rowerowy rajd z Londynu do Oxfordu, aby w ten sposób promować idę noszenia „rational costume” wśród innych kobiet. Rajd ten obył się 4 września 1897 roku. Z powodu niezbyt przyjaznej atmosfery tłumu, który zgromadził się na starcie, wiele kobiet na swoje knickerbockers miało założone spódnice. Do mety w Oxfordzie dojechało 51 osób a część z nich był już ubrana w klasyczne kostiumy racjonalne składające się ze spodni knickerbockers i żakietu. W roku 1898 miało miejsce kilka wydarzeń, które niestety nie przyczyniły się do popularyzacji kostiumu racjonalnego. W wielu hotelach, kawiarniach i restauracjach, odmawiano obsługi kobietom ubranym w knickerbockers a niektóre były nawet proszone o opuszczenie danego lokalu. W związku z tym Lady Harberton, którą również spotkał taki afront ze strony właścicielki Hautboy Hotel w Ockham, złożyła sprawę w sądzie dotyczącą dyskryminacji jej osoby. Werdykt sądu był dość niejasny. Jak pisze korespondent „Daily Mail”: Bloomerki ani nie zostały zabronione ani obronione. W książce dotyczącej krawiectwa damskiego autorstwa T.H. Holdinga, zatytułowanej The Direct System of Ladies` Cutting z roku 1897 padły takie słowa: „Bloomers, na szczęście lub nieszczęście, nie są popularne w Anglii. W ciągu mijających trzech lat włożono wiele wysiłku w to aby uczynić je tak popularnymi jak na kontynencie, jednak angielskie damy nalegają na jazdę rowerową w spódnicy i prawie bojkotują panie noszące ten element garderoby.”
W czasie jazdy na rowerze zagrożeniem dla kobiety były nie tylko długie spódnice wkręcające się w koła bicykla ale również długie i ostre szpilki, które służyły do przypinania kapeluszy aby nie spadły z głowy. W tym okresie żadna szanująca się dama nie wychodziła na dwór bez odpowiedniego nakrycia głowy, reguły te obowiązywały również w czasie rekreacji i uprawiania sportów. Dlatego, jak pisze Deborah Jaffé: „Kolejnym wyzwaniem dla wynalazców związanym z coraz powszechniejszym użyciem roweru była potrzeba rozwiązania kwestii, jak utrzymać kapelusz na swoim miejscu, nie dopuścić do zmoczenia włosów i zniszczenia fryzury. Nawet szpilka do kapelusza, w najbardziej oczywisty sposób przytrzymująca go na głowie, nie uniknęła ponownej oceny. To proste urządzenie miało swoje wady, na przykład wystająca ostra końcówka szpilki mogła powodować poważne urazy. Annie Smith, urzędniczka w firmie handlowej i Mary Hamilton Arche, magazynierka pracująca w londyńskim City dla producenta maszyn do szycie George`a Bensona, zaprojektowały „ochraniacz na szpilkę do kapelusza”. Był to mały cylinderek z drewna, metalu, hebanu lub kości słoniowej, który nakładało się na wystającą końcówkę szpilki. Na podobny pomysł wpadła Alice Phipps z Northampton- u niej szpilka była umieszczana w dekoracyjnej nakładce z dwu splecionych kawałków drutu.”
Ponieważ kostium racjonalny, którego podstawę stanowiły bufiaste spodnie sięgające za kolano, wzbudzał tak wiele kontrowersji i krytyki, wśród kobiet jeżdżących na rowerach zaczęto promować inne bardziej „poprawne” elementy garderoby. Jednym z nich była spódnica o specjalnym kroju. Jak pisze Maria Rotkiewicz: „Można bowiem było teraz za pociągnięciem czterech sznureczków dowolnie spódnicę skrócić bądź zmienić w najmodniejszą spódnicę-spodnie. Sznurki te biegły po wewnętrznej stronie spódnicy z góry na dół (dwa z przodu i dwa z tyłu), na górze przy pasku przechodziły przez pętelki na zewnątrz i tu przytrzymywane były przez specjalne zatrzaski, ukryte pod klamerkami.”
Prawdziwej rewolucji w 1897 roku dokonała młoda Angielka z hrabstwa Surrey, Florence Jarvis projektując tzw. dyskretną spódnicę-spodnie do jazdy na rowerze, która została przez nią opatentowany i do dziś nosi numer – Patent GB27189. Jak pisze Deborah Jaffé: „Projekt ,,polega na połączeniu spódnicy i pumpów w jednym stroju- do jeżdżenia na rowerze lub innych celów- zamiast pumpów stosownie uformowany materiał przymocowuje się wewnątrz spódnicy na odpowiedniej wysokości i przez tak ukształtowane nogawki wkłada się nogi, co daje w rezultacie pumpy wszyte w spódnicę.’’ Owe spódnico-spodnie wymyślone przez Florence Jarvis, spotkały się z entuzjastycznym odzewem ze strony „amazonek na żelaznych rumakach” a ówczesne żurnale mody bardzo szybko wypełniły się rycinami promującymi ten element damskiej garderoby.
Trzeba podkreślić, że stroje tego typu były popularnymi ubiorami o charakterze sportowo-rekreacyjnym ale kobiety-cyklistki nie nosiły ich tylko jeżdżąc na rowerze ale również do pracy oraz przy uprawianiu innych sportów. W ten sposób ten początkowo sportowy element damskiej garderoby został również dostosowany oraz włączony do codziennego życia kobiety, które właśnie na przełomie XIX i XX wieku zaczęło ulegać największym zmianom. Dzięki praktycznemu krojowi kobieta nosząca spódnico-spodnie mogła się swobodnie poruszać, nie była narażona na wypadki oraz zabrudzenie stroju a z drugiej strony nikt nie mógł posądzić jej o obrazę moralności oraz co ważniejsze brak kobiecości.
Pomimo, iż w roku 1897 Angielka – Florence Jarvis opatentowała spódnico-spodnie, które idealnie nadawały się do jazdy na rowerze, to w tym okresie wiele kobiet jeżdżąc na bicyklu nadal zakładało długie i niepraktyczne spódnice. Miało to związek z obyczajami ówczesnej epoki, dla której spódnica i długie włosy były najważniejszymi wyznacznikami prawdziwej kobiecości. Idealnym przykładem tych poglądów jest reklama autorstwa Alfonsa Muchy (1860-1939). Ów plakat reklamowy został przez niego zaprojektowany w 1897 roku dla firmy wyrabiającej rowery. Całą jego powierzchnię wypełnia przedstawienie kobiety, która prezentuje ulubiony przez artystę typ femme fragile – będący przeciwieństwem popularnego w tym okresie w sztuce i literaturze typu femme fatale. Owa „kobieta delikatna” z plakatu Muchy wspierająca się na rowerze, który ukazany jest w dolnej części, prezentuje również ówczesny ideał urody, w którym zostały podkreślone wszystkie najważniejsze atrybuty kobiecości- nie wyłączając niezwykle długich, wijących się włosów i spódnicy. Ciekawy komentarz do tego typu plakatów odnaleźć możemy w powieści Jerome K. Jerome: „Najczęściej zresztą rowerzystą jest młoda dama, i patrząc na nią, można nabrać pewności, że gdy ktoś chce dać wytchnienie ciału i uwolnić od trosk dnia codziennego, nic, nawet aromatyczna kąpiel, nie może równać się z przejażdżką pod górkę. Można też sądzić, że żadna wróżka, z tych co to potrafią latać na chmurce, nie przemieszcza się z równą łatwością jak nasza młoda cyklistka. Warto też wspomnieć o jej kostiumie, niezwykle wprost odpowiednim na upalne dni. Co prawda rodzina nie idąca z duchem postępu mogłaby tak ubranej osoby nie wpuścić do domu, a jakiś nadgorliwy i zacofany stróż prawa zapewne poczułby się w obowiązku ją zatrzymać, choć pewnie jeszcze przed wręczeniem sądowego wezwania przymusowo okryłby ją kocem. Lecz ona sama nie zważa na takie błahostki. Mknie w górę i w dół, wjeżdża w uliczki, przez które nawet sprytny kot jedynie z truchtem by się przecisną, nie przejmuje się tym, że pod kołami ma wertepy, po których pewnie i walec drogowy by nie przejechał. To czyste, ucieleśnione piękno, urocza sylfida, przemierzająca świat z jedną stopą wsparta na siodełku, a drugą niedbale opartą o rowerową lampkę.”
Pisząc o niezwykłej popularności jazdy na rowerze w latach 90. XIX wieku trzeba wspomnieć, że pojazd pełnił w tym okresie bardzo ciekawą funkcję. Stał się tzw. „narzędziem” flirtu, ponieważ rowerowe przejażdżki miały bardzo często charakter koedukacyjny i ułatwiały młodym ludziom wspólne kontakty. W zabawny sposób pisze Jerome: „Na niektórych plakatach możemy spotkać nawet młodych ludzi. Wtedy dopiero widzimy, o ile bardziej nadaje się do flirtów nowoczesny rower niż staromodny salon czy tak już zużyta ogrodowa furta. Ona i on, dosiadłszy swych wspaniałych maszyn, doskonale o tym wiedzą-wszak, gdy tak mkną bez najmniejszego wysiłku po zacienionych alejkach czy zatłoczonych ulicach, cóż innego mogłoby zaprzątać ich uwagę niż ta odwieczna gra dwóch ludzkich serc. […] To maszyny nie wymagające pedałowania ani nawet kierowania- wystarczy im powiedzieć, o której i dokąd chcemy dotrzeć, a one już same zajmą się resztą. Młodzieniec wprost ze swego siodełka szepce pannie do ucha słodkie głupstewka, ona, lekko spłoniona, odwraca główkę i marzycielsko spogląda w niebo. A nad nimi zawsze Słońce, czasem gdzieś snuje się samotny obłoczek, lecz pod kołami najmniejszej nawet kałuży. Żadnych surowych rodziców, wścibskich ciotek czy nieznośnych młodszych braci. Nikt nie przeszkadza.”
Jak widać, kostium racjonalny, składający się ze spodni i marynarki, aż do lat nastych XX wieku był jednym z najpopularniejszych ubiorów kobiecych na rower.
Podsumowując tę część należy stwierdzić, że w okresie od początku lat 90. XIX wieku aż do wybuchy I wojny światowej, kobiety chcące uprawiać cyklizm lub po prostu wykorzystywać rower w życiu codziennym lub w czasie podróży miały do wyboru trzy rodzaje stroju: kostium racjonalny (składający się z marynarki i spodni w Anglii zwanych knickerbockers), komplet składający się z marynarki i spódnico-spodni lub marynarki i spódnicy, na początku długiej sięgającej kostek a następnie stopniowo skracanej. To w jaki sposób kobieta wyglądała na rowerze zależało przede wszystkim od jej poglądów oraz postawy jaką reprezentowała w życiu.
Wraz ze wzrostem popularności cyklizmu wśród kobiet, na łamach prasy co raz częściej zaczęły się pojawiać artykuły, które opisywały jak tragiczny skutek może wywrzeć jazda na rowerze na zdrowie niewiast. Miały one na celu zniechęcić je do jazdy na rowerze. Doświadczeni lekarze oraz inni przeciwnicy „kobiet na dwóch kołach” straszyli je, że wysiłek a co za tym idzie pocenie się w czasie jazdy, może doprowadzić do nieregularnych i bolesnych menstruacji a w dalszej przyszłości do pogorszenia zdrowia w ogóle. Oprócz tego kobieta jeżdżąca na rowerze była narażona na uszkodzenie nerek, układu moczowego a nawet na śmierć, która jakoby miała być efektem wibracji, powodowanych przez koła roweru. Ponad to uważano, że kobieta jest stworzeniem tak słabym i delikatnym, że jazda na rowerze jest ponad jej siły.
Obok dyskusji dotyczącej wpływu jazdy na rowerze na zdrowie kobiety, rozpętała się jeszcze jedna dotycząca tego jak powinna się ona ubierać uprawiając cyklizm. Dla aktywistek amerykańskiego ruchu na rzecz emancypacji kobiet takich jak Elizabeth Cady Stanton czy Susan B. Anthony (1820-1906), kwestia dotycząca tego jak kobieta powinna ubierać się na rower stała się częścią ich batalii prowadzonej na rzecz równouprawnienia kobiet oraz wywalczenia dla nich prawa do głosu.
Rewolucyjną rolę roweru w życiu kobiety tymi słowami podsumowała Sarah Bernhardt (1844-1923), słynna aktorka teatralna (osobiście przeciwna noszeniu bloomerek przez kobiety): „Myślę, że rower będzie miał o wiele bardziej dalekosiężny wpływ na nasze współczesne życie, niż jest to teraz przyznawane. Wszystkie te młode dziewczęta i kobiety jeżdżące wszędzie dookoła na rowerach są w przededniu porzucenia do pewnego akceptowalnego stopnia- swoich ról jakie odgrywają w gospodarstwie domowym.”
W okresie dwudziestolecia międzywojennego, rower oraz stroje rowerowe nie wzbudzały już tak wielu emocji i kontrowersji, jak miało to miejsce na przełomie wieków. Jak napisała Miranda Seymour: „Rowery stały się częścią życia codziennego.” W tym czasie masową wyobraźnię zajmowały już automobile, których „złote lata” przypadają szczególnie na okres tzw. „szalonych lat dwudziestych”.
Jak pisze Maria Rotkiewicz: „Po pierwszej wojnie światowej strój racjonalny zastąpiono przez kostium uniwersalny, składający się z białej trykotowej koszulki z małym dekoltem bądź kołnierzykiem i krótkich, ciemnych bawełnianych spodenek i szortów. Taki strój przyjął się w kolarstwie lecz także w gimnastyce, lekkoatletyce, grach sportowych.”
Warto zwrócić uwagę, że ów kobiecy strój rowerowy z okresy dwudziestolecia międzywojennego, swoją formą był zbliżony do rowerowych strojów męskich noszonych w latach 80. i 90. XIX wieku. W tym wypadku, tego typu damski strój rowerowy nabrał już całkowicie sportowego charakteru i był noszony przeważnie przez kobiety, które cyklizm traktowały już nie rekreacyjnie i hobbistycznie a raczej wyczynowo i zawodowo. Rewolucyjną zmianą zarówno na polu obyczajowości jak i mody, było zastąpienie spodni- bloomerek, krótkimi szortami, które początkowo lansowano w Stanach Zjednoczonych a następnie i w całej Europie.
Natomiast kobiety, które w latach 20. i 30. XX wieku, chciały traktować rower jako narzędzie pomocne w pracy, podróży czy rekreacji, miały do wyboru niezwykle szeroki zestaw ubiorów, w których swobodnie mogły to robić. W tym okresie jeżdżąc na rowerze można było założyć na siebie, jak wylicza Rotkiewicz: „Szorty, krótkie spódniczki do kolan, spodnie i do tego trykotowe koszulki, bluzki o różnych fasonach, a na chłodniejsze dni kolorowe swetry.” Niektóre kobiety na rower zakładały nawet sukienki ze szeroką, powiewną spódnicą, która od czasu do czasu ukazywała- najnowszy krzyk mody- opalone nogi, których piękny kolor, podkreślały bardzo chętnie zakładane białe, krótkie skarpetki noszone z rzemykowymi sandałami.
Na koniec warto podkreślić, że kobiety jeżdżące na rowerach w dwudziestoleciu międzywojennym, całkowicie porzuciły sztywne gorsety, długie pantalony oraz krochmalone halki, które noszono jeszcze w latach nastych XX wieku. Ich miejsce zajęły, miękkie, jedwabne lub bawełniane kombinacje, które już nie krępowały ruchów cyklistek, wręcz przeciwnie pozwalały na swobodę i luz w prowadzeniu roweru.
Podsumowując część dotyczącą dawnych strojów rowerowych, należy stwierdzić, iż pierwsze ubiory o charakterze sportowo-rekreacyjnym, przeznaczone wyłącznie do uprawiania cyklizmu pojawiły się dość późno, bo dopiero w latach 70. XIX wieku. Wcześniej zarówno kobiety jak i mężczyźni jeżdżąc na rowerach ubierali się w zwykłe codzienne stroje charakterystyczne dla danego okresu. Prawdziwy rozwój strojów rowerowych przypada na okres 1885-1900- kiedy to cały świat ogarnęła gorączka cyklizmu. Wtedy to pojawiają się m.in. wygodne i praktyczne stroje dla cyklistek (kostium racjonalny, bloomerki, spódnico-spodnie) oraz sportowe komplety dla mężczyzn (obcisłe spodnie do kolan oraz koszulki z krótkim rękawem i bluzy z długim). W dwudziestoleciu międzywojennym dochodzi do podziału na stroje stricte sportowe noszone przez cyklistów - zawodowców oraz ubiory sportowo-rekreacyjne noszone przez wielbicieli cyklizmu, uprawiających go dla rozrywki i w celach turystycznych.
© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
stat