Stanisław Kostka Potocki, Jacques Louis David, 1781, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Główna Konkurs Sport i rekreacja Moda i obyczaje XVII w. Moda i obyczaje XVIII w. Moda i obyczaje XIX w. Sztuka krawiectwa
Sport i rekreacja
Ubiory do polowań i jazdy konnej w XVII w.
Ubiory sportowe w XVIII w.
Sprawdź się!
Ubiory sportowe w XIX w.
Automobiliści
W goglach i prochowcu
Płaszcz duster i gogle
Modni automobiliści
Artyści a strój automobilowy
Wyścigi i rajdy
Cykliści
Panowie w pończochach
O amazonkach
Golfiści
Zielona kamizelka
Czerwony frak
Dobry styl
Raj bez Ewy
"Ikona" mody golfowej
Knickerbockers dla kobiet
Kobiecości na polach golfowych
Kąpielownicy
Dawni kąpielownicy i ich stroje
Kabiny i maszyny kąpielowe
Gorsety kąpielowe
Po I wojnie światowej
Krokieciści
Czerwony żakiecik
Krokiet
Kurtka Garibaldiego
Winslow Homer
II turniura
Ostatnie dobre lata
Łyżwiarze
Szkockie kratki i kożuszki
Dawni łyżwiarze
Ponętna nóżka
Gwiazdy łyżwiarstwa
Szermierze
Tenisiści
Po I wojnie światowej
Po I wojnie światowej nie było już powrotu do strojów, które by zakrywały damską sylwetkę i uniemożliwiały swobodną kąpiel i pływanie. Campbell Warner opisując damskie stroje kąpielowe z tego okresu zwraca uwagę na fakt, że poprzez to, że stały się one tak odkryte i po raz pierwszy panie ośmieliły się publicznie nosić je bez pończoch z gołymi nogami, przyniosło to kobietom następny problem do rozwiązania - czy należy depilować okolice pach i łydki- czyli te części ciała, które jeszcze niedawno pozostawały niewidoczne. Problem ten oczywiście nie dotyczył mężczyzn. Jak pisze Campbell Warner, w tym okresie w prasie kobiecej pojawiło się wiele reklam, które ogłaszały niezwykle skuteczne kremy depilacyjne co było dowodem na to, że jednak od kobiet wymagano pozbywania się zbędnego owłosienia. Oczywiście owe specyfiki nie spełniały swojego zadania i dla tego wiele pań (tak jak na przykład matka autorki) sięgało po ojcowskie czy też mężowskie brzytwy.
To również w tym okresie modę na proste i funkcjonalne kostiumy dla pań jak i również panów zaczęły lansować słynne wytwórnie kostiumów kąpielowych przede wszystkim ze Stanów Zjednoczonych takie jak: Jantzen czy Catalina. W 1910 w mieście Portland została założona mała fabryczka produkująca swetry zwana The Portland Knitting Company, która w 1918 zmieniła nazwę na Jantzen. Jeszcze przed I wojną światową na zamówienie miejscowego klubu wioślarskiego wykonała dla nich dzianinowe kostiumy pływackie całkowicie tkane elastycznym ściegiem żeberkowym, takim jak do tej pory robiono ściągacze przy swetrach. Kostium ten stał się strzałem w dziesiątkę i po Wielkiej Wojnie kostiumy tej firmy stały się najchętniej noszonymi strojami nad wodę. Miały one bardzo prosta formę a damskie prawie wcale nie różniły się od męskich. Górę stanowiła prosta tunika na ramiączkach z dekoltem, sięgająca poniżej bioder a pod spodem były obcisłe spodenki do połowy ud.
Panie nosiły ten kostium ze specjalnymi podkolanówkami i czapeczką na głowie, która miała chronić fryzurę w wodzie przed potarganiem. Panowie nosili je same bez żadnych dodatków. W początkach lat 20. XX wieku kostiumy te były najczęściej jednokolorowe ewentualnie zdobione u góry lub u dołu poziomymi paskami. W 1920 roku na kostiumach firmy Jantzen pojawiło się charakterystyczne logo z nurkującą dziewczyną projektu Franka i Florenz Clark. Przed II wojną światową było to jedno z najbardziej kultowych i rozpoznawalnych logo na świecie. W 1912 roku w Kalifornii powstała inna ważna wytwórnia kostiumów kąpielowych: Catalina. Jej logiem była rybka ze skrzydłami. Catalina słynęła z tego, że do reklamowania swoich produktów angażowała najsłynniejsze aktorki z Hollywood takie jak: Bette Davis czy Olivia de Havilland. Swoje kostiumy reklamowała takim sloganem: Styled for the stars of Hollywood.
Jak pisze Cmapbell Warner: „Prawdopodobnie najważniejszy czynnik, który oddziaływał na kształtowanie się formy kostiumów kąpielowych w latach 20. XX wieku, nie miał nic wspólnego z pływaniem: a była to wzrastająca akceptacja, można nawet zaryzykować stwierdzenie- szał na opaleniznę. Mówi się, że to Coco Chanel była wśród pierwszych, którzy lansowali ten look, ale nie tylko, do narodzenia nowej mody przyczyniły się również barwni celebryci ery jazzu- Amerykanie: Sarah i Gerald Murphy, którzy w tym czasie przenieśli się na Lazurowe Wybrzeże.” Interesująco o tej nowej modzie pisze również Adburgham: „Kult słońca nastał w pod koniec lat 20. XX wieku i był efektem powszechnej „skąpej” mody. Przedwojenne stroje kąpielowe, były tak grube i niepraktyczne, że wysiedzenie w nich na słońcu było nie do zniesienie. A wymarzony w czasach edwardiańskich kolor skóry miał przypominać biało-różową dziką różę. Wymagało to odpowiedniej ochrony. Kapelusze były ogromne z szerokim rondem a parasolki rozkładano zaraz z ukazaniem się pierwszego promyka słońca. W ogrodach wybierano zacienione miejsca lub groty, które zostały w spadku po czasach romantyczno -gotyckich sentymentów i ciągle były na „wyposażeniu” większości ogrodów. W domach zaciągano kotary, żaluzje a nawet zamykano okiennice, wszystko po to aby uniknąć słońca. Czyniono to nie tylko po to aby w domu było chłodniej ale również w celu zapobieżenia blaknięcia zasłon i dywanów, co działo się szybko w promieniach gorącego, letniego dnia. […] Jednakże w latach 20. XX wieku, nastąpiła zmiana i słońce było „w cenie” należało za nim podążać a nie go unikać. Dawniej, gdy Riwiera Francuska była popularna w zimie, teraz przyjeżdżano tu latem. Deauville, które początkowo odniosło palmę zwycięstwa nad Trouville, stając się najmodniejszym kurortem (do czego przyczynił się sam książę Walii) w 1927 roku zostało zdetronizowane na rzecz weneckiego Lido. Każdy (nawet ten co wakacje spędzał w Torquay czy wyspie Wight) nosił okulary przeciwsłoneczne w białych oprawkach, co podkreślało opaleniznę twarzy.”
Opisując różne zjawiska, pod wpływem których kształtowały się kobiece kostiumy pływackie w latach 20. XX wieku, nie można nie wspomnieć o ogromnym wpływie, jaki na ich formę oraz wzornictwo wywarli wielcy projektanci mody tego okresu oraz artyści modą zainteresowani. Wśród nich na pierwszym miejscu trzeba wymienić artystkę ukraińskiego pochodzenia, Sonię Terk Delaunay (1885-1979). Jak pisze Anna Sieradzka: „Od 1910 roku żona francuskiego malarza Roberta Delaunaya, była artystką silnie złączoną z awangardowym nurtem sztuki francuskiej. Podobnie jak jej mąż, twórca nowych kierunków sztuki abstrakcyjnej (odmiany kubizmu symultanicznego i orfizmu) malowała abstrakcyjne kompozycje symultaniczne o ekspresyjnym zestawieniu i wzajemnym oddziaływaniu barw. Zrytmizowane układy przenosiła artystka również poza malarstwo sztalugowe, w różne dziedziny sztuki dekoracyjnej. Projektowała wnętrza, ceramikę, oprawy książek i tkaniny […]. Najsławniejsze jednak były pomysły Sonii dotyczące mody symultanicznej. Wyznawała ona zasadę, iż „suknie nie są tylko kawałkiem materiału udrapowanego według bieżącej mody, lecz kompozycjami całościowymi, jak dzieło sztuki- obraz czy rzeźba, wyrażające ruch”. Efektami owej mody symultanicznej były interesujące projekty sukni, płaszczy, torebek, skarpetek, szali, strojów automobilowych oraz niezwykłych kostiumów kąpielowych. Pierwsze z nich stworzyła już w początkach lat 20. XX wieku, jednak największą sławę przyniosły jej projekty z końca dekady. Jak wyglądały te kostiumy ? Nie były to typowe jednoczęściowe stroje na ramiączkach z nogawką do pół uda ani te ze spódniczką. Swoją formą przypominały rodzaj krótkiej tuniki na ramiączkach sięgającej kilka centymetrów poniżej bioder, dodatkowo skrywały one niewidoczne dla oka patrzącego krótkie spodenki. Kostiumy te najlepiej charakteryzują te słowa: „Modele Sonii Delaunay o prostej, geometrycznej linii prostokąta czy walca, z materiałów w duże, wyraźne geometryczne wzory o nasyconych barwach, uzupełniane podobnymi dodatkami zapowiadały nowe tendencje mody […].” Cechą, która właśnie rzuca się najbardziej w oczy oglądającemu propozycje Sonii, jest ich niezwykle żywa kolorystyka i geometryczne wzory: kropki, romby, paski, które ułożone w odpowiedni sposób, interesująco podkreślają piękno kobiecej sylwetki. Warto dodać, że kostiumy te były przeważnie robione ręcznie na drutach z wełny a do swoich kostiumów Delaunay projektowała również dodatki w postaci toreb i parasolek plażowych oraz obszernych kąpielowych.
Jednym z najbardziej znanych projektantów mody okresy dwudziestolecia międzywojennego, którego specjalnością była moda sportowa, był Jean Patou (1887-1936). Patou m.in. projektował super zgrabne kombinezony narciarskie tak zwane: ski-suit oraz był twórcą eleganckich kreacji tenisowych, w których na kortach pojawiała się jedna z największych gwiazd tenisa lat 20. XX wieku- Suzanne Lenglen. Oprócz strojów na narty i do tenisa, interesowały go również stroje kąpielowe. Swoją formą przypominały niezwykle wtedy modną bluzę typu kasak, która tworzyła górę od kompletu zwanego garsonką. Góra stroju była na ramiączkach z kwadratowym lub szpiczastym dekoltem, lekko obniżoną talią i drobno plisowaną króciutką baskiną. Do tych strojów Patou, podobnie jak Delaunay, projektował kolorystycznie dobrane do kostiumu gumowe czepki oraz płaszcze kąpielowe. Patou widząc wzrastające zainteresowanie sportem i kierując się modą na sportowy styl życia oraz zgrabną, wysportowaną sylwetkę, która opanowała lata 20. XX wieku, w 1928 roku założył butik, który nazwał Sports Corner. Znajdowały się w nim specjalnie wydzielone sekcje gdzie można było kupić przez niego zaprojektowane modne stroje do gry w golfa, tenisa czy do pływania. W tym samym roku mistrz Patou wypuścił pierwszy krem do opalania, który nazywał się Huile de Caldée i był prostą miksturą perfumowanych olejków. Projektowaniem strojów kąpielowych zajęła się również Coco Chanel. W 1924 roku twórca słynnych Baletów Rosyjskich –Sergiusz Diagilew postanowił wystawić balet opowiadający o życiu sławnych i bogatych na Lazurowym Wybrzeżu. Owi celebryci epoki jazzu byli wożeni na południe Francji specjalnym pociągiem, który nazywał się Le Train Bleu i tak też zatytułował swoje przedstawienie. Libretto napisał Jean Cocteau, scenografię i kurtynę zaprojektował Pablo Picasso a kostiumy dla tancerzy właśnie Chanel. Ponieważ pobyt na Lazurowym Wybrzeżu głównie polegał na uprawianiu spotów takich jak tenis i golf oraz kąpielach w morzu i plażowaniu, Coco po prostu zaprojektowała serię strojów sportowych dla kobiet i mężczyzn odpowiednich do tych celów. Jej projekty strojów kąpielowych miały w zasadzie charakter typu unisex i składały się z dopasowanej tuniki na ramiączkach sięgającej bioder i krótkich spodenek noszonych pod spodem. Były wykonane z wełny i z bawełny a ich jedyną ozdobą były poziome paski. Swoją formą miały szokować ale też i wabić publiczność, która miała przyjść oglądać przedstawienie Diagilewa. Coco po sukcesie baletu, nadała im bardziej „sprzedażową” formę i szybko zaczęła sprzedawać je w swoich butikach gdzie natychmiast zostały one wyprzedane. Jeszcze inną projektantką mody, która swoją karierę zaczęła od projektowania strojów o charakterze sportowym m.in. strojów kąpielowych była Elsa Schiaparelli (1890-1973). W 1928 roku na Rue de la Paix pod numerem 4 otworzyła malutki butik Pour le Sport, w którym sprzedawała sportowe swetry z motywem wielkiej kokardy, marynarskich kołnierzy, tatuaży itp., stroje narciarskie oraz wełniane kostiumy kąpielowe, berety, które można było nosić razem z nimi oraz suknie plażowe. Kostiumy Elsy był jedno lub dwuczęściowe, wykonane w całości z wełny ze wzorem rybek, pióra czy też kokardy. Miały szerokie ramiączka, głębokie dekolty i bardzo zredukowane doły, praktycznie bez nogawek. Można był też u niej kupić kostiumy składające się z wełnianej góry i krótkich flanelowych szortów.
Pomimo, iż w latach 20. XX wieku damskie kostiumy kąpielowe uległy uproszczeniu i były o wiele bardziej przystosowane do pływania, to ich projektantów trapił cały czas jeden problem: z czego je szyć? W tym okresie podstawowym surowcem była wełna, większość kostiumów była robiona ręcznie na drutach lub z użyciem specjalnych maszyn trykotowych.
Wełniane kostiumy miały zalety na przykład dobrze prezentowały się na sylwetce ale tylko gdy były suche. Po zamoczeniu stawały się ciężkie, drażniły skórę, wolno schły a przy tym mokra wełna brzydko pachniała no i strasznie czepiał się do niej piasek i inne paprochy. Do wyboru była jeszcze bawełna, ta z kolei pod wpływem zetknięcia się z wodą strasznie się rozciągała. Na nowe rozwiązania w tej dziedzinie trzeba było poczekać do następnej dekady.
Opisując stroje plażowo-kąpielowe nie można nie wspomnieć o tzw. piżamie plażowej, która weszła do damskiej garderoby w II poł. lat 20. XX wieku a jej autorką miała być Coco Chanel. Strój ten w latach 20. Składał się z dwóch lub trzech części: prostej bluzy sięgającej bioder i długich spodni lub bluzy, spodni i niezapinanego żakietu również sięgającego za biodra a nawet przed kolano.
Strój ten noszony był z paskiem i mógł być szyty z różnych materiałów gładkich i wzorzystych. Piżama plażowa początkowo miała być luźnym, niezobowiązującym strojem zakładanym na spacery, do kawiarni czy po domu. Idealnie nadawała się na strój wakacyjny i wypoczynkowy ale z czasem zmieniła swój charakter i obok piżam plażowych zaczęły pojawiać się te o bardziej wieczorowym charakterze szyte z jedwabi czy atłasów, bogato zdobione, w których można było pojawić się na dancingu czy na wieczornej kolacji w restauracji.
Wraz z nastaniem nowej dekady- lat 30. XX wieku, w modzie zarówno damskiej jak i męskiej pojawił się nowy typ kostiumu pływackiego- jednoczęściowy na ramiączkach, z obszernym dekoltem z przodu i z tyłu oraz malowniczymi dziurami powycinanymi po bokach. Ten nowy typ kostiumu kąpielowego, który pojawił się na samym początku dekady, miał sprzyjać opalaniu ponieważ, jak napisała Adburgham: „W tym czasie wakacje były planowane tylko w jednym celu-aby uzyskać jak najwięcej opalenizny.” Aby cel ten zrealizować, potrzebny był odpowiedni kostium, który służył już nie tylko do kąpieli i pływania. W związku z tym pojawia się ów strój z tak zwanymi: otwartymi bokami, który formalnie nazywano: The Sun-Tan Bathing Suit (kostium plażowo-kąpielowy) projektowany w tym samym stylu dla obydwu płci. Na początku był on cały czas jeszcze wykonywany z wełny.
Jednak największym przebojem, szeroko reklamowanym w początkach lat 30. XX wieku były spodenki kąpielowe tak zwane trunks (kąpielówki).
Po raz pierwszy panowie i mali chłopcy oficjalnie na plaży mogli przechadzać się z nagim torsem. Spodenki te miały podwyższona talię i we wleczony kontrastowy pasek, po bokach zwykle biegły ozdobne lampasy, niektóre modele z przodu były wyposażone w malutkie kieszonki zapinane na guziczki. Inne były jednokolorowe, dość luźne i zawsze musiały zakrywać pępek. Aby nakłonić panów do zakupu tego typu stroju kąpielowego reklamowano je pod hasłem: Get the summer tan in trunks (złap letnią opaleniznę w kąpielówkach). Niestety to chwytliwe hasło reklamowe nie za bardzo działało ponieważ w wielu stanach Ameryki, za chodzenie z gołym torsem można było dostać mandat a wielu panów również nie czuło się zbyt dobrze będą tak obnażonym na plaży. Potrzebny był pozytywny przykład i dlatego firma BVD Swimwear, która lansowała owe kąpielówki do reklamowania tego elementu męskiej, sportowej garderoby zaangażowała słynnego pływaka, mistrza olimpijskiego i aktora, odtwórcę słynnej roli Tarzana- Johnny Weissmullera, który już wcześniej współpracował z tą firma przy projektowaniu profesjonalnych kostiumów pływackich. Gdy tylko plakaty reklamowe z Johnnym obleczonym w zgrabne kąpielówki ukazały się w prasie, kąpielówki znikły z półek sklepowych w szybkim tempie.
O ile opisane tu kostiumy, zarówno damskie jak i męskie, były jeszcze nadal wykonywane z wełny, bawełny, dzianiny czy kory to czepki kąpielowe w tym okresie zaczęto już wykonywać z całkiem nowego surowca jakim był lastex ( zwany później lateksem). Jako dodatki do kostiumów damskich, oprócz kolorowych lateksowych czepków, panie mogły nosić gumowe sandałki zapinane na paseczek oraz cienkie paseczki podkreślające smukłą kibić co odpowiadało kobiecej modzie lat 30. XX wieku, która ponownie postawiła na eksponowanie pięknej i wysportowanej figury damskiej ale już z wyraźnie zaznaczonymi biodrami, talią i biustem.
W pod koniec lat 30. XX wieku wśród damskich kostiumów kąpielowych pojawia się model dwuczęściowy składający się z szortów o podwyższonej talii oraz rodzaju gorsecika staniczkowego. Tego typu kostium plażowo -kąpielowy miał zostać wymyślony przez słynną hollywoodzką projektantkę kostiumów filmowych Edith Head (1897-1981). W 1937 roku na ekrany kin amerykańskich wszedł film pt. Hurricane, którego akcja rozgrywała się na egzotycznych wyspach Pacyfiku i grała w nim piękna Dorothy Lamour obleczona w taki skąpy i odważny jak na owe czasy kostium składający się ze stanika typu bandeau i szortów. Jej kostium i ten film miały dać impuls do powstania nowego typu stroju dla pań, musiał on jednak przestrzegać pewnych zasad przyzwoitości: szorty zakrywały pępek a stanik nie odsłaniał rowka między piersiami. Ten dość śmiały model był często reklamowany w prasie kobiecej z końca lat 30. XX wieku. Jednak panie wolały bardziej skromne kostiumy jednoczęściowe, pozostawiając szorty i ów skąpy „gorsecik” dla modelek, aktorek i młodych dziewcząt, których zdjęcia ukazywały się w prasie.
Jak ukazują różne zachowane materiały ikonograficzne w przededniu wybuchu II Wojny Światowej, wśród damskich kostiumów kąpielowych największą popularnością cieszyły się niezwykle kobiece jednoczęściowe modele, które swoim fasonem pozostawały w zgodzie z tendencjami w codziennej modzie kobiecej.
Kostiumy te eksponowały wydatny biust i krągłe biodra oraz podkreślały talię. Podobnie, jak w garsonkach i sukienkach, stanowiących w tym czasie podstawę damskiej garderoby, stroje kąpielowe skupiały się na wydobyciu i podkreśleniu charakterystycznych cech figury kobiecej. Swoim kształtem stroje te nie przypominały również króciutkich tuniczek noszonych z niewidocznymi spodenkami, jak dotychczas, tylko łączyły w jedną całość wysokie szorty z górą skrojoną na wzór biustonosza. Regułą stał się również brak pleców lub tzw. amerykański dekolt. Talie, podobnie jak w lekkich, kwiecistych sukienkach letnich i tu podkreślał cieniutki paseczek najczęściej w kontrastowym np. białym kolorze.
Nowością było również pojawienie się jednoczęściowego kostiumu pływackiego, który wyglądał tak jak gdyby pozbawiono go ramiączek (tak naprawdę istniały one, tylko były niewidoczne ponieważ szyto je z materiału, który swoim kolorem miał imitować odcień ludzkiej skóry). Jako tzw. beach necessities (niezbędniki plażowe) zalecano paniom plecione sandałki wiązane na sznureczek dookoła kostki lub całkiem zakryte plecione pantofelki niektóre na drewnianej, szerokiej podeszwie do tego gumowe, wzorzyste czepki, chusteczki wiązane na głowie, kapelusze z rafii z szerokim rondem, małe, białe płócienne czapeczki przypominające nakrycia głowy marynarzy oraz różnego rodzaju torebki plażowe, wzorzyste jak i jednokolorowe: z rafii, z płótna, z materiału frotte lub ceraty.
Do tego można było też dodać kolorową, chińską parasolkę i płaszcz kąpielowy często szyty z tej samej tkaniny co kostium lub pelerynkę czy narzutkę w formie rozpinanej sukienki, które można było nosić na kostium kąpielowy i tak beż konieczności przebierania iść z plaży na obiad czy spacer . Na nos koniecznie okulary słoneczne w białej lub rogowej oprawie. Wśród panów królowały kąpielówki same lub też noszone z powycinaną górą. Opisując te kostiumy z końca dekady, trzeba podkreślić, że w tym czasie nareszcie do ich szycia zastosowano całkiem nowy materiał zwany lastexem (potem lateksem). Oczywiście obok strojów z lastexu nadal sprzedawano kostiumy wełniane, ale ich jedyną zaletą w tym czasie była już tylko ich niska cena. Stroje lastexowe były o połowę droższe od tych z wełny.
W drugiej połowie lat 30. XX wieku, projektanci i producenci strojów kąpielowych skupiali się nie tylko na ich formie ale przede wszystkim szukali nowych, doskonalszych surowców, z których można by je szyć. Początkowo eksperymentowano z szyfonem, jednak kostiumy z niego szyte były brzydkie, niewygodne a przede wszystkim bardzo drogie. Tak wspominała je jedna z córek amerykańskiego trenera pływackiego: „W 1930 roku nadal trenowaliśmy w starych, śmierdzących kostiumach z wełny. Potem przerzuciliśmy się na czarne kostiumy bawełniane, które były o wiele lżejsze jednak w wodzie nie zdawały egzaminu. Potem, w 1936 roku, dostałam mój pierwszy czarny szyfonowy kostium. Był to, kostium w którym w tym czasie pływało się najszybciej i był również bardzo drogi- mój kosztował 28 dolarów, a za 15 mogłeś wtedy wyżywić całą rodzinę przez tydzień. Mimo wszystko kostium ten był straszny. Wielu ludzi pytało się mnie dlaczego nigdy nie wzięłam w tym czasie udziału w zawodach pływackich, a ja zawsze odpowiadałam im- z powodu tego okropnego, czarnego kostiumu. To była najbardziej nieatrakcyjna rzecz w moim życiu, on zwisał na mnie jak halka i w ogóle nie podkreślał figury. Gdy miałaś piersi, on spłaszczał je na kształt dwóch groszków na talerzu. Poniżej talii miał poszerzającą biodra spódniczkę. Właśnie tam, gdzie potrzebowałaś ładnej linii. A gdy się zmoczył? To był najbardziej prześwitujący i smętnie z ciebie zwisający kostium jaki kiedykolwiek widziałaś w życiu. Pływacy mieli dookoła siebie ludzi, którzy przynosili im ręczniki zaraz po wyjściu z basenu. Ręczniki aby się nimi okryć, nie wytrzeć.”
Antidotum na wełniane i szyfonowe kostiumy stał się nowy materiał zwany: lastex (potem zwany lateksem); był to rodzaj gumy pokrytej bawełną lub innym tego typu materiałem. Zaletą jego było to, że w końcu dopasowywał się on do kształtu figury ludzkiej i nawet po wyjściu z wody ładnie się na niej prezentował. Wiódł on prym wśród materiałów na kostiumy kąpielowe aż do lat 50. XX wieku, kiedy to w modę weszły inne sztuczne i jednocześnie bardziej elastyczne tkaniny oraz całkiem nowe fasony strojów plażowych, na czele ze słynnym bikini zaprojektowanym przez Jacques`a Heim`a w 1946 roku.
© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
stat