Stanisław Kostka Potocki, Jacques Louis David, 1781, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Główna Konkurs Sport i rekreacja Moda i obyczaje XVII w. Moda i obyczaje XVIII w. Moda i obyczaje XIX w. Sztuka krawiectwa
Sport i rekreacja
Ubiory do polowań i jazdy konnej w XVII w.
Ubiory sportowe w XVIII w.
Sprawdź się!
Ubiory sportowe w XIX w.
Automobiliści
W goglach i prochowcu
Płaszcz duster i gogle
Modni automobiliści
Artyści a strój automobilowy
Wyścigi i rajdy
Cykliści
Panowie w pończochach
O amazonkach
Golfiści
Zielona kamizelka
Czerwony frak
Dobry styl
Raj bez Ewy
"Ikona" mody golfowej
Knickerbockers dla kobiet
Kobiecości na polach golfowych
Kąpielownicy
Dawni kąpielownicy i ich stroje
Kabiny i maszyny kąpielowe
Gorsety kąpielowe
Po I wojnie światowej
Krokieciści
Czerwony żakiecik
Krokiet
Kurtka Garibaldiego
Winslow Homer
II turniura
Ostatnie dobre lata
Łyżwiarze
Szkockie kratki i kożuszki
Dawni łyżwiarze
Ponętna nóżka
Gwiazdy łyżwiarstwa
Szermierze
Tenisiści
Modni automobiliści
Materiały z ostatnich lat przed wybuchem I wojny światowej ukazują zmiany, jakie zaszły w damskim stroju automobilowym. Automobilistki nie noszą już długich płaszczy tylko obszerne peleryny a do tego modne wąskie spódnice. Modernizacji uległy również ich nakrycia głowy- panie nie noszą już ogromnych kapeluszy z szerokim rondem tylko małe twarzowe kapelusiki. Były one noszone długo bo aż po kres I wojny światowej. Ówczesne katalogi słynnych domów towarowych oferowały kobietom niezwykle szeroki wybór nakryć głowy tego typu a dowodem może być ilustracja z katalogu Sears`a z 1916 roku.
Magazyn ów w ten sposób reklamuje swój towar: „Kapelusze do samochodu oraz sportowe nakrycia głowy. Noś odpowiedni kapelusz w odpowiednim czasie.” Wśród prezentowanych tu nakryć głowy znaleźć możemy małe toczki przybrane pikowanym jedwabiem, materiałowymi kwiatami lub fantazyjnymi kokardami; czepeczki swoją formą nawiązujące do kapeluszy-budek noszonych w początkach XIX wieku; klasyczne canotier; czy kapelusze gdzie główka wykonana jest z materiału a rondo z cienkiej słomy. Każde z tych nakryć głowy jest przybrane wstążką, ozdobną klamerką itp. a końce rodna są czasem oblamowane takim samym materiałem, który zdobi główkę kapelusza.
Nieocenione katalogi Sears`a ukazują również jak wyglądał modny strój automobilisty w wydaniu męskim przed I wojną światową oraz zaraz po niej.
W 1914 roku najmodniejszym strojem do samochodu, jak ukazuje jedna z rycin katalogu były różnego rodzaju długie płaszcze typu duster, obszerne futra modne jeszcze kilka lat wcześniej całkowicie odeszły do lamusa. W tym okresie pan, który chciał modnie wyglądać prowadząc auto, mógł założyć na siebie długi płaszcz, zwykle sięgający do pół łydki jednorzędowy lub dwurzędowy, którego cechą charakterystyczną był mały zaokrąglony kołnierzyk modny w tym czasie. Rękawy tych płaszczy były dodatkowo wyposażone w specjalne klapki, dzięki którym można było u dołu regulować szerokość rękawa. Oprócz tego płaszcze były z każdej strony wyposażone w kieszenie. Szyto je, jak informuje reklama, z lnu, bawełny lub materiałów wełnianych. Płaszcz lniany miał zwykle naturalny kolor tkaniny, z której go wykonano, bawełniany był ciemny w ukośne prążki a wełniany – szary. Do tego typu ubiorów wierzchnich wkładano niezbyt szerokie spodnie z mankietem u dołu oraz sznurowane buty a na głowę różne czapki: kaszkiety lub kapelusze - melonik lub Fedorę. Jak ukazuje rycina z tego samego katalogu, tylko z roku 1920 męskie stroje automobilowe nie uległy wielkiej rewolucji.
Obok długich płaszczy jednorzędowych bardzo podobnych do tych z 1914 roku (jedyną różnicę stanowi kształt kołnierzyka, już nie zaokrąglony tylko z ostrymi końcami) modne stały się płaszcze z wykładanym kołnierzem i z wyłogami, które w talii można było ścisnąć paskiem. Płaszcze te były nadal szyte z bawełny i lnu, jednak, jak podkreśla reklama, nie były to już płaszcze nieprzemakalne. W tym okresie każdy samochód posiadał już dach na stałe lub składany a do tego przednią szybę, więc płaszcze tego typu nie stanowiły żadnego problemu. Panowie nadal nosili do nich wąskie spodnie z mankietem, sznurowane buty oraz przeróżne nakrycia głowy: kaszkiety z malutkimi goglami, kapelusze ale już nie meloniki.
Samochód, który do dnia dzisiejszego bardziej kojarzy się z mężczyzną niż z kobietą, a wielu uważa panie za fatalnych kierowców, których nigdy nie powinno się dopuszczać do siedzenia z kierownicą, w latach 20. XX wieku stał się, obok fryzury á la garçonne, spódnicy lekko za kolano oraz publicznego palenia papierosów, jednym z przejawów emancypacji płci pięknej. Co raz więcej kobiet samodzielnie prowadziło samochody, było ich właścicielkami oraz brało udział w wyścigach samochodów rajdowych. Było to m.in. spowodowane zmianami, jakie zaszły w życiu kobiet w okresie I Wojny Światowej. W tym czasie wiele pań przejęło obowiązki i stanowiska dawniej zajmowane głównie przez mężczyzn m.in. siadając za kierownicą autobusów, ambulansów czy taksówek. Po wojnie widok kobiety prowadzącej samochód nie był już niczym dziwnym a panie chętnie korzystały z dobrodziejstw, które dawało im posiadanie i prowadzenie samochodu.
Opisując stroje automobilistek w latach 20. XX wieku nie można nie zacząć od obrazu, który został uznany za: „Idealny portret tamtego okresu.” Jest to obraz doskonale znany. Dziełem tym jest słynny Autoportret w zielonym bugatti autorstwa Tamary de Łempickiej (1898-1980) z 1925 roku . Łempicka ukazał tu siebie jedynie w popiersiu siedząc we wnętrzu samochodu. Na głowie ma modną pilotkę ściśle przylegającą do głowy zapiętą pod brodą na cienki pasek. Do tego nosi szarą bluzę z takim samym szalem owiniętym wokół szyi oraz żółte rękawiczki. Warto zwrócić uwagę, że zarówno strój jak i fryzura Łempickiej są doskonałymi przykładami całkiem nowej mody, która rodziła się właśnie ok. 1925 roku. W tym czasie panie zaczynają nosić sukienki-tuby o obniżonej talii, garsonki składające się z bluzy zwanej kasakiem oraz spódnicy o nowej długości lekko za kolano oraz małych kapeluszy typu kask a do tego krótkie włosy obcięta á la garçonne lub á la Eton boy. Autoportret ten artystka namalowała jako projekt na okładkę modnego czasopisma „Die Dame”, a sama nigdy nie była posiadaczką sportowego Bugatti tylko skromnego, żółtego Renault. Jednak strój, poza oraz nastrój wolności, niezależności i pewnego szaleństwa, który bił z tego obrazu, przyczynił się do wielkiej popularności tego dzieła oraz samej autorki i dodatkowo: „Został okrzyknięty wizerunkiem nowoczesnej kobiety.” Interesujący jest fakt, że dawniej uważano, że kobieta na tle samochodu, w samochodzie itp. wcale nie musi się kojarzyć z wyzwoleniem i emancypacją a wręcz przeciwnie ze zniewoleniem i poddaniem mężczyźnie, którego ów automobil uosabia. Tak na ten temat pisze Néret: „Idealna harmonia między kobietą i przedmiotem, ona opatrzona nazwiskiem wielkiego krawca, on emblematem projektanta i producenta. Zwyczajowo oczekujemy zamiany ról pomiędzy elementami tego obrazu: w społeczeństwie takim jak nasze, opierając się na idei posiadania, kobieta staje się przedmiotem, a samochód jawi się jako symbol potencji mężczyzny, który go stworzył. Ukryta symbolika narzuca się sama: […] kobieta – pełna wdzięku istota w szykownym kostiumie z lat 20. w pewnym sensie ogłasza, że poddaje się sile porywczości motoru, w jego najbardziej elementarnej formie ekspresji.” Néret zwraca jednak uwagę, że szczególnie w wypadku Łempickiej, kobiety która sama musiała zarabiać na utrzymanie swoje i córki a ponad to była osobą niezwykle niezależną, nie lubiącą wszelkich ograniczeń, interpretacja powinna być inna: samochód staje się tu narzędziem i symbolem emancypacji kobiet. „Kobieta posiada władzę nad maszyną i może narzucić jej swoją wolę, zachęcić do szalonych wyczynów, zmienić w potulnego niewolnika.” Z czasem ta druga interpretacja zaczęła być bardziej popularna a samą Tamarę zaczęto utożsamiać z tym autoportretem oraz nowym typem kobiecości, który wyrażał. Często mówiono o niej: „Bogini ery automobilu o stalowych oczach.” (strój, w którym się sportretowała doskonale współgra z owym kolorem jej oczu). Dowodem na to, że strój, który artystka nosi na tym obrazie nie jest przypadkowy, tylko starannie dobrany pod kątem samochodu, który prowadzi, jest słynne zdanie: „Zawsze ubierałam się jak samochód, a samochód jak ja.”
Jak ukazują ryciny z tego okresu automobilistki, które w dwudziestoleciu międzywojennym chciały być modne, szykowne i eleganckie miały do wyboru wiele różnych strojów. Nadal dużą popularnością cieszyły się płaszcze. Jednak nie te długie, okrywające sylwetkę kobiecą od szyj aż po kostki tylko krótsze sięgające lekko za kolano, mogły one mieć kołnierze szalowe lub wykładane z dość dużymi wyłogami, były jedno lub dwurzędowe, zaopatrzone w kieszenie z zaznaczoną talią lub luźne. Szyto je z gładkich lub wzorzystych na przykład kraciastych materiałów.
Do wyboru były również garsonki składające się z jednorzędowej marynarki z kieszeniami lub bez oraz wąskiej spódnicy do pół łydki gładkiej lub zapinanej na całej długości na drobne guziczki. Pod to można było założyć jasną bluzkę z kołnierzykiem przyozdobioną kokardą. Na głowę modny kapelusz klosz lub kask spod, którego widać było modnie obcięte, krótkie włosy. Panie bardziej nowoczesne i wyzwolone mogły również do męskiej marynarki typu norfolk jacket założyć spodnie do kolan tzw. knickerbockers a do tego wzorzyste pończochy i sznurowane buty.
Modnym dodatkiem były małe, podłużne torebki na ramię oraz nakrycia głowy- kapelusze typu kask czy klosz, berety oraz czapka typu pilotka noszona wraz z goglami na przykład słynnej firmy Meyrowitz. Warto wspomnieć, że beret, jasny kombinezon oraz rękawiczki stały się w tym okresie znakiem rozpoznawczym słynnej w dwudziestoleciu międzywojennym Hellé Nice (właściwie Hélène Delange) aktorki, tancerki oraz uczestniczki rajdów samochodowych.
© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
stat