Stanisław Kostka Potocki, Jacques Louis David, 1781, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Główna Konkurs Sport i rekreacja Moda i obyczaje XVII w. Moda i obyczaje XVIII w. Moda i obyczaje XIX w. Sztuka krawiectwa
Moda i obyczaje XVII w.
Moda i obyczaje na dworze królowej Marii Kazimiery
Jeździectwo i łowy
Między ceremoniałem a zabawą
Znaczenie konia w czasach dawnych
Wyjazdy i przejażdżki
Królewskie łowy
Podsumowanie
Podsumowanie
Jeździectwo i łowy stanowiły dwie ważne czynności społeczne życia króla, członków jego rodziny oraz sfery możnowładczej. Hartowanie ciała, utrzymanie dobrej kondycji fizycznej, doskonalenie walki i posługiwania się bronią, w końcu imitowanie potyczek wojennych, silnie wpisywały się w obie aktywności. Nie można zapomnieć o potrzebie demonstracji sił monarchy, co stanowiło szeroki przekaz medialny o jego zdrowiu i witalności. Panujący, wyobrażony jako triumfator na wspiętym koniu lub jako walczący z niebezpiecznym zwierzęciem myśliwy, uosabiał boski majestat i potwierdzał swoje prawa do korony. Od czasów Jagiellonów i Wazów, kolejni królowie elekcyjni zatracili tę aurę świętości na rzecz sielskiego i ziemiańskiego wzorca, pod wpływem którego byli kształtowani. W przejażdżkach i łowach Jana III więcej było ludyczności niż powagi, która to jeszcze konstytuowała dwór Zygmunta III, a swoje źródło posiadała w ceremoniale dworu hiszpańskiego. Sobieski nie przyjął też żadnych zasad, zgodnie z którymi funkcjonował dwór w Wersalu, pomimo, iż jego relacje z Francją były bardzo ścisłe. W decyzjach Sobieskiego o wyjeździe dworu, wyprawach konnych i organizacji polowań dominowała dowolność, podczas, gdy każda z tych czynności w życiu Ludwika XIV i jego syna, zostały podzielona pomiędzy konkretne dni tygodnia i godziny. Tym obrzędom przyglądała się Maria Kazimiera Sobieska w czasie swego pobytu w Vincennes, gdzie w obecności królowej francuskiej Marii Teresy i brata królewskiego Filipa orleańskiego urządzono pokazy walk lwów, lampartów i niedźwiedzi.
Możemy to tłumaczyć – jak zawsze – kształtem ustrojowym Rzeczypospolitej, obawą królów przed posądzeniem przez szlachtę o próby wprowadzenia absolutyzmu „bocznymi drzwiami” i pod przykrywką ceremoniału, ale wydaje się, że przyczyn jest więcej. Od czasów piastowskich, dwór królewski był dworem podróżującym. Zasada „rex ambulans”, w tym stanowienie stolicy, tam gdzie król aktualnie przebywał wraz z dworem, wyrastała z przekonania o słabym zaufaniu do administracji państwowej i sile jej skuteczności. Tylko król, przebywając w różnych częściach swojego królestwa mógł właściwie skontrolować działanie swoich przedstawicieli w terenie, zagwarantować sprawiedliwe sądy i zapobiec buntom lokalnych możnych. W przypadku Sobieskiego do głosu dochodzą jego osobiste związki z Rusią, jako ziemiami rodzinnymi. Niechęć do przebywania w Warszawie ani innym wielkim mieście powodowana była uprzedzeniami, nostalgią i zapewne dbałością o własne prywatne latyfundium. Sobieski był zatem bardziej magnatem niż królem. To „królowanie na prowincji” doszło w pełni do głosu w czasach panowania Wettynów, kiedy August II i August III z rzadka przebywali w Rzeczpospolitej a po okropnościach III. wojny północnej pieczę nad polityką i szeroki wymiar patronatu, w wielu dziedzinach życia, przejęli magnaci. Organizowane z pompą łowy, przy udziale specjalnych korpusów wojskowych, umundurowanej służby łowczej, orkiestr m.in. u Radziwiłłów w Nieświeżu, Białej, Słucku i Czarnawczycach towarzyszyły każdej uroczystości rodzinnej, na które zapraszano krewnych, powinowatych i drobną szlachtę. Stanowiły one manifestacje siły, by nie powiedzieć przemocy i w warstwie symbolicznej nadawały dramaturgii zdarzeniom. Ceremonialne podejmowanie gości w pałacykach myśliwskich i altanach oddawało z kolei królewskie aspiracje magnaterii, a także pozwalało zaliczać ją, dzięki znajomościom form kultury, do wielkiej rodziny arystokracji europejskiej.
© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
stat