Synowie króla Jana Sobieskiego: Aleksander, Konstanty i Jan, artysta nieokreślony, 1685, Muzeum Narodowe w Krakowie
Główna Konkurs Dziecko Ubiory dziecięce Moda XVII w. Moda XVIII w. Moda XIX w. Tkaniny Rekonstrukcje Inne
Dziecko
Sztuka babienia
Biżuteria dziecięca XVII–XIX wieku
W poszukiwaniu dziecięcego głosu i uczuć
Śladami szczęśliwego dzieciństwa
Od dobrego wychowania do elementarnego kształcenia
Ambasadorki mody - lalki „pandory”
Barbie – kariera najsłynniejszej lalki świata
Meble dziecięce
Po drugiej stronie lustra
Zabawy i zabawki
O meblach dziecięcych i przestrzeni dla dzieci w dawnych domach
Dorota Gutkowska
Miejsce do spania
Naturalne miejsce dziecka, ze względu na potrzebną mu opiekę, jest przy osobach dorosłych. Dzieci sypiały na posłaniach z dorosłymi nie tylko u przedstawicieli kultur pierwotnych. Także w cywilizacji europejskiej przez długi czas ich miejsce do spania było na wspólnych barłogach, przypieckach, ławach, łożach. Warto pamiętać, że aż do XVII wieku zwykle nie było wyodrębnionych pomieszczeń do spania nie tylko tam, gdzie ich być nie mogło – w jedno- czy dwuizbowych wiejskich chatach, ale również w siedzibach najbogatszych osób w państwie. Od średniowiecza aż do XVIII wieku nieznana była ścisła specjalizacja pomieszczeń w domostwach, nie istniała też idea prywatności w jej dzisiejszym rozumieniu. W tych samym pomieszczeniu jadło się, spało, tańczyło, pracowało, przyjmowało gości. Również wiele mebli miało charakter przenośny lub wielofunkcyjny. Stoły miały postać blatów rozstawianych na kozłach. Skrzynie służyły do przechowywania, siadania i spania. Długo też pomieszczenie w domu, w którym stało łóżko, nie było przestrzenią prywatną, lecz, przeciwnie, publiczną, gdyż narodziny i śmierć miały charakter ceremonialny. Dopiero w XVIII i XIX wieku, na skutek przemian obyczajowości, sypialni nadano status przestrzeni prywatnej.
W dawnych domach wydzielenie miejsca dla dzieci często nie było możliwe, ale też nie było uważane za coś ważnego. Przestrzeń dla dziecka w wielu z nich symbolicznie obrazuje zapamiętane przez Jana Gebethnera jego łóżko ustawione w korytarzu „między stołowym a kuchnią”. Powszechną praktyką było to, że dzieci spały po kilkoro na jednym posłaniu. W spisanym na początku XVIII wieku inwentarzu pozostałości po zmarłym poznańskim aptekarzu znalazł się zapis: „na dwu [łóżkach] sześcioro dzieci sypia”. Znamienne jest, że jeszcze w latach trzydziestych XIX wieku w poradniku dla matek, kierowanym do osób wykształconych, znalazło się zdanie: „bardzo ważną jest, aby każde w szczególności dziecko spało w osobnem łóżeczku”.
Od reguły współdzielenia z innymi miejsca do spania wyjątek stanowiły noworodki i niemowlęta. Im przyznawano osobne posłania – koszyki i kołyski. Przyczyną tego był niezwykle silny lęk o życie najmłodszych, powodowany bardzo dużą w dawnych wiekach śmiertelnością niemowląt. Za niebezpieczeństwo sypiania na wspólnych posłaniach z dorosłymi uważano możliwość uduszenia małego dziecka podczas snu. Zabierania niemowląt do łóżek dorosłych zakazywały regularnie od IX wieku synody kościelne. Przestrzegał przed tą praktyką Erazm z Rotterdamu w Rozmowach potocznych, a także liczne poradniki dotyczące medycyny i higieny do XIX wieku włącznie. W 1685 roku biskup Lund wydał nawet nakaz posiadania kołysek dla niemowląt.
W XVIII wieku we Włoszech z obawy przed zagrożeniem życia małych dzieci wynaleziono specjalny przyrząd – arcuccio, zapobiegający przygnieceniu niemowlęcia przez osobę dorosłą. Miał on formę skrzynki bez dna, z kolebkowym daszkiem z jednej strony. Umieszczało się w nim dziecko, szczególnie chroniąc jego głowę. Używany był także we Francji i w Niemczech, choć raczej niezbyt powszechnie.
Kołyski
Najstarszymi meblami służącymi dzieciom do spania były kołyski oraz wyplatane kosze. Wywodzą się one od nosideł używanych przez kobiety ludów koczowniczych. Występowanie kołysek we wszystkich częściach świata wskazuje na naturalną potrzebę użycia tego rodzaju sprzętu przez społeczności osiadłe. Kobieta, mogąc uwolnić się od ciężaru ciągłego dźwigania niemowlęcia, potrzebowała miejsca, w którym mogłaby je ułożyć bezpiecznie i wygodnie.
Najdawniejsze kołyski były dłubankami. Powstawały przez wydrążenie przeciętego na pół pnia. Przypominały kształtem korytko. Odpowiednia ilość miejsca wewnątrz takiej kolebki powodowała, że dziecko nie wypadało, a jej półokrągły przekrój umożliwiał kołysanie. Tego rodzaju meble znane były już w czasach antycznych. Potwierdzają to przedstawienia na ceramice i w rzeźbie starożytnej Grecji. Rzymianie, którzy czcili rozliczne bóstwa opiekuńcze najdrobniejszych nawet spraw codziennych, troskę o niemowlęta powierzali między innymi bogini zwanej Cunia lub Cunina (od łac. cunae – kołyska). Dla bezpieczeństwa umieszczone w kołysce dziecko było unieruchamiane pasami tkaniny przewiązywanymi na krzyż przez otwory znajdujące się w górnej części ścianek, w sposób przypominający wiązanie gorsetu albo sznurowadeł. Tak zabezpieczone niemowlę mogło być przenoszone wraz z kolebką. Praktykowały to z pewnością ludy pierwotne, a także kobiety starożytnej Grecji i Rzymu. Wiadomo, że niekiedy niemowlę w kołysce kobiety nosiły na głowie. Potwierdza to nie tylko przedstawienie na reliefie z kolumny Trajana, ale również tradycja, żywa jeszcze w XIX wieku w krajach alpejskich.
Kołyski bez płóz, przypominające kształtem korytko, używane były w Europie powszechnie do XVI i sporadycznie aż do XIX wieku. Zainteresowanie europejskich podróżników i etnologów w XVIII i XIX wieku wzbudzało rozwiązanie stosowane w tego typu prostych kołyskach u ludów koczowniczych Azji Środkowej oraz Indian północnoamerykańskich. Pośrodku dna kolebki wycinano otwór pozwalający oczyszczać jej wnętrze z produktów przemiany materii niemowlęcia. Sposobu tego nie stosowano w Europie średniowiecznej i nowożytnej, gdyż u ludów osiadłych dziecko leżące w kołysce wewnątrz domu było znacznie częściej przewijane.
Oprócz kolebek o zaokrąglonym dnie drugim najbardziej pierwotnym rodzajem posłań dla niemowląt był kosze. Zależnie od dostępności materiału w poszczególnych rejonach świata wykonywano je z wikliny lub innych gałązek, sitowia, trzciny, rotangu, bambusa, słomy. Ten rodzaj łóżeczka dla niemowląt stosowały kobiety, od kiedy tylko ludzkość odkryła wyplatanie. W warunkach środkowoeuropejskich do ich wykonania najczęściej używano wikliny. Podstawową zaletą koszyków był ich mały ciężar. Niemowlę w takim posłaniu bez trudu mogło być przenoszone przez matkę, gdy ta szła pracować do innego pomieszczenia lub na pole. Koszyk z dzieckiem można było postawić na ziemi albo zawiesić – w domu na belce u powały, na dworze na gałęzi drzewa. Nie był kosztowny i podwieszony nie zajmował miejsca w izbie. Umieszczenie kołyski na wyższym poziomie zabezpieczało też dziecko przed biegającymi zwierzętami i skaczącymi po klepisku pchłami. Na terenie Polski najstarszy ślad wyplatanej zawieszanej kołyski odnaleziono na stanowisku archeologicznym na wyspie Wolin. Wysłane sianem kosze umieszczane na stojakach znane są z przedstawień malarskich z okresu średniowiecza z terenu Niemiec i Czech.
Podwieszane kołyski były szczególnie popularne u ludów wschodniej i północnej Europy. Mogły mieć formę kosza, ale także opisanego wcześniej „korytka” lub skrzynki zbitej z desek. Wykonywano je także ze skóry albo tkaniny. W wiejskich chatach na wschodnich terenach Polski używane były do 1. połowy XX wieku. Dzięki przymocowaniu do takiej kołyski sznura łatwo można ją było rozbujać – w nocy bez wstawania z łóżka lub w dzień, używając nogi, bez przerywania zajęć domowych. Podczas prac polowych niemowlę mogło być też wkładane do płachty materiału rozwieszonej na stojaku utworzonym z żerdzi (dwóch wbitych w ziemię i połączonych poprzeczką lub trzech ukośne rozstawionych). Południowoamerykańskim odpowiednikiem takiego „łóżka polowego” dla niemowlęcia jest hamak.
Inny rodzaj kołyski – mebel w formie skrzynki umieszczonej na płozach znany był już na początku naszej ery. Do najstarszych zachowanych przykładów tego rodzaju należy egzemplarz z Herkulanum. W przeciwieństwie do większości znanych nam kołysek nie była ona wykonana z desek, lecz z wąskich poziomych listewek, ma więc formę ażurową. Częstotliwość występowania kołysek na płozach w przekazach ikonograficznych (przede wszystkim w scenach Narodzenia Marii) wskazuje, że od XIII wieku stały się one w Europie typem najbardziej popularnym. Pierwszeństwo to utrzymały aż do XIX wieku. Ich podstawową zaletą była większa stabilność w porównaniu do kolebek bujanych na zaokrąglonym dnie – płozy zabezpieczały przed nadmiernym wychyleniem. Mogły być wykonane przez odpowiednie wycięcie desek krótszych boków kołyski. Najczęściej jednak były dodatkowym elementem, na którym osadzano skrzynkowe bądź koszykowe posłanie. Nieco inne rozwiązanie polegało na połączeniu płozami dolnych zakończeń graniastych narożnych słupków, w których osadzone były ścianki kołyski. Dzięki temu dno kołyski mogło być bardziej uniesione względem podłogi.
Również kołyski na płozach często wyposażano w pas skóry lub taśmę do pociągania w celu ich rozbujania. Na Wyspach Brytyjskich jako wygodnych uchwytów ułatwiających bujanie dziecka używano toczonych zakończeń narożnych słupków znacznie wystających ponad ścianki kołyski.
Te sterczynki, a także niewielkie kołeczki lub gałki umieszczane od zewnętrznej strony dłuższych boków kołyski, a także wycięte w nich otwory służyły przewiązywaniu taśm powyżej posłania dziecka. Zabezpieczało je to przed wypadnięciem oraz przed odkrywaniem się, co w niedostatecznie ogrzanych pomieszczeniach mogło stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia.
Kołyski na płozach, choć znacznie stabilniejsze od kolebek z zaokrąglonym dnem, narażone były na wywrócenie. W legendzie o świętej Jadwidze wspomniany jest cud przywrócenia do życia dziecka, które pozostawione bez opieki udusiło się powijakami na skutek wypadnięcia z kołyski potrąconej przez szukającą pożywienia świnię. Jędrzej Kitowicz w Opisie obyczajów za panowania Augusta III odnotował: „W Polszcze zażywano kolebek stojących na ziemi na biegunach, na Rusi i Litwie wiszących na sznurach. Takie kolebki są wygodniejsze, bo nie czynią żadnego chrobotu jak te, co na biegunach, i rozbujane dobrze, długo się same kołyszą [...], ale też stłuczenie dziecięcia cięższe, gdy przypadkiem z kolebki rozbujanej wypadło”.
Do niektórych kołysek na biegunach wykonywano niskie drewniane platformy o podwyższonym obrzeżu, umożliwiające blokowanie biegunów. Pozwalało to na przekształcanie kołyski w stabilne łóżeczko, którego dziecko nie mogło, ruszając się, rozbujać. Czasem używane były też stojaki na kołyski w postaci stolików z pełnymi lub ażurowymi galeryjkami, jak również utworzonych z listew ram lub krzyżaków.
Znaczna głębokość kołysek wiązała się z koniecznością pomieszczenia licznych sztuk pościeli, pod nimi zaś warstwy wyściełającej – sitowia, siana. Użycie tych materiałów pozwalało do pewnego stopnia odseparować wilgoć. Sprzyjało to utrzymaniu higieny, gdyż niekosztowny, powszechnie dostępny materiał wyściełający mógł być często wymieniany.
Kołyski na biegunach miały liczne odmienności regionalne. W krajach niemieckojęzycznych bardzo rozpowszechniony był typ o znacznie zwężających się ku dołowi krótkich ściankach, a więc bocznych ściankach ustawionych ukośnie. W przeciwieństwie do nich wiele kołysek angielskich miało kształt zbliżony do prostopadłościanu. W Holandii w XVII wieku najbardziej popularne były kołyski w postaci wyplatanego koszyka z budką, osadzone na drewnianych płozach. Ze względu na nietrwałość materiału niewiele ich zachowało się do dziś. Możemy je jednak oglądać w przedstawieniach malarskich (między innymi Nicolasa Maesa, Gabriëla Metsu, Pietera de Hooch), a także graficznych.
Nieocenionym źródłem wiedzy o siedemnasto- i osiemnastowiecznych wnętrzach domów mieszczańskich z terenu Niderlandów i Niemiec są również domki dla lalek. Nie były one dziecięcymi zabawkami, ale stanowiły rodzaj hobby dla bogatych kobiet, odpowiednik kabinetów, w których mężczyźni kolekcjonowali kosztowności, niezwykłe przedmioty czy dziwy natury. Najsłynniejszy domek dla lalek wyposażony został przez Petronellę Oortman z Amsterdamu na przełomie XVII i XVIII wieku (Rijksmuseum, Amsterdam). W domkach tych kołyski znajdujące się w głównych sypialniach przy łożach rodziców oraz w pokojach dziecięcych są zachowanymi w doskonałym stanie, odtworzonymi ze szczegółami miniaturami mebli.
Wyplatane kołyski używane były powszechnie także w innych rejonach Europy, na przykład w Anglii, co najmniej od epoki Tudorów, w Niemczech i na terenie Polski. W Anglii od połowy XVIII wieku zyskały niezwykłą popularność. Było to podyktowane względami higienicznymi. Takie niezbyt kosztowne w wykonaniu posłanie dla dziecka mogło być wymieniane częściej niż drewniane. Bez żalu niszczono je po przebyciu przez niemowlę choroby zakaźnej.
W XVII wieku w najbogatszych domach wyplatane lub drewniane kołyski obciągano jedwabnymi tkaninami i wykańczano ozdobnymi galonami. Przykłady takich rozwiązań odnajdujemy w holenderskich domkach dla lalek, podobna kołyska należała też do angielskiego króla Karola I Stuarta.
Umieszczane często w wezgłowiach kołysek osłony w postaci łukowatej budki lub prostego daszku stanowiły przede wszystkim ochronę przed światłem. Zabezpieczenia od strony głowy stosowano w kołyskach już u ludów pierwotnych. Podczas przenoszenia dziecka w posłaniu chroniło je to przed urazem. Poza daszkami oraz budkami mocowano też u wezgłowia łukowato wygięte drewniane taśmy. Na tych wszystkich rodzajach osłon upinano tkaniny: grubsze – eliminujące dopływ światła lub cieńsze – chroniące przed insektami. Nie bez znaczenia była także ochrona niemowlęcia przed "złym, urocznym spojrzeniem".
Symboliczne znaczenie miała również znaczna część ozdób dekorujących kołyski. Umieszczane na nich rytowane, rzeźbione i malowane ornamenty roślinne odwoływały się do życia i płodności. Formy geometryczne, takie jak rozety i gwiazdy (przede wszystkim chrześcijański pentagram), były symbolami solarnymi i kosmicznymi, odnoszącymi się do życia, zdrowia oraz ochrony przed złymi mocami. W krajach katolickich na kołyskach często umieszczano monogram Chrystusa w postaci liter IHS oraz imię Marii. Służyły one zapewnieniu dziecku boskiej opieki. Na kołyskach z rejonów niemieckojęzycznych występowały również serca i serca płomieniste, symbolizujące miłość ludzką i miłość do Boga, oraz inskrypcje, w których powierzano niemowlę boskiej opiece. Niekiedy napisy miały formę świecką – były życzeniami wszelkiej pomyślności w życiu.
O tym, w jaki sposób dekorowane były w średniowieczu niektóre kołyski, świadczą zachowane w dobrym stanie ich miniaturki używane w jasełkach. Należy do nich na przykład pochodzący z klasztoru klarysek w Krakowie egzemplarz pokryty rzeźbionym ornamentem roślinnym i polichromią. Bogato rzeźbione oraz pozłacane i malowane kołyski wykonywano też na przykład w XVIII wieku we Włoszech.
Znacznie rzadziej od kołysek na poprzecznych płozach, czyli kołyszących się na boki, spotykana była odmiana o płozach zamocowanych pod długimi bokami. Z ikonografii znane są przykłady ich występowania w starożytnej Grecji, a później od czasów średniowiecza. Rejonem ich częstszego stosowania były Westfalia, Hesja i Nadrenia. Do unikatów należy natomiast zaliczyć kołyski mocowane na obrotowej konstrukcji, która umożliwiała zmianę kierunku bujania z poprzecznego na podłużny. Interesującym rozwiązaniem była też wymyślona w Stanach Zjednoczonych w XIX wieku ława na biegunach. Jej większa część, zabezpieczona od przodu barierką, służyła do położenia dziecka, obok którego siadała kołysząca mebel osoba dorosła. Zbliżonym do niej modelem był fotel na biegunach połączony z kołyską.
Czwartym rodzajem kołysek, poza bujanymi na zaokrąglonym dnie i na płozach oraz podwieszanymi, był ich najpóźniej wykształcony typ – zawieszany w sposób ruchomy na dwóch słupkach. Podpory te mogły być osadzone na platformie lub spięte listwą. Ten rodzaj kołysek znany był od XIV wieku. Część przeznaczona do położenia dziecka miała w nich zwykle formę skrzynki. Na podobnych ramach bywały jednak również zawieszane kołyski w typie „korytek” lub z płozami.
W XIX wieku zamocowane na podporach łóżeczka często miały kształt łódki. Jeśli słupki osadzone były na platformie, często mieściła ona szuflady do przechowywania bielizny.
Forma zawieszonej na ramie kołyski była typem tradycyjnie wybieranym przez rodziny królewskie i książęce na meble paradne, choć nie brak wśród zachowanych przykładów również kołysek na płozach i bujanych o zaokrąglonym dnie.
Kołyski mogły być ofiarowywane jako dar – istnieją przekazy świadczące o takich praktykach w najwyższych warstwach społeczeństwa. Jan Długosz wspomina przesłanie przez Wielkiego Księcia Witolda pierworodnemu synowi Jagiełły, Władysławowi, srebrnej kołyski „wartości stu grzywien w srebrze”. Kołyski ze srebra i ze złota wymieniane są też w podobnym czasie w dokumentach jako własność królowej angielskiej Izabeli Francuskiej. W Muzeum Narodowym w Krakowie przechowywana jest podwieszona na dwóch deskowych podporach spiętych łączyną, fornirowana i intarsjowana kołyska, którą król August II podarował swojemu chrześniakowi, synowi Daniela von Jaucha.
Kołyski podwieszane na ramie, jeśli nie posiadały daszka, często wyposażano w wychylony od podpory ze strony wezgłowia nadwieszony baldachim lub wygięty pręt służący do zawieszenia firanek.
W XIX wieku w silnie uprzemysłowionych rejonach elementy kołysek wykonywane tradycyjnie z naturalnych materiałów (drewna, wikliny, rotangu) bywały zastępowane żeliwnymi podporami i drucianymi siatkami. XIX wiek to też czas wynalazków związanych z mechanizacją ruchu kołysek. Wcześniej dla ułatwienia ich bujania używano taśm do pociągania oraz pedałów pozwalających na uwolnienie rąk osoby opiekującej się niemowlęciem leżącym w kołysce. Niezwykle oryginalnym przykładem kołyski wprawianej w ruch za pomocą pedału był zaprezentowany w 1804 roku w Journal des Luxus und der Moden model poruszany w osi pionowej za pomocą sprężyn. Jego wynalazca, Bernhard Christoph Faust z Królewca, przedstawiał go jako jedyny rodzaj kołyski wskazany dla niemowląt ze względów medycznych. Inną koncepcją zrodzoną w początkach XIX wieku było wykorzystanie do poruszania kołyski mechanizmu zegarowego. W 1803 roku William Holinshed ogłoszony został w The Cabinet Dictionary… Thomasa Sheratona wynalazcą rozwiązania pozwalającego na kołysanie dziecka przez 45 minut. W XIX wieku wynalazek ten, jako zupełnie oryginalny, ogłaszano jeszcze kilkakrotnie w Europie i Stanach Zjednoczonych. Jedną z propozycji była opatentowana w 1850 roku przez M.F. Whitakera kołyska działająca przez kilka godzin i wygrywająca jednocześnie melodie jak pozytywka.
Od czasów starożytnych wzmianki o kołyskach zamieszczano w traktatach medycznych oraz poradnikach dotyczących higieny i opieki nad dziećmi, poświęcając uwagę rozważaniu pozytywnych i negatywnych skutków kołysania na zdrowie niemowląt. Początkowo znajdowało ono raczej zwolenników, wśród nich greckiego lekarza Soranusa z Efezu oraz perskiego uczonego Awicennę. Na podstawie obserwacji matek, które poprzez rytmiczne kołysanie oraz śpiewanie piosenek uspokajały dzieci i koiły je do snu, uznawano kołyski za sprzęt przydatny. Zwracano jednak uwagę, że nie należy bujać w nich dzieci zbyt silnie. Kołysanie niemowląt miało jednak również swoich zawziętych przeciwników. Jeszcze w końcu XVIII wieku sądzono, że może ono prowadzić do zawrotów głowy, wymiotów, a nawet urazów głowy powodowanych przez uderzanie nią o ścianki kołyski. W XIX wieku zauważono z kolei, że obserwowany już wcześniej dobry wpływu kołysania na uspokajanie niemowląt może wynikać z tego, że w taki sposób odtwarzane są bierne poruszenia ciała dziecka w łonie matki. Brak zgody w tej kwestii dobitnie obrazują głosy autorów piszących w języku polskim.
Pod koniec XVIII wieku Teodor Tomasz Weichardt w poradniku Rady dla matek względem zapobieżenia różnym słabościom i chorobom, którym dzieci od urodzenia swego podlegać mogą wspominał, że od kołyski dziecku „głowa się zakręca”. Używanie kołysek zdecydowanie odradzał Teodor Teofil Matecki w Poradniku dla młodych matek... wydanym w 1848 roku. Jan Fryderyk Wilhelm Malcz w książce Rady dla matek, obejmujące przepisy pielęgnowania i hodowania dzieci w pierwszych latach życia z 1834 roku pisał: „Kołysanie dzieci w kolebkach, przez wielu lekarzy tak bardzo okrzyczane, jako zabytek wieków barbarzyńskich, szkodliwy wpływ wywierający na zdrowie dzieci, nie okazało się mnie tak zgubnem; i dlatego przeciwko niemu nie jestem. Przestrzegam tylko, żeby nie kołysano po szalonemu; i żeby dzieci z pełnym żołądkiem nie kładziono do kolebki, w celu uśpienia kołysaniem. Zresztą zależy od woli rodziców kołysać dzieci lub nie. Przyzwyczajając do tego dzieci od początku, tak dobrze śpią i usypiają w łóżeczkach nieruchomych, jak i w kolebkach”.
Wbrew wszelkim wątpliwościom teoretyków kołyski do 1. połowy XX wieku były w powszechnym użyciu. Nieraz ta sama kołyska służyła kolejnym niemowlętom, przekazywana w rodzinie i wśród przyjaciół nawet przez kilka pokoleń. Henrietta z Działyńskich Błędowska opisała taki mebel we wspomnieniach: „Anielka Kopińska przysłała dla mojej Wici kołyskę z Matką Boską Częstochowską u słupka, w której się jej dzieci wykołysały, Zosia, Marynka i Staś, któren jeszcze żył. To prawdziwie familijna kołyska, gdyż później, jak Zosia poszła za mąż za księcia Kaliksta Czetwertyńskiego, odesłaliśmy ją i w niej wykołysały się jej dzieci [...] a gdy Wicia poszła za mąż, odesłana na powrót, wykołysała Stenię, a może jeszcze komu będzie służyć”.
Łóżeczka
Dzieciom do spania służyły także łóżka, choć do XIX wieku dotyczyło to przede wszystkim dzieci starszych, gdyż dla niemowląt przewidziane były kołyski, ewentualnie kosze. Łóżeczek zachowało się znacznie mniej niż kołysek. Wzmianki o nich pojawiające się w dokumentach pisanych, przede wszystkim inwentarzach ruchomości, są zwykle tak ogólne, że trudno ustalić, jak opisywane meble wyglądały. Stąd źródłem wiedzy o ich wyglądzie są głównie przedstawienia w malarstwie i grafice. Łóżeczka dziecięce były pomniejszonymi wersjami łóżek dla dorosłych. Zależnie od czasu powstania mogły mieć formę ramy z prostych desek osadzonej na nogach, mogły mieć wysokie przyczółki, przyjmować formę lit en bateau (o kształcie przypominającym łódź) lub były utworzone z żelaznych prętów. Dla szczególnych dzieci powstawały też wyjątkowe meble, czego przykładem może być dziewiętnastowieczny projekt łóżeczka dla synka wicekróla Egiptu, wykonany przez Paula Penona, charakteryzujący się niezwykle bogatym baldachimem.
Łóżeczka dla niemowląt mogły mieć też formy przypominające zawieszone na słupkach kołyski, z tą różnicą, że osadzone były na wysokich nogach zamiast płóz lub nieruchomo na ramie z bocznymi podporami. Najbardziej chyba znanym łóżeczkiem paradnym tego typu jest mebelek będący darem miasta Paryża dla narodzonego w 1811 roku syna Napoleona, tytułowanego królem Rzymu (Kunsthistorisches Museum, Wiedeń). Twórcami tego łóżeczka byli Pierre-Philippe Thomire, Jean-Baptiste-Claude Odiot i Pierre-Paul Prud’hon. Do jego wykonania wykorzystano około 280 kilogramów srebra. Piękne modele łóżeczek zamocowanych na wysokich podporach oferowały od 2. połowy XIX wieku wytwórnie mebli giętych i wyplatanych.
W holenderskich domach mieszczańskich w XVII i XVIII wieku używano stawianych na ziemi wyplatanych łóżeczek z daszkiem-budką, podobnych do rozpowszechnionych tam kołysek.
Od 1. połowy XIX wieku zalecano stosowanie dla małych dzieci łóżeczek z wysokimi bokami wypełnionymi szczeblinkami, czyli modelu popularnego do dzisiaj. Pisano o nich: „Zwyczajne drewniane łóżeczka dziecięce powinny być opasane wywyższonemi galeryjkami, by włożone w nie dzieci nie wypadały; a sztabki tych galeryjek nie powinny być ostrokańciaste, ale okrągłe”. Tego rodzaju łóżeczka, mogły mieć, dla wygody osoby opiekującej się niemowlęciem, wysoko ustawione dno. Zwykle wtedy poniżej posłania umieszczano szufladę na bieliznę. Także dla nieco starszych, lecz jeszcze niesamodzielnych dzieci wykonywano łóżeczka z nieznacznie podwyższonymi bokami – najczęściej również o formie ażurowej szczeblinkowej galeryjki. Autor Poradnika dla młodych matek... z połowy XIX wieku pisał, że „łóżeczko winno mieć boczne ściany nieco wzniesione, a to raz, aby dzieci, które zwykle niespokojnie leżą, z nich niewypadały, a powtóre, aby do nich pokrycie, t.j. pierzynkę czy kołdrę lekko przypiąć można, bo je dla pomienionej już niespokojności często wśród snu dzieci z siebie zrzucają i przez to łatwo zaziębić się mogą”.
W tym samym poradniku znajdujemy uwagę: „Dzieci od samego początku życia swego winny sypiać we własnym łóżeczku, a na przypadek choroby żeby je z miejsca na miejsce przenosić i tak rozrywać i bawić można, radzę pójść za przykładem niektórych możniejszych familii i kazać łóżeczko osadzić na kółkach, za pomocąby których na kształt wozików po pokoju wożone być mogły”. Opisane w ten sposób łóżeczka na kółkach nie były tożsame z wózkami dziecięcymi, prototypem obecnie używanych modeli z poręczą do popychania. Wózki takie rozpowszechniły się dopiero w 2. połowie XIX wieku, a miało to związek z zaleceniami dotyczącymi przebywania niemowląt na świeżym powietrzu. Przypuszcza się, że łóżeczka na niewielkich kółkach, służące jako posłania niemowląt, mogły być używane już w starożytności. Zwykle były to wyplatane kosze. Mogły być wyposażone w dyszel. Czasem miały formę drewnianych łóżeczek osadzonych na rolkach. Służyły wygodnemu przemieszczaniu małego dziecka między pomieszczeniami domu. Wykorzystywane były także do uspokajania niemowląt przez rytmiczne przyciąganie i odpychanie mebla.
Meble do siedzenia
Dzieci, które nie osiągnęły odpowiedniego wzrostu, by korzystać z mebli do siedzenia dla dorosłych, już od czasów średniowiecza, a najprawdopodobniej jeszcze dawniej, siadały na niskich stołeczkach i prostych ławkach. Od XVIII wieku korzystały też z niskich taboretów, a w XIX wieku z wyściełanych podnóżków. Niezwykłym meblem zaprojektowanym dla dziecka było krzesełko zwane dauphine, przekształcone z taboretu typu pliant, czyli wspartego na dwóch parach skrzyżowanych nóg. Zostało skonstruowane w 1746 roku dla małoletniej żony francuskiego następcy tronu, która skarżyła się na niewygodę niskiego taboretu, dodano więc do niego oparcie.
Nie tylko dzieci z rodzin królewskich mogły liczyć na specjalne meble do siedzenia dostosowane do nich rozmiarem. Najstarsze zachowane przykłady takich krzeseł, trudne do precyzyjnego datowania, pochodzą najpewniej z końca XV wieku. Informacje o nich pojawiają się zaś w inwentarzach w XVI wieku. W następnym stuleciu wykonywano już liczne dziecięce krzesełka i foteliki. Niezmiennie powstawały w dwóch rodzajach – niskie, z których małe dzieci mogły samodzielnie korzystać bez ryzyka upadku, oraz wysokie, zapewniające osobie obsługującej dziecko wygodny dostęp do niego, bez schylania się. Pozwalały one także dziecku na uczestniczenie wraz z dorosłymi w posiłku przy wspólnym stole.
We wszystkich okresach i we wszelkich możliwych stylach wykonywane były krzesełka i foteliki powtarzające w miniaturze formy mebli dla dorosłych. Były wśród nich niezwykle proste mebelki o deskowych lub wyplatanych ze słomy siedzeniach i oparciach utworzonych z węższych albo szerszych listew. Za przykład może posłużyć krzesełko przedstawione na obrazie Jean-Baptiste'a Simeona Chardina Modlitwa przed posiłkiem. W Anglii od XVIII wieku szczególną popularnością cieszyły się dziecięce foteliki w typie mebli windsorskich, o deskowych siodłowych siedzeniach i oparciach utworzonych z kabłąkowato wygiętych drewnianych prętów. W XIX wieku na co dzień często używano też krzesełek i fotelików giętych, które już od połowy owego stulecia znajdowały się w ofercie firmy Gebruder Thonet, a także wyplatanych.
Foteliki wyściełane bogatymi tkaninami, o rzeźbionych i pozłacanych elementach konstrukcyjnych, przy i na których portretowano dzieci możnych i bogatych, stanowiły ostentację pozycji społecznej rodziny.
Powszechniej używano fotelików i krzesełek z wyściełanymi siedzeniami, a czasem też oparciami. W początkach XIX wieku korzystano również z fotelików gondolowych – z pełnymi płytowymi oparciami ujmującymi plecy siedzącego. Znacznie rzadsze od małych fotelików i krzesełek były wieloosobowe meble dziecięce. Należały do nich powstające od okresu biedermeieru, czyli lat nastych XIX wieku, ławeczki z oparciami i poręczami oraz wyściełane kanapki.
W przeznaczonych dla dzieci pomieszczeniach na terenie Niderlandów i Francji używano także wyplatanych fotelików o formie budki, wykonanych w rozmiarach dostosowanych dla dzieci. Miały one wysokie oparcia, zabudowane boki oraz daszki. Przypominały występujące do dziś tak zwane kosze plażowe, a używane były przy kominkach i w celu ochrony przed chłodem.
Specyficznym dla Anglii rozwiązaniem były dwudzielne meble dziecięce w postaci niskich fotelików nastawianych na małe stoliki o kwadratowych blatach. Elementy te po stabilnym połączeniu ze sobą (na przykład za pomocą stalowych prętów lub śrub) używane były jako wysokie krzesełka. Mogły być też rozłączane, co dawało niski fotelik ze stolikiem odpowiedniej wysokości. Meble takie były popularne zwłaszcza w XIX wieku. Podobne mebelki o nierozłącznej konstrukcji znane były w Anglii już w XVII wieku.
Od XVI wieku nieprzerwanie do dzisiaj używane są foteliki dziecięce z wysoko umieszczonymi siedzeniami. Najczęściej wyposażone były w podpórkę na nogi. Jej funkcję mogła też pełnić łączyna przednich nóg, gdyż w celu ustabilizowania konstrukcji, wysokie nogi tych mebli rozstawione były ukośnie i spięte wieloma poprzeczkami. Foteliki przeznaczone dla niemowląt były od przodu zabezpieczone drążkiem (przekładanym przez otwory we wspornikach poręczy) lub taśmą. Mniej więcej od połowy XIX wieku tę rolę zaczęła pełnić montowana z przodu tacka. Dodatkowo pozwalała ona ograniczyć powierzchnię, którą dziecko brudziło jedzeniem. Stanowiła też powierzchnię do zabawy. Wysoki fotelik dziecięcy był więc meblem uwzględniającym gabaryty i potrzeby dziecka, a także jego bezpieczeństwo.
Nieco starsze dzieci używały fotelików bez zabezpieczenia z przodu, które służyły im przede wszystkim podczas siedzenia przy stole. Dla dzieci, które były w stanie samodzielnie wspinać się na wysokie foteliki, wykonywano je czasem z dołączonymi w połowie wysokości przednich nóg stopniami.
Około 1800 roku chirurg ortopeda Astley Paston Cooper zaprojektował wysokie krzesełko pomagające uczyć dzieci utrzymywania właściwej postawy podczas siedzenia. Nie miało ono podpórki pod nogi ani poręczy, a jego siedzenie było proporcjonalnie małe. Dobrze zareklamowane, stało się niebawem na Wyspach Brytyjskich obowiązkowym elementem wyposażenia dziecięcych pokoi. Stosowane było też w jadalniach, jeśli dzieci dopuszczane były do wspólnych posiłków z dorosłymi. Krzesełka takie nie tylko wyrabiały prawidłową postawę ciała, ale hartowały również charaktery małych Brytyjczyków epoki wiktoriańskiej – siedzenie na tych bardzo niewygodnych krzesłach służyło jako kara dla niesfornych dzieci.
Wysokie foteliki dla niemowląt, używane wcześniej przede wszystkim do karmienia, w połowie XIX wieku zaczęto wykonywać jako meble wielofunkcyjne, o konstrukcji umożliwiającej przekształcenie w sprzęt do zabawy. Przez zmianę położenia podpór w połowie ich wysokości wysoki fotelik zmieniał się w niski fotelik na kółkach (jeździk) lub na biegunach. Foteliki na biegunach w rozmiarze odpowiednim dla małych dzieci powstawały też jako samodzielne meble od 2. połowy XIX wieku, między innymi w wytwórniach mebli giętych i wyplatanych.
Forma niskiego fotelika-jeździka nie była jednak odkryciem 2. połowy XIX wieku. Podobnie wyglądały używane co najmniej od XVIII wieku foteliki z bokami zabudowanymi deskowo lub utworzonymi z toczonych szczeblinek. Dziecko siedziało na takim mebelku tuż przy ziemi, z wyprostowanymi nóżkami. Przednia część od góry często zabudowana była niewielkim blatem-tacą. Dla większej wygody przed wysokim oparciem takich fotelików umieszczano poduszki. Większość z nich wyposażona była w małe kółka lub rolki.
Stojaki i chodziki
Dość różnorodną grupę stanowiły meble i sprzęty wspomagające dzieci w nauce stania i chodzenia. Ich używanie, jak się wydaje, potrzebne było bardziej opiekunom niemowląt niż im samym. Służyły do okiełznania ruchliwego dziecka i jednocześnie zapewnienia mu bezpieczeństwa.
Najczęściej używany był stojak (dawniej stosowano też nazwę stojałek). Przypominał on wyglądem stojak na parasole umieszczony na stabilnej drewnianej podstawie. Mógł mieć formę wyplatanego wysokiego kosza lub pełne drewniane ścianki. Wykonywano też stojaki z obręczą u góry, połączoną szczeblinkami z podstawą. Inną wersją był osadzony na podstawie stołek z okrągłym otworem w siedzeniu. Używane też były stojaki przeznaczone dla dzieci niezdolnych jeszcze do samodzielnego stania. Miały formę szerokiej deski połączonej u dołu z podporą na nogi, wyżej zaś z półobręczą służącą przytrzymaniu dziecka. Ustawiano je ukośnie, podpierając od tyłu na ramie lub desce.
Używane już w starożytnej Grecji chodziki w formie stabilnej ramy na trzech szeroko rozstawionych kółkach, z poprzeczką na wysokości rąk, na której dziecko mogło się opierać jednocześnie popychając ten sprzęt, przypominały tak zwane balkoniki stosowane dzisiaj przez osoby starsze. Chodziki takie, czyli sustentacula (l.poj. sustentaculum), znane są z przedstawień ikonograficznych późnego średniowiecza. Od czasów nowożytnych używano podobnych chodzików, z tą różnicą, że dziecko popychało sprzęt, do którego było wstawiane.
W tym celu wykonywano je w formie prostopadłościanu na czterech kółkach, utworzonego z listew lub elementów toczonych. Niektóre chodziki nie miały kółek, dziecko przemieszczało się, posuwając sprzęt po podłodze.
Inną odmianą były chodziki utworzone z dwóch kół, mniejszego u góry i większego u dołu, połączonych prętami. Mogły być one wykonane z wikliny, elementów drewnianych toczonych lub giętych, a także z metalowych prętów. Górny krąg, umieszczony na wysokości piersi, stanowił podporę dla ciała, rozszerzenie ku dołowi ułatwiało statykę sprzętu, a rolki lub kółka poruszanie się.
Sprzęty takie były też używane na terenie Polski. W inwentarzu z 1710 roku z Poznania wzmiankowany jest „stołek do biegania dzieciom”. U Kitowicza znajdujemy zaś następujący opis: „wsadzono go w wózek okrągły, pod pachy dziecięcia wysoki, mający u spodu cztery kółka, na wszystkie strony obrotne, aby sie mógł posuwać wszędzie, gdziekolwiek dziecię, nogami na ziemi stojące, iść chciało”. W poradnikach z 1. połowy XIX wieku stosowanie stojaków i chodzików spotkało się ze słuszną krytyką. Matecki pisał: „Nadto osadzone dziecko w koszyku, choć zesłabnie, zniewolone jest przez cały czas w nim pozostać i na nim się zawiesić, co nietylko niszczy dziecko, ale nadto daje początek rozmaitym ułomnościom”.
W rejonach wiejskich opisane sprzęty stosowano do 1. połowy XX wieku, podobnie jak formy chodzików zamocowanych na stałe w określonych wnętrzach. Należały do nich tak zwane biegany, czyli drążki z jednej strony przytwierdzone do elementu nieruchomego (na przykład żerdzi osadzonej w ziemi i powale) w ten sposób, że możliwy był ruch poziomy drążka. Na drugim końcu miały półkole, w które wstawiano dziecko. Inne chodziki miały formę znacznie wydłużonej poziomo ustawionej ramy wspartej na czterech nogach, wewnątrz której poruszała się deseczka z wyciętym okrągłym otworem do umieszczenia dziecka.
Od XVII do XIX wieku w Niderlandach oraz na terenie Niemiec używano przeznaczonych dla niemowląt mebli z wysokimi deskowymi oparciami, tackami do zabawy z przodu oraz częściami poniżej zabudowanymi pełnymi ściankami. Służyły one jako stojaki i chodziki, czasem były wyposażone w kółka. Inne pełniły funkcję fotelików toaletowych – mieściły wewnątrz tapicerowane siedzenie z otworem, niżej zaś nocnik.
Ponadto przez wiele stuleci używano krzesełek i fotelików toaletowych w wielu odmianach, niskich i wysokich. Wszystkie miały wycięty w siedzeniu okrągły otwór oraz miejsce na umieszczenie niżej naczynia. Nazywane były w Polsce, na wzór ich odpowiedników dla dorosłych, krzesłami nocnymi. Rolę fotelików toaletowych mogły spełniać też meble wielofunkcyjne – gdy na siedzenie z wyciętym otworem nałożono pełną deskę, mogły służyć jako foteliki, czasem miały też formę jeździków, gdyż wyposażone były w kółka.
Inne meble dla dzieci
Wraz z meblami do siedzenia dzieci korzystały też z niewielkich stolików, o których istnieniu i wyglądzie możemy się dowiedzieć ze źródeł ikonograficznych i pisanych. Ponieważ miały zupełnie prostą stolarską formę, nie uznawano ich za warte zachowania. Stoliki z okrągłymi, kwadratowymi i prostokątnymi blatami oferowały też wytwórnie mebli giętych.
W katalogach tych firm z końca XIX wieku występowały też inne meble – zabawki dziecięce. Należały do nich: bujak w postaci osadzonych na wspólnych płozach dwóch fotelików, na których dzieci siadały zwrócone do siebie twarzami, oraz podobny mebel, dodatkowo ze stolikiem pośrodku.
W bogatych domach mogły się znajdować także zupełnie jeszcze innego rodzaju meble dla dzieci, na przykład sekretery służące do pisania i przechowywania, nieco pomniejszone w skali w stosunku do mebli przeznaczonych dla dorosłych. W tekstach źródłowych można odnaleźć wzmianki o innych meblach należących do dzieci, nie jest jednak pewne, czy ich formy były dostosowane do wzrostu użytkowników. Przykładem mogą być meble, które córeczka Jana Kazimierza i Ludwiki Marii dostała w prezencie od cesarza Ferdynanda i jego macochy. Były to: srebrny stolik i srebrny gabinecik ze zwierciadłem oraz hebanowy sekretarzyk zdobiony srebrnymi figurkami i bogato inkrustowany.
Przestrzeń dla dzieci w dawnych domach oraz pomieszczenia dla nich przeznaczone
Czas, kiedy w domach zaczęto wyodrębniać pomieszczenia dla dzieci, to XV i XVI wiek. W Anglii na przykład typ pokoju określany jako nursery wzmiankowany był w inwentarzach z czasów panowania Elżbiety I. Wiadomo, że w Polsce własne pokoje wraz ze specjalnie dla nich przeznaczonym wyposażeniem mieli potomkowie rodzin królewskich, w tym dzieci Zygmunta Starego i Bony Sforzy oraz syn Władysława IV Wazy, Zygmunt Kazimierz.
Wyodrębnienie pokoju dla dzieci uzależnione było przede wszystkim od statusu majątkowego, a więc wielkości domu czy mieszkania. Nie było takich pomieszczeń aż do XX wieku w rodzinach chłopskich i robotniczych. Tam, gdzie nie dysponowano dużą przestrzenią dla rodziny, pomieszczenie o charakterze reprezentacyjnym, w którym podejmowano gości, a więc izba paradna czy główny pokój, było zamykane przed dziećmi w celu utrzymania porządku. Miejsce dzieci zbyt małych, aby mogły pracować, było najczęściej przy kobietach, czyli w kuchni. W domach bogatszych mieszczan jeszcze w XIX wieku pokój dla dzieci wyodrębniano dopiero tam, gdzie było więcej niż pięć lub sześć pomieszczeń, a nie było to regułą. U bogatych rodzin mieszczańskich w Niemczech już w XVI wieku istniały pomieszczenia określane jako Kinderstube czy Kinderkammer. Co do wieków XVII i XVIII jednym ze źródeł wiedzy o wyposażeniu pokoi dziecięcych i ich lokalizacji w obrębie domów z terenu Niemiec i Niderlandów są domki dla lalek. W nich, a także licznych źródłach ikonograficznych, widzimy, że miejsce na kołyskę noworodka czy niemowlęcia było w głównej sypialni gospodarzy domu. Nieco starsze dzieci lokowane były na drugim piętrze kamienicy, w pokoju, obok którego znajdowała się czasem osobna izba dla zajmującej się nimi służącej. W poradnikach architektonicznych mniej zamożnym zalecano, by pokoje dziecięce umieszczali w pobliżu izb mieszkalnych wykorzystywanych przez gospodarzy domu, w ten sposób doglądanie dzieci przez rodziców nie było uciążliwe. W bogatych domach mieszczańskich pokoje dla dzieci zaczęły się upowszechniać w XVIII wieku. W końcu następnego stulecia propagowane były jako konieczny element mieszkania awansującej klasy średniej.
Podobnie sytuacja przedstawiała się w dworkach i dworach szlacheckich. Nieco odmiennie w pałacach, gdyż im bogatszy był dom i możliwość zatrudnienia większej liczby personelu, a także liczniejsze obowiązki towarzyskie pani domu, tym mniej czasu z reguły matka poświęcała dzieciom. Zasada ta obowiązywała do XVIII, a nawet XIX wieku. Na przykład wśród najwyższych sfer we Francji panował zwyczaj odsyłania noworodka z domu do miejsca zamieszkania wynajętej mamki. Także w Polsce zdarzało się, że bardzo małe dzieci oddawano „na hodowanie” do innych rodzin, najczęściej krewnych i znajomych, a bywało, że nawet do dzierżawców.
Jeszcze w XIX wieku w najbogatszych rezydencjach powszechnie praktykowano sytuowanie pomieszczeń dla dzieci, obejmujących pokoje do nauki, zabawy oraz sypialnie, w oddzielnej części domu, odseparowanej od głównych apartamentów. Niekiedy przeznaczano im odrębne skrzydło. Dzieci przebywały tam otoczone personelem. We wspomnieniach z początków XIX wieku tak przedstawiano tę sytuację: „Jedną z najważniejszych zasad systemu wychowawczego naszych rodziców było odseparowanie zupełne dzieci od starszych”. „Gdy majątek rodziców pozwalał im nie krępować się wydatkiem i gdy mogli otoczyć dziecko guwernantką Polką i cudzoziemską, metrem muzyki i tańca, doktorem, boną, panną służącą i garderobianą, oddać do użytku dziecka kilka dużych, wygodnych, jasnych i ciepłych pokoi, nie wyobrażali sobie, co się od nich temu dziecku więcej należeć może”. Zwykle jednak, jak się wydaje, chodziło nie tyle o dobro dziecka, ile o wygodę rodziców, o czym wspominała Józefa Szembekowa: „mnie i cały areopag wychowawczy umieszczono w takim odosobnieniu, oddaleniu od apartamentów mamy, że gdyby mnie byli ze skóry obdzierali, odgłos moich krzyków nie byłby do niej doleciał w tym ogromnym pałacu”.
W bogatych domach niemowlę, które było karmione piersią, mieszkało razem z mamką, a następnie z boną lub nianią w osobnym pokoju dziecięcym. Tam dzieci przebywały całymi dniami, gdyż najmłodszych z nich, z obawy o zdrowie, nie zabierano na dwór. Tam też były odwiedzane przez rodziców. Do salonu wprowadzano je tylko na wyraźne życzenie, najczęściej w celu pochwalenia się przed gośćmi.
Pewne pojęcie o tym, jak mogła wyglądać dawniej przestrzeń dla małych dzieci w dworach szlacheckich, dają spostrzeżenia i zalecenia zamieszczane w dziewiętnastowiecznych poradnikach dla matek. Jędrzej Śniadecki na początku XIX wieku pisał: „w większych i licznych domach pokój dziecinny jest salą bawialną wszystkich kobiet służących, a często i pokojem sypialnym”, a w połowie XIX wieku Lucyna Mieroszewska: „U nas zwykle najgorszy pokój w domu przeznaczony jest dla dzieci i najnieporządniej ze wszystkich bywa utrzymany. Wypadałoby przeciwnie najsuchszy i najwięcej słońcem ogrzany pokój dla dzieci przeznaczyć”. Zalecała ona również matkom umieszczanie dziecięcych pokoi z dala od kuchni i kredensu, by uniknąć przyswajania gwary i obyczajów służby.
Pierwsza połowa XIX stulecia przyniosła wyraźną zmianę w podejściu do spraw dziecka i dzieciństwa. W całej Europie rozprzestrzeniły się nurty pedagogiczne oparte na nowatorskiej osiemnastowiecznej myśli. Bazowały one przede wszystkim na traktacie Jana Jakuba Rousseau Emil, czyli o wychowaniu, a także Johna Locke'a Myśli o wychowaniu. Pod ich wpływem dzieciństwo zaczęto postrzegać jako wartość samą w sobie, a także ważny etap w życiu człowieka. Odtąd rodzice chcący uchodzić za oświeconych, modnych zaczęli więcej uwagi i czasu poświęcać swoim potomkom. Był to czas, kiedy przejawem postępu było wygospodarowywanie w domu odpowiedniej przestrzeni dla dzieci.
Niemowlę wraz z mamką i służącą coraz częściej umieszczano w pokoju sąsiadującym z sypialnią pani domu, gdyż nawet bardzo bogate matki chciały mieć dzieci blisko siebie, w swojej sypialni lub jej pobliżu. Dotyczyło to zwłaszcza tych, które same karmiły piersią. Choć należy pamiętać, że w XIX wieku była to wśród najwyższych sfer rzadkość. W uboższych szlacheckich dworkach pierwsze lata życia dzieci spędzały najczęściej w pokoju matki. Do jej sypialni wstawiano kołyskę, łóżeczko i prosty stół pokryty ceratą do przewijania niemowlaka. Czasem początkową opiekę nad wnukami przejmowały babki lub prababki, zabierając je do swojego pokoju. Taką sytuację wspominali na przykład Józef Ignacy Kraszewski i Eliza Orzeszkowa.
Przełom w sposobie postrzegania miejsca dziecka w rodzinie i w przestrzeni domu, który nastąpił w XIX wieku w wielu bogatych rodzinach szlacheckich i mieszczańskich, dobrze obrazują dwa fragmenty wspomnień Wirydianny Fiszerowej. O swoim dzieciństwie pisała: „Mój [pokój] sąsiadował z pokojem gospodyni. Zresztą nie był tylko moim, skoro dzielić go musiałam z ciotka Esterą [...] i tyloma osobami, ile tam się pomieścić mogło. Był to pokój przechodni i tłum osób przesuwający się przez pokój sąsiedni zaglądał i do naszego”. Inaczej wyglądało już dzieciństwo jej potomków: „dzieciom nie wolno było niszczyć mebli ani hałasować w moim pokoju. Spędzałam natomiast w ich bawialni cały czas, którym rozporządzałam”.
Zmiana sposobu myślenia o pokojach dziecięcych w XIX wieku była związana nie tylko ze względami emocjonalnymi czy budowaniem nowego rodzaju więzi rodzinnych, ale także ze wzrostem świadomości o potrzebie przestrzegania zasad higieny w celu zapewnienia dzieciom zdrowia. We wspomnianych tu licznie ukazujących się poradnikach zwracano uwagę na kwestię przeludnienia dziecięcych pokoi. Domagano się ograniczenia liczby przebywających, a zwłaszcza sypiających w nich osób. Motywowano to ograniczeniem rozwoju chorób. Zalecano też, by pokoje dziecięce były pomieszczeniami dobrze oświetlonymi i przestronnymi.
Na wyposażenie pokojów małych dzieci składały się opisane wcześniej meble dziecięce – kołyski, łóżeczka, małe krzesełka, proste stołeczki, stoliki – oraz meble służące opiece nad dziećmi, a także meble dla dorosłych. Do tych ostatnich zaliczano krzesła, łóżka, kufry lub szafki przeznaczone dla mamek, bon i innych osób sprawujących opiekę nad dziećmi. Meblami nieprzeznaczonymi dla dzieci, lecz nieodzownie związanymi z opieką nad niemowlętami, były wszelkiego rodzaju fotele, krzesła i stołki służące kobietom do karmienia piersią. Charakteryzowały je nisko umieszczone siedzenia, dzięki którym można było wygodnie opierać dziecko na kolanach. Do mebli tych należało stosowane od XVI wieku we Francji krzesło zwane chauffeuse (krzesło grzejące), używane przy kominku. Inną odmianą mebla do siedzenia dla kobiet karmiących był stosowany w Niderlandach rodzaj wyplatanej leżanki, określanej tam mianem bakermat. Kobieta siedziała w nim z wyprostowanymi nogami, a jej plecy ujmowało łukowate oparcie. Na siedemnastowiecznych obrazach przedstawione są przy kominkach.
W pokojach dziecięcych nie mogło też zabraknąć mebli do przechowywania bielizny oraz do higieny, a więc szaf lub komód, półek na różne dziecięce drobiazgi, lawaterzy lub szafek na miednice i dzbanki do mycia oraz nocniki, stojaków do suszenia bielizny. Z przyczyn praktycznych pokoje te wyposażano raczej tylko w niezbędne sprzęty. Występowanie w dziecięcych pokojach eleganckich mebli wynikało z praktycznego podejścia, nakazującego użytkowanie sprzętów zużytych lub niemodnych w pomieszczeniach pozbawionych funkcji reprezentacyjnych. Inną przyczyną było adaptowanie na pokoje dziecięce pomieszczeń służących wcześniej innym celom, na przykład buduaru pani domu, bawialni, pokoju gościnnego. Zwykle jednak wyposażenie dziecięcych pokojów stanowiły meble zwane ordynaryjnymi, proste w formie, niedekorowane, często bejcowane, pokryte materiałami nieulegającymi łatwo rozdarciu i zabrudzeniu.
Tam gdzie przebywały niemowlęta, niezbędne były meble do ich przewijania. Najczęściej były to proste stoły, zwykle obite ceratą. Mogły być to również komódki na bieliznę, na których górnej powierzchni, zabezpieczonej galeryjką, rozkładano materacyk do przewijania. Opis takiego mebla znajdujemy u Karoliny Nakwaskiej: „Wyborny sprzęt, który w Niemczech używają, jest to jakby komoda o dwóch szufladach, w których cała dziecinna wyprawa się chowa. Na około ma galeryą dość wysoką, aby dziecię bezpiecznie za nią leżało. Część przednia się spuszcza do przewijania dziecka; a gdy mamka odejść na chwilę musi, zamyka ją i dziecię wypaśdź nie może. Na tej komodzie zwykle leży skórzany materacyk, na którym gotowe pieluszki w poduszce długiej i w niej [...] kamionka albo duża flaszka cynowa z wodą wrzącą. Obok materacyka stoi miednica z gąbką, proszek do zasypywania, naczynie do picia, lampa nocna blaszanna, na której ciepło trzymać można napój”.
Nawet w mniej bogatych domach starano się wygospodarować przestrzeń dla dzieci, kiedy rozpoczynały one naukę. Około szóstego, siódmego roku życia rozdzielano też siostry od braci, rozpoczynając wdrażanie ich do ról, które mieli pełnić w dorosłym życiu. Chłopców oddawano pod opiekę guwernerów, których zadaniem było nie tylko nauczanie, ale też kształtowanie charakterów. W domu naukę pobierały również dziewczynki. Część uczniów dzieliła swoje pokoje z nauczycielami. Niekiedy guwernerowi, bonie czy innej osobie sprawującej opiekę nad dzieckiem udostępniano osobne pomieszczenie, sąsiadujące najczęściej z pokojami ucznia. Niektórzy ze starszych wychowanków byli lokowani wraz ze swoimi nauczycielami poza głównym budynkiem, w oficynach. Umeblowanie miejsc do nauki było proste, składało się ze stołu i stołków, które zwykle nie miały oparć, co, jak sądzono, pozwalało wykształcić u dzieci elegancką postawę podczas siedzenia. W sypialniach starszych dzieci najbardziej charakterystycznym elementem był równo ustawiony pod ścianą szereg prostych łóżek.
Dorastający chłopcy byli wysyłani z domu na naukę, nie przeznaczano więc dla nich odrębnych pokoi. Od około połowy XIX wieku natomiast zaczęto urządzać specjalne pokoje panieńskie – dla kilkunastoletnich dziewcząt, które zaczynały bywać w towarzystwie. W takich pomieszczeniach dominowały pastelowe odcienie różu lub błękitu, meble z jasnego drewna albo lakierowane na biało, wśród nich biureczko, toaletka bądź komoda z lustrem.
Małe dzieci z reguły nie były dopuszczane do spożywania posiłków wspólnie z dorosłymi, oprócz rodzin najuboższych, gdzie działo się to z konieczności. Często jadały przy prostym stole ustawionym w izbie czeladnej lub w sieni. W XIX wieku w niektórych rodzinach pozwalano dzieciom jeść w tym samym pomieszczeniu, przeznaczając jednak dla nich osobny niski stolik. Rzadko, choć ku końcowi XIX wieku coraz częściej, sadzano dzieci przy wspólnym stole na wysokich krzesełkach.
Ellen Key, prekursorka ruchu reformy pedagogicznej, w wydanej w 1900 roku książce ogłosiła wiek XX stuleciem dziecka. Ten moment, oczywiście rozciągnięty nieco na koniec XIX i początek XX wieku, był rzeczywiście kolejnym przełomem w sposobie widzenia dziecka jako osoby. Nowe idee społeczne, filozoficzne, psychologiczne znalazły przełożenie także na kształtowanie najbliższego otoczenia dziecka – jego pokoju. Pojęcie o przełomie w sposobie myślenia, zakładającym zaprojektowanie wnętrza pokoju specjalnie dla dziecka, dają myśli zawarte w czasopismach poświęconych dekoracji domów, wydawanych w Stanach Zjednoczonych. W 1911 roku jedna z autorek tak pisała: „badanie natury dziecka i jego potrzeb kazało zwrócić uwagę na znaczenie piękna w jego otoczeniu”, inna – kilka lat później: „nie wystarczy już dłużej urządzać pokoju dziecka starymi niepotrzebnymi meblami sprowadzanymi z innych części domu, gdy nie są już tam potrzebne. Obecnie matki zdają sobie sprawę z roli otoczenia dziecka, starają się więc uczynić jego pokój miejscem czysto artystycznego piękna, które odpowiadać będzie jego potrzebom fizycznym i duchowym”. Początek zmian nastąpił w Wielkiej Brytanii – wpisywały się one w ogólną tendencję w architekturze wnętrz tego czasu, zakładającą prostotę i celowość. Nowe projekty pokojów dla dzieci powstawały tam w opozycji do przepełnionych elementami dekoracyjnymi, przesyconych sentymentalizmem wnętrz z końca wieku XIX. W Niemczech w oparciu o działania szkockiego architekta Charlesa Rennie Macintosha nowatorskie rozwiązania propagował Herman Muthesius. Podstawowymi zasadami urządzania wnętrz dla dzieci na początku XX wieku stały się: dużo światła, przestrzeni, jeden dominujący kolor, niewiele dekoracji.
Podobne koncepcje, przywołując idee Le Corbusiera, propagowano w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym, przyznając dziecku do dyspozycji przestrzeń całego domu: „Przestronność, czystość, powietrze i światło nabierają szczególnego znaczenia, jeśli w mieszkaniu jest dziecko. Musi mieć ono swobodę ruchu, musi móc przebywać w całym mieszkaniu, nie przeszkadzając dorosłym. W tym wypadku urządzenie mieszkania wymaga specjalnej pieczołowitości. Sprzęty nie mogą zabierać za dużo miejsca, tłumić światła, tamować dopływu świeżego powietrza”.
Meble w szkole i przedszkolu
Omawiając zagadnienie mebli dla dzieci, trudno nie wspomnieć o sprzętach używanych w szkołach. Do XVIII wieku w salach szkolnych dzieci siadały na wieloosobowych ławkach bez oparć, rozmieszczanych pod ścianami i przy piecach, a także na zydlach. W 2. połowie XVIII wieku w Szkole św. Anny, czyli świeckiej szkole średniej przy Uniwersytecie Jagiellońskim, rozróżniano dwie wysokości ławek, uzależnione od wieku, a co za tym idzie wzrostu korzystających z nich chłopców. Miejsca do siedzenia przydzielano tam zależnie od urodzenia – arystokraci zasiadali w ławkach z pulpitem do pisania, synowie zwykłej szlachty w ławkach bez pulpitu, pozostali zaś na prostych ciosanych belkach bez oparcia z tyłu. W dawnych szkołach korzystano też czasem ze stołów z nachylonymi blatami.
Znane dziś z zachowanych przykładów drewniane dwuosobowe ławki z oparciami, zespolone z ukośnie nachylonymi pulpitami zawdzięczają swoje istnienie rozwojowi szkolnictwa powszechnego, który nastąpił w 2. połowie XIX wieku. Na przełomie XIX i XX wieku niezwykle popularną ich odmianą była opatentowana w 1893 roku w Niemczech tak zwana ławka Rettiga. Miała ona łamany blat, w górnej części prosty (przeznaczony na kałamarz i zaopatrzony w płytki rowek do wyłożenia pióra), niżej zaś nachylony ukośnie, oraz drewniany podest na nogi. Istniała możliwość dostosowywania tych ławek do wzrostu uczniów. Przy ich projektowaniu wykorzystywano wiedzę o budowie anatomicznej dzieci. W latach dwudziestych XX wieku także w Polsce produkowano ławki w siedmiu wymiarach dopasowanych do wzrostu uczniów. W polskich szkołach takich sprzętów używano jeszcze w 2. połowie XX wieku.
Choć stworzone z troski o rozwój fizyczny dzieci, ławki szkolne wkrótce zostały zaatakowane przez psychologów. Jeszcze przed I wojną światową Maria Montessori, zwolenniczka swobody umożliwiającej indywidualny rozwój dziecka, zwróciła się przeciw zastanemu wyposażeniu klas. Prezentując swój nowatorski system wychowawczy pisała: „Największa zmiana, zaprowadzona w umeblowaniu szkolnym, polega na usunięciu ławek. Kazałam zrobić małe stoły z nogami mocno osadzonymi, aby nie mogły się wywracać, ale takie lekkie, iż dwoje dzieci czteroletnich może je z łatwością przenosić. Prócz tego kazałam zrobić małe krzesła”. W Polsce pierwsze meble odpowiadające podobnym ideom, opracowane na podstawie badań nad ergonomią ciała dziecka, zaprojektowała na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku Nina Jankowska do przedszkola na osiedlu Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (WSM) na Żoliborzu. Były to stoliki i krzesełka, leżaki i szafki, opracowane w ten sposób, by zachęcając dzieci do samodzielności, spełniały funkcję wychowawczą. Natomiast w latach sześćdziesiątych XX wieku problem mebli dla szkół i przedszkoli rozpatrywali pracownicy Instytutu Wzornictwa Przemysłowego we współpracy z Ministerstwem Oświaty. Uwzględniano wymiary klas, liczbę uczniów, kwestie pedagogiczne oraz te związane z fizjologią i psychologią dziecka. Niezwykle ciekawe były projekty stworzone wtedy przez Marię Chomentowską – krzesła z pulpitami z giętych rurek stalowych oraz trójkątne stoliki z krzesełkami.
XX wiek w projektowaniu mebli dla dzieci, przeznaczonych nie tylko dla placówek oświatowych, to, podobnie jak w dziedzinie projektowania wnętrz, czas zwrócenia uwagi na realnego ich odbiorcę. Ważną zmianą było zastosowanie zasad ergonomii, lecz także myślenie o rozwoju i psychice dziecka. Dobrze obrazują to krzesełka proponowane przez polskich projektantów – nadano im atrakcyjną dla małego dziecka formę zabawki. Należały do nich Konik i Krówka Barbary Brukalskiej, zaprezentowane na Wystawie Światowej w Paryżu w 1937 roku, Pasikonik Władysława Winczego, produkowany przez Cepelię w latach pięćdziesiątych, czy Sarenka – spółki autorskiej Szlekys-Wincze.
Lata po II wojnie światowej przyniosły w dziedzinie mebli dla dzieci zastosowanie nowych materiałów, przede wszystkim plastiku, a także rozwinięcie idei mebla-zabawki. Obecnie coraz więcej tworzy się ich form o zmiennych funkcjach, podlegających kształtowaniu w oparciu o wyobraźnię dziecka.
© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie 2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.
stat